Francuzi w pierwszej połowie grali totalny chaos. Zawiódł przede wszystkim Martial, który miał swoją okazję, by pokazać, że zasługuje na grę w pierwszej "11", ale totalnie ją oblał. Coman za to zagrał dużo lepiej, jak prawdziwy gwiazdor - dużo dryblingów, widać go było nie tylko na skrzydle i jak zwykle biegał więcej niż inni.
Druga połowa była śmieszna. Sam nie wiem jakim cudem gość z "15" na koszulce albańskiej nie doskoczył do piłki i Griezmann ją wbił do siatki. Bramkarz też mógł chyba próbować coś zrobić, ale z drugiej strony nie miał kompletnie czasu na interwencję. Przy golu Payeta należy pochwalić przede wszystkim... Pogbę. Gość wczoraj z ławki zagrał dużo lepsze spotkanie niż to z Rumunią, to podanie do Gignaca pierwsza klasa! W ogóle nie spodziewałem się, że Gignac będzie na tych Mistrzostwach takim świetnym zmiennikiem, jak widać w wyniki w lidze meksykańskiej to nie był przypadek.
Francuzi NA FARCIE - bądźmy szczerzy - wychodzą z pierwszego miejsca w grupie. I boję się powiedzieć co dalej, muszą poprawić grę już w meczu ze Szwajcarią, bo cienko widzę ich dalsze losy. Mają farta, że w następnej rundzie zagrają z jedną z ekip trzecich miejsc, ale potem?



