Widać, że Trelowski zrobił spory krok do przodu w swojej karierze, i to w naprawdę krótkim czasie. Zaczynając w Rakowie, od razu wskoczył do bramki, co z pewnością nie było łatwe, zwłaszcza po tym, jak ostatni rok spędził w Śląsku, gdzie nie grał za dużo. Jego początek w Ekstraklasie, jak sam