Major League Soccer (MLS) - Strona 34

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 13 lip 2020, 22:06

Rozpoczął się już turniej MLS is Back, w którym zespoły są podzielone na grupy, ale punkty mają się liczyć do tabeli MLS po wznowieniu rozgrywek (o ile do takiego dojdzie w tym roku - raczej nie). Z turnieju wycofały się zespołu Dallas i Nashville z powodu zarażeń piłkarzy koronawirusem. Zaraził się też jeden z piłkarzy Sportingu Kansas City, ale reszta miała wyniki negatywne i drużyna gra dalej. Żadnego meczu jeszcze nie oglądałem, ale podobno poziom jest dramatyczny. Turniej zorganizowany i grany ewidentnie na siłę (drużyny są skoszarowane na Florydzie, gdzie szaleje teraz Covid-19), gdyż bez tego MLS mogłaby nie dotrwać do wiosny 2021.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 14 lip 2020, 6:49

Grupa F

Los Angeles Galaxy - Portland Timbers 1:2 (Hernandez 88' - Ebobisse 59' Blanco 66')
Drużyna z Oregonu świetnie zaczęła MLS is Back, pokonując Los Angeles Galaxy. Timbers wygrali zasłużenie, pokazując lepsze przygotowanie po pandemicznej przerwie i większą kulturę gry. W 1. połowie Drwale dominowali, częściej będąc przy piłce i atakując, choć pierwszą stuprocentową sytuację miała ekipa z Kalifornii - po zagraniu piłki ręką przez Dario Zuparicia arbiter podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Chicarito Hernandez, ale jego zbyt lekki strzał obronił Steve Clark, który poradził sobie też z dobitką Kljestana. 1. połowa nie obfitowała w sytuacje bramkowe, nadal lepsza była jednak drużyna Timbers. W 41 min. Marvin Loria mocnym strzałem z dystansu zmusił Davida Binghama do efektownej parady. Tuż po przerwie mógł paść gol dla Galaxy - patelnię w polu karnym dostał Chicarito, ale nieatakowany fatalnie przestrzelił. W 59 min. Timbers objęli prowadzenie - Sebastian Blanco dograł przed bramkę do Ebobisse, a ten z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki. W 66 min. drużyna z Oregonu podwyższyła - Blanco przedarł się prawą stroną wzdłuż linii końcowej, mijając po drodze dwóch rywali, i uderzeniem przy dalszym słupku nie dał szans Binghamowi. Sytuacja Timbers skomplikowała się w 75 min., kiedy to po faulu tuż przed własnym polem karnym drugą żółtą kartkę obejrzał Zuparić. Grająca w przewadze liczebnej drużyna Galaxy przejęła inicjatywę i w ostatnich 10 minutach trzykrotnie umieściła piłkę w siatce, jednak w dwóch pierwszych przypadkach ze spalonych. Dopiero Chicarito w 88 min. wykończył dobrą kontrę Galaxy i zdobył gola. W końcówce Timbers umiejętnie utrzymywali się przy piłce i nie dawali rywalowi się rozegrać, co przyniosło efekt. W 80 min. na boisku pojawił się Jarosław Niezgoda, dla którego był to debiut w MLS. Polak wszedł na boisko w momencie, kiedy Timbers już się bronili, toteż nie miał zbytniej możliwości pokazania swoich ofensywnych atutów.

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 24894
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 5882

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 14 lip 2020, 15:27

Co to za pomysł rozgrywania meczu o 8 rano? :badziewie:

Awatar użytkownika
Magnum
Moderator
Moderator
Posty: 15528
Rejestracja: 17 cze 2006, 23:01
Reputacja: 2151
Lokalizacja: Lancaster (Pennsylvania)
Kontakt:

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Magnum » 14 lip 2020, 16:54

Boromir pisze:
14 lip 2020, 15:27
Co to za pomysł rozgrywania meczu o 8 rano? :badziewie:
Chcą się reklamować i sprzedać na rynek europejski.

Awatar użytkownika
piotrcies
Michael Carrick's Red Army
Michael Carrick's Red Army
Posty: 47232
Rejestracja: 03 maja 2008, 21:16
Reputacja: 8193
Lokalizacja: Wrocław

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: piotrcies » 14 lip 2020, 16:56

Boromir pisze:
14 lip 2020, 15:27
Co to za pomysł rozgrywania meczu o 8 rano? :badziewie:
zagrasz sobie mecz i przed południem już możesz do domku po odfajkowanej robocie. Nawet spoko.

