Heidenheim - Werder 2:2
Bremeńczycy po zdecydowanie lepszym drugim meczu uratowali ligowy byt. Goście objęli prowadzenie już w 3 min. po kuriozalnym samobóju Theuerkaufa, który trafił w okienko własnej bramki. W kolejnych minutach Werder mógł już zamknąć mecz - w 9 min. po mocnym strzale Rashicy bronił Muller, a chwilę później po dośrodkowaniu Augustinssona bramkarz Heindenheim obronił główkę Klaassena z kilku metrów. Heindenheim wyglądało na rozbite i w 1. połowie nie pokazało w ofensywie niemal nic, nie oddając nawet celnego strzału. Werder też dość szybko wytracił impet, ale gospodarze mieli problem z rozegraniem składnego ataku pozycyjnego. Po przerwie Heidenheim przycisnęło i od razu stworzyło sobie sytuacje - już w 47 min. po kornerze i ogromnym zamieszaniu w polu karnym chyba Stefan Schimmer uderzył nad bramką, a chwilę później uderzenie głową minęło bramkę Pavlenki. Po tych trudnych chwilach Werder odzyskał kontrolę nad meczem, aktywni w ofensywie byli zwłaszcza Rashica i Sargent, indywidualnymi akcjami napędzając ofensywę Bremeńczyków. W 58 min. Augustinsson dostał świetne podanie, ale w doskonałej sytuacji jego strzał obronił Muller. Minutę później Sargent indywidualnie przedarł się między graczami gospodarzy, ale w sytuacji sam na sam też nie potrafił pokonać świetnie broniącego bramkarza Heidenheim. Gospodarze, oprócz zrywu na początku 2. połowy, wyglądali w ofensywie słabo i wydawało się, że z ich wysiłków nic nie będzie. Mimo to w 85 min. wyrównali - Tobias Mohr huknął w poprzeczkę, a Tim Kleindienst dobił do pustej bramki. W końcówce Werder robił wszystko by wytrącić rywali z rytmu, a po kontrze i kolejnym w tym meczu błędzie Theuerkaufa dwumecz rozstrzygnął Augustinsson. Tuż przed końcem gospodarze wywalczyli jeszcze rzut karny, z którego gola zdobył Kleindienst, ale nawet na wznowienie gry było już za późno i Werder utrzymał się dzięki bramkom wyjazdowym.



