Znalazłem fajny skrót meczu. Tak było.
Po dwunastu latach wróciliśmy zaprezentować najlepszy produkt polskiej piłki, czyli stojanowa połączonego z takie Podbeskidzie z Łęczną. Zabrakło tylko trałkowania i pawełków. Osobiście tego nie rozumiem. Ci ludzie grają ze sobą x lat, zachowują się jakby pierwszy raz się widzieli. Dla połowy z nich (Krychowiak, Pazdan, Grosicki, Piszczek) to może być ostatnia impreza, kiedy jeszcze mają siłę, ale nie schodzą do szatni specjalnie spoceni. Trener ma jeden z najdłuższych staży w reprezentacji, ale był w stanie stworzyć koncepcji nawet po półsparingowych eliminacjach.
Nie posiadamy tak wybitnych osobowości piłkarskich, by wygrać samymi umiejętnościami z kimkolwiek. Trzeba dołożyć coś od siebie, bo czemu na kimś miałoby robić wrażenie, że Zieliński przejdzie kiedyś do Liverpoolu za 60 milionów. Takie błędy jakie prezentował Milik, Piszczek czy Krychowiak nie wynikają z nieogrania, tylko niepełnej koncentracji. Nieuzasadniona wiara, ze wynik sam się zrobi, jak przez ostatnie pół roku.