Awatar użytkownika
Delpiero14
Bianconero
Bianconero
Posty: 32997
Rejestracja: 25 sie 2015, 9:49
Reputacja: 7075
Kibicuję: Futbolowi z XIX wieku

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Delpiero14 » 14 lip 2020, 16:57

piotrcies pisze:
13 lip 2020, 22:06
przed południem już możesz do domku po odfajkowanej robocie. Nawet spoko.
troche jak listonosz.

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 24894
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 5882

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 14 lip 2020, 19:24

Trochę komiczna sytuacja, chyba bez precedensu, nie kojarzę żeby jakiekolwiek rozgrywki grano o tej porze. Nawet juniorzy tak wcześnie nie wychodzą na boisko a co dopiero zawodowcy :D

Awatar użytkownika
Magnum
Moderator
Moderator
Posty: 15528
Rejestracja: 17 cze 2006, 23:01
Reputacja: 2151
Lokalizacja: Lancaster (Pennsylvania)
Kontakt:

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Magnum » 14 lip 2020, 19:59

Boromir pisze:
14 lip 2020, 19:24
Nawet juniorzy tak wcześnie nie wychodzą na boisko
Ja w każdy weekend w trakcie sezonu sędziuje mecze o 8 rano, w sobotę i w niedziele, w kazdej kategorii wiekowej tj. od U-9 do U-19. Tak to już w USA jest :wink:

A inna sprawa, że amerykańscy kibice piłki nożnej są przyzwyczajeni do oglądania meczów o 8 rano, bo prawie wszyscy oglądają jakąś ligę z Europy, w większości kibice angielskich drużyn, gdzie mecze są od 7 rano. Więc w sumie dla kibiców to takiego znaczenia nie ma, my się spotykamy w barach o 7:30 na mecze Arsenalu itp. :)

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 24894
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 5882

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 14 lip 2020, 20:18

No dobra, może jakieś dzieciaczki U-11 tak zaczynają.

Co innego godziny dla kibiców, a co innego godziny dla piłkarzy. Ciekawa sytuacja.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 15 lip 2020, 6:43

Grupa A

Philadelphia Union - Inter Miami 2:1 (Wagner 5' Przybyłko 63' - Pizarro 36')
Rozgrywająca debiutancki sezon w MLS drużyna Miami poniosła drugą porażkę grupową i jej szanse na awans do fazy pucharowej turnieju MLS is Back maleją. Bardzo dobry mecz rozegrał mający mocną pozycję w ekipie Union Kacper Przybyłko. Philadelphia objęła prowadzenie już w 5 min. - po zagraniu z prawego skrzydła i zbyt krótkim wybiciu piłki do bezpańskiej futbolówki dopadł Kai Wagner i ładnym uderzeniem pokonał sprowadzonego do Miami z New York Red Bulls Luisa Roblesa. 1. połowa nie obfitowała w sytuacje bramkowe, a żadna z drużyn nie byłą wyraźnie lepsza. Z dobrej strony pokazał się Kacper Przybyłko - były napastnik Kolonii po prostopadłym podaniu trafił do siatki, był jednak na spalonym. W 36 min. wyrównującego gola zdobył Rodolfo Pizarro, wykańczając znakomicie wyprowadzoną kontrę. Po przerwie inicjatywę próbowała przejąć ekipa z Florydy, ale w 63 min. to Philadelphia objęła prowadzenie po fantastycznej kontrze - Kacper Przybyłko dostał zagranie w tempo od Aaronsona, zwodem na zamach ograł obrońcę i popisał się pewnym wykończeniem akcji. Po utracie gola Miami przycisnęło. W 74 min. Julian Carranza dostał idealne prostopadłe podanie, otwierające mu drogę do bramki, ale źle przyjął piłkę. Chwilę później arbiter podyktował dość kontrowersyjną jedenastkę dla Interu, ale po obejrzeniu powtórek zmienił decyzję (sytuacja stykowa, chyba z każdej decyzji by się wybronił). W końcówce znakomitą okazję do wyrównania miał Roman Torres - po rzucie rożnym Panamczyk uprzedził wychodzącego z bramki Blake'a i główkował w poprzeczkę. W doliczonym czasie gry Kacper Przybyłko mógł zamknąć mecz - dostał podanie spod linii końcowej, ale jego strzał obronił Robles. Polak odegrał kluczową rolę w jeszcze jednej kontrze, po faulu na nim drugą żółtą kartkę obejrzał kolumbijski obrońca Andres Reyes. Inter miał jeszcze jedną szansę, ale uderzenie głową obronił Blake.

