Kluchman pisze: ↑22 gru 2025, 13:05
Jak jedna osoba jest bardzo wierząca, a druga nie, to szkoda czasu.
czemu? Ja jestem niewierzący, a nie miałbym żadnego problemu z kimś, kto jest wierzący. W ostatnim związku byłem prawie rok i kobieta, z ktorą się spotykałem chodziła co tydzień do kościoła, organizowała spotkania DDA na salkach dzięki współpracy z parafią i nawet dość mocno ją zachęcałem do tego. Co więcej dzięki bardzo dużo dzięki temu dyskutowaliśmy o podejściu do życia, etyce, moralności, sumieniu i podobnych kwestiach.
Co do dzieci to już bardziej się zgodzę, aczkolwiek ja też kilka lat temu miałem "w dłuższej perspektywie" plan mieć syna, a teraz przyznam, że chęć posiadania dziecka mi całkowicie przeszła. Gdybym znalazł odpowiednią matkę to być może, ale na razie mam sto innych priorytetów niż posiadanie potomstwa, z tym że biorę pod uwagę, że możę się to zmienić. Jasne, że gdybym miał kobietę, która by naciskała, żeby mieć dzieciaka "teraz i już" to pewnie cięzko byłoby się dogadać, ale jeśli ktoś mi powie, ze "na pewno kiedyś będize chciał dziecko" to myślę, że też nie miałbym z tym problemu. Raczej podszedłbym do tego tak, że jeśli za rok/dwa/trzy stwierdzę, że "to ta jedyna" to wtedy jest duża szansa, ze zmienię zdanie. A jeśli stwierdzę, że to jednak nie to, to pewnie z innych względów niż rożnica zdań w sprawie posiadania potomstwa.