Ten turniej w Arabii Saudyjskiej wywołuje u mnie mieszane odczucia.
No podbili stawkę organizatorzy. Widzę jak Top10 snookera się ślini, spręża,poci żeby wbić tę złotą, dodatkową bilę (max167). W sumie nie dziwię się. Pół miliona dolarów za najwyższego brejka. Higgins był blisko teraz.
Ale... jakieś to wszystko sztuczne. Może dlatego, że nowe. Jest fun(widać po zawodnikach, że chcą się pokazać), jest gra...ale jak już jeden osiągnie te 167 to co dalej? Będzie ambicja?Czy wyścig po hajs?