Pomimo całkiem niezłej gry i sytuacji bramkowych Inter ponownie zszedł z boiska pokonany i aby marzyć o awansie będzie musiał pokonać w swoim ostatnim meczu grupowym New York City FC, które też pozostaje bez zdobyczy punktowej po dwóch spotkania. Z kolei Philadelphia ma komplet punktów i zapewniony awans. Jak już pisałem, Przybyłko zagrał bardzo dobry mecz, a jego pozycja w Union jest nie od dziś ugruntowana.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 lip 2020, 6:55

Grupa B

Seattle Sounders - Vancouver Whitecaps 3:0 (Lodeiro 16'-karny, Morris 34' Ruidiaz 51')
Ubiegłoroczni zdobywcy MLS Cup byli przed tym meczem pod ścianą, bo w pierwszych dwóch meczach grupowych zdobyli tylko punkt i było to dla nich spotkanie ostatniej szansy. Sounders nie zawiedli i pewnie pokonali Whitecaps. W 1. połowie drużyna ze Seattle dominowała, już w 3 min. umieszczając piłkę w siatce po ładnie rozegranej akcji na niewielkiej powierzchni, ale z powodu spalonego gol nie został uznany. W 7 min. Sounders wyprowadzili błyskawiczną kontrę, którą zakończył uderzeniem z półwoleja Jordan Morris, zmuszając do sporego wysiłku Crepeau. W 16 min. aktualni mistrzowie MLS objęli prowadzenie - po zagraniu ręką przez Khemiriego arbiter podyktował jedenastkę, którą strzałem po ziemi wykorzystał Lodeiro. W 1. połowie Sounders jeszcze kilkukrotnie zagrozili bramce ospale i wolno grającego rywala, i w 34 min. podwyższyli prowadzenie - Lodeiro obsłużył świetnym podaniem Jordana Morrisa, który w sytuacji sam na sam pokonał Crepeau. Tuż po przerwie Whitecaps dobił Raul Ruidiaz - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i jego przedłużeniu przez Jordana Morrisa reprezentant Peru z najbliższej odległości przystawił tylko nogę. Przez ostatnie 30 minut Sounders nieco odpuścili, pozwalając drużynie z Vancouver pograć piłką, ta jednak nie potrafiła tego wykorzystać - brakowało przyspieszenia, niemal wszystkie akcje były rozgrywane bardzo wolno i nie prowadziły do zagrożenia pod bramką Freia. Najlepszą sytuację bramkową Whitecaps stworzyli w 84 min., kiedy to wreszcie udało im się kilkoma podaniami rozmontować obronę Sounders, ale Yordy Reyna uderzył wysoko nad bramką.

Sounders kończą fazę grupową z czterema punktami, co powinno wystarczyć do wyjścia z grupy B. Whitecaps pozostają bez punktów, ale mają jeszcze przed sobą ostatni mecz z Chicago Fire.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 24 lip 2020, 6:54

Grupa F

Los Angeles FC - Portland Timbers 2:2 (Wright-Phillips 36' Kaye 40' - Niezgoda 7' Ebobisse 81')
Przed tym meczem obie drużyny miały już zapewnione wyjście z grupy, ale zagrały całkiem dobry mecz. Timbers wyszli w mocno rezerwowym składzie, szansę dostał m.in. Jarosław Niezgoda. Polak już w 7 min. zdobył gola (swojego premierowego w MLS), wykorzystując świetne podanie Blanco na wolne pole. Później drużyna z Oregonu cofnęła się do obrony, co przy potencjale ofensywnym LAFC zwiastowało kłopoty. Ekipa z Kalifornii przejęła inicjatywę i w końcówce zdobyła dwa gole - najpierw Wright-Phillips ładnym uderzeniem sprzed pola karnego pokonał Clarka, a później w polu karnym Kaye urwał się obrońcy i głową dał ekipie z Los Angeles prowadzenie. Po przerwie i krótkim okresie aktywności Timbers ponownie wzrósł napór Los Angeles FC, które kontrolowało mecz. Sytuację zmieniło dopiero wejście na boisko największych gwiazd Timbers - Valeri i Ebobisse pozwolili drużynie z Portland na powrót do gry. Po podaniu Valeriego niepilnowany w polu karnym Ebobisse zmarnował setkę, uderzając obok bramki. W 81 min. najpierw po dośrodkowaniu Valeriego z rzutu wolnego główkę Zuparicia wybronił Sisniega, a po wynikłym z tego rzucie rożnym Ebobisse lekkim, ale precyzyjnym uderzeniem głową wyrównał. W końcówce Los Angeles FC przycisnęło raz jeszcze, spychając Timbers do głębokiej obrony, ale podopieczni Giovanniego Savarese obronili remis, który dał im pierwsze miejsce w grupie F.

