Strona 1 z 1

El. 46: Komedia romantyczna (I)

: 14 lis 2012, 17:17
autor: Josse_BG
50 pierwszych randek
Obrazek

Rzymskie wakacje
Obrazek

Żona na niby
Obrazek

Bezsenność w Seattle
Obrazek

Uciekająca panna młoda
Obrazek

Wpadka
Obrazek

To właśnie miłość
Obrazek

Notting Hill
Obrazek

Druhny
Obrazek

Re: El. 46: Komedia romantyczna (I)

: 15 lis 2012, 11:34
autor: pauletta_atletta
Bezsenność w Seattle i Uciekająca panna młoda

pewnie jestem jedną z niewielu kobiet, które nie znoszą Love Actually... ;)

Re: El. 46: Komedia romantyczna (I)

: 15 lis 2012, 11:55
autor: (L)oczkerson
50 pierwszych randek- Kiedyś filmy Sandlera lubiłem, teraz jakoś nie mogę ich zdzierżyć, ale ten film jest naprawdę udany. Jeden z niewielu, które nie mają w sobie pierwiastka kretynizmu. Lepiej wypada z dorobku Sandlera pod tym kątem już tylko Zabić wspomnienia.

Rzymskie Wakacje- Co tu pisać Audrey Hepburn, Gregory Peck, aktorstwo w starym stylu na najwyższym poziomie. Niewinny i uroczy.

pewnie jestem jedną z niewielu kobiet, które nie znoszą Love Actually...
Myślę, że właśnie oblałaś test na kobietę. A sam film? Aaa nawet go lubię, choć głównie za Billa Nighy'iego. Bardzo fajny aktor.

Tylko nie głosujcie na Notting Hill. Stężenie Hugh Granta w tym filmie jest śmiertelne!

Re: El. 46: Komedia romantyczna (I)

: 15 lis 2012, 12:40
autor: klopx
Za 50 pierwszych randek zabierałem się dobrych kilka miesięcy... początkowa scena kiedy Sandler pajacuje wmawiając jakiejś klientce że jest agentem (czy coś takiego) skutecznie mnie odstraszała od oglądania pozostałych minut :roll: W końcu, po przebrnięciu owej sceny okazało się, że jest to jedna z moich ulubionych komedii romantycznych;) Świetny film IMO jedyny oprócz wspomnianego wyżej Reign Over Me oraz bądź co bądź Klika, w którym występuje Sandler...

Drugi głos oddaje na To właśnie miłość :)

Re: El. 46: Komedia romantyczna (I)

: 19 lis 2012, 10:39
autor: pauletta_atletta
(L)oczkerson pisze:
pewnie jestem jedną z niewielu kobiet, które nie znoszą Love Actually...
Myślę, że właśnie oblałaś test na kobietę. A sam film? Aaa nawet go lubię, choć głównie za Billa Nighy'iego. Bardzo fajny aktor.
Ten film jest słaby :P no może były ok, gdyby, jak przystało na komedię romantyczną, był happy end dla wszystkich. A nie główna para ma zakończenie z bajki, a ta kobieta z chory bratem smutne. Nie ma równowagi. Więc nie podoba mi się.
Plus tylko za Colina Firtha :)