Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
adekk
Pomarańczowy skrytożerca
Posty: 517
Rejestracja: 03 paź 2005, 14:50
Reputacja: 0
Lokalizacja: JKL / Koszmary
Kontakt:

Post autor: adekk » 22 gru 2005, 18:13

Diamen23 pisze:Myślę , że przez to w klubie nie sprawdził się m.in. Walter Samuel. W Romie grał kapitalnie , w Interze teraz też gra nie najgorzej , a po transferze do Realu zaczęto go nazywać najlepszym obrońcom świata i nic dziwnego , że szybko się spalił. Myślę też , że zrobiono z niego kozła ofiarnego i gdyby dano mu więcej czasu "Galacticos" mieli by z niego duży pożytek.
No ale tak naprawde to jak on grał w Realu?? :? co sobą reprezentował...być może spalił się psychicznie...ale ten zarzut przemawia na jego niekorzyść, a nie jako jego usprawiedliwienie..przecież on chyba był świadom, że nikt z nim nie będzie za rączkę po boisku biegał...być może nie był jeszcze gotowy, żeby wziąć na siebie brzemię ostoi defensywy w takim klubie jak Real...może potrzebował troche więcej czasu, żeby się z tym pogodzić...a że czasu nie mieli włodarze z SB to i się wkurzali coraz to gdy Samuel popełniał swoje kolejne wtopy...ale żeby nie było, że tylko wina leżała po stronie Argentyńczyka...bo co on mógł zrobić przy tak grającej reszcie defensywy...jak mówi przysłowie, że samemu meczu się nie wygra, tak samo możnaby powiedzieć, że samemu gry defensywnej się nie ułoży...
Co do atmosfery w Realu...(raczej powinnienem narzeźbić co do jej braku)...bo jak na razie to sytuacja w Realu wygląda jak w jakimś zakładzie pracy...ludzie przychodzą rano do zakładu, cały dzień pracują w pocie czoła, żeby pod koniec dnia wrócić do domu bez żadnych dodatkowych emocji...żadnej więzi...żadnej wspólnej myśli...same indywidualności..zero zespołowości...tak jakby się znali tylko z widzenia...ale obecna sytuacja wbrew wszystkiemu może bardzo pomóc Królewskim w dojściu do "normalnej" dyspozycji...bo gdy gwiżdzą na nich właśni fani, Ci sami przy innej okazji nagradzający gorącymi brawami największych rywali, to coś musi się w nich w końcu obudzić, niezależnie od tego czy będą tam grać sami staruszkowie czy sami młodzianie, czy będzie ich prowadził stary wyga czy młody amator... gdy dowiedziałem się o ostatniej konferencji prasowej, na której gwoździem programu był Ronaldo, to sobie tak pomyślałem, że może to przynieść albo totalną poprawę albo drastyczny krach...zależy od tego jak to przyjmą jego koledzy z drużyny...ale również przy odrobinie złośliwego szczęścia może to się odbić bez żadnych widocznych popraw...może to po prostu spłynąć po nich jak po szkle...tak jak to dotychczas bywało...lecz jest jeszcze jedna możliwość..mam tu na myśli gromadzenie się takiej sportowej złości w dobrym znaczeniu tego słowa, nie takiej jaką niekiedy Beckham prezentował na boisku, obnosząc się ze swoim chamstwem i brutalnością..chodzi mi tu o taką, która uskrzydla, która pozwala wznieść się ponad własny poziom, ponad swoje możliwości...czas pokaże, a nam pozostało tylko czekać..
Pozdrawiam...

Wróć do „Hiszpania”