Końcowa tabela grupy F:
1. Portland Timbers 7 pkt., 6:4
2. Los Angeles FC 5 pkt., 11:7
3. Houston Dynamo 2 pkt., 5:6
4. Los Angeles Galaxy 1 pkt., 4:9


W 1/8 finału szykują się dwa "polskie" mecze. Portland Timbers (Jarosław Niezgoda) zagrają z Cincinnati FC (Przemysław Tytoń), a Philadelphia Union (Kacper Przybyłko) z New England Revolution (Adam Buksa). W fazie grupowej odpadło kilka dużych firm - ze swoich grup nie wyszły Atlanta United, LA Galaxy i New York Red Bulls.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 lip 2020, 21:23

1/8 finału

Philadelphia Union - New England Revolution 1:0 (Sergio Santos 63')
W polskim meczu, w którym wystąpili Kacper Przybyłko i Adam Buksa. 1 połowa byłą rozgrywana w całkiem niezłym tempie, jednak sporo niedokładności w grze obu drużyn sprawiło, że sytuacji bramkowych było niewiele. W 21 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego celnie główkował Przybyłko, ale dobrze ustawiony Matt Turner obronił. W 35 min. Revolution odpowiedzieli sytuacją bramkową Tajona Buchanana, który nieco przypadkowo dostał piłkę w polu karnym, ale jego strzał obronił wychodzący z bramki Andre Blake. Bodaj najlepszą sytuację w 1. połowie zmarnował w doliczonym czasie gry Brazylijczyk Sergio Santos, po prostopadłym podaniu uderzając obok bramki Turnera. Adam Buksa był niemal zupełnie niewidoczny, nie dostawał bowiem dobrych podań. Po przerwie piłkarze z New England byli aktywniejsi, Buksa pokazał się kilka razy, ale oprócz groźnego strzału Gustavo Bou z rzutu wolnego brakowało konkretów. W 63 min. to Philadelphia uzyskała jedyne trafienie meczu - po stracie Revolution przy linii środkowej Sergio Santos dostał podanie z głębi pola i z dość ostrego kąta zmieścił piłkę pod poprzeczką bramki Turnera. Kilka minut później Adam Buksa mógł wyrównać - oddał mocny i celny strzał głową, ale Blake był dobrze ustawiony i przeniósł piłkę nad poprzeczką. Podopieczni Bruce'a Areny nie stworzyli już sobie stuprocentowej sytuacji i odpadli z turnieju.

W ćwierćfinale Philadelphia zmierzy się ze zwycięzcą meczu Sporting Kansas City - Vancouver Whitecaps, które to spotkanie rozegrane zostanie tej nocy. Miejsce w ćwierćfinale zapewniło też sobie Orlando, pokonując 1:0 Montreal Impact.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 lip 2020, 6:59

1/8 finału

Portland Timbers - FC Cincinnati 1:1 (Niezgoda 67' - Locadia 81'-karny), karne 4:2
W ostatnim meczu 1/8 finału MLS is Back bohaterem okazał się wprowadzony na boisko w 2. połowie Jarosław Niezgoda. 1. połowa była dość bezbarwna - grające piątką obrońców Cincinnati było nastawione na defensywę i gra obronna szła im całkiem dobrze. Mimo przewagi Timbers mieli problemy ze stwarzaniem sytuacji bramkowych i rozmontowaniem skomasowanej obrony rywala. Z dystansu próbował m.in. Diego Valeri (uderzenie obok lewego słupka), ale bezskutecznie. Po przerwie Cincinnati nie zmieniło swojego defensywnego nastawienia (choć strzelili nieuznanego gola po rzucie wolnym), ale Drwale z Oregonu w końcu złamali obronę przeciwników - Blanco dograł przed bramę do wprowadzonego chwilę wcześniej Niezgody, a Polak miał dość czasu i miejsca by przyjąć piłkę i spokojnie posłać ją do siatki. Po zdobyciu gola Timbers grało się łatwiej, próbujące atakować Cincinnati zostawiało Drwalom na boisku więcej miejsca do akcji ofensywnych. Wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty, ale niespodziewane emocje przyszły za sprawą fatalnego babola Steve'a Clarka. Bramkarz Portland przyjął piłkę, ale odskoczyła mu ona i stracił ją, w efekcie musiał faulować. Rzut karny wykorzystał precyzyjnym strzałem przy słupku Locadia. W końcówce obie strony mogły zdobyć zwycięskiego gola - w 85 min. Niezgoda wyłożył piłkę Valeriemu, a po strzale Argentyńczyka piłka otarła się o poprzeczkę. Chwilę później po strzale jednego z graczy Cincinnati piłka przełamała ręce Clarka i odbiła się od słupka, a w 88 min. patelnię zmarnował Locadia, pudłując z kilku metrów na niemal pustą bramkę (Clark kładł się już i byłby bez szans). W konkursie jedenastek pierwsze cztery kare były bezbłędne, ale w 3. i 4. kolejne po stronie Cincinnati pomylili się Locadia (lekki strzał, który łatwo obronił Clark) i Waston (uderzenie nad bramką). Decydującego karnego pieczętującego awans Timbers wykonał Niezgoda.

Znamy już pary ćwierćfinałowe turnieju MLS is Back:
Philadelphia Union - Sporting Kansas City
Orlando City - Los Angeles FC
San Jose Earthquakes - Minnesota United
New York City FC - Portland Timbers

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Major League Soccer

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 01 sie 2020, 3:59

1/4 finału

Orlando City - Los Angeles FC 1:1 (Joao Moutinho 90' - Wright-Phillips 60'), karne 5:4
Po emocjonującym spotkaniu faworyzowane LAFC poległo w starciu z zespołem z Florydy. Orlando wyszło na boisko z ofensywnym nastawieniem przeciwko silniejszemu rywalowi, bynajmniej nie ograniczając się do obrony. W 1. połowie w grze obu zespołów brakowało płynności, było mnóstwo niedokładności, w efekcie ciężko było o sytuacje bramkowe. W 27 min. po dośrodkowaniu Mauricio Pereiry z rzutu rożnego strzał głową oddał Carlos Antonio, zmuszając bramkarza Los Angeles FC Kennetha Vermeera do wysiłku. Ekipa z Kalifornii odpowiedziała trafieniem Bradleya Wright-Phillipsa z najbliższej odległości, ale okazało się, że wcześniej był spalony. Po przerwie Orlando miało świetną szansę na objęcie prowadzenia - w polu karnym faulowany był Palacios, do jedenastki podszedł Nani, ale strzał byłego gracza Manchester United obronił Vermeer. Niewykorzystana okazja szybko się zemściła - Diego Rossi popędził prawą stroną i dograł do Wright-Phillipsa, który z bliska zmieścił piłkę pod poprzeczką. Dwie minuty później mógł paść kolejny gol dla LAFC, tym razem Pedro Gallese dobrze wyszedł z bramki, skrócił kąt i obronił uderzenie Rossiego. Wysiłki Orlando były długo bezowocne i wydawało się, że Los Angeles raczej to wygra. W 88 min. zespół z Kalifornii mógł dobić przeciwnika, jednak strzał Jordana Harveya przy dalszym słupku wybronił na rzut rożny Gallese. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry Lwy z Orlando jednak wyrównały - po rzucie rożnym Vermeer źle wyszedł z bramki, a Joao Moutinho głową posłał piłkę do pustej bramki. W konkursie jedenastek żaden z bramkarzy nie zdołał obronić strzału (choć Vermeer był kilka razy blisko), ale Jordan Harvey z Los Angeles FC trafił w poprzeczkę, co przy bezbłędnych uderzeniach graczy Orlando dało awans tym ostatnim. Decydującą jedenastkę pewnie wykonał Nani, rehabilitując się za niewykorzystany rzut karny z 2. połowy. W półfinale Orlando City zmierzy się ze zwycięzcą meczu San Jose Earthquakes - Minnesota United.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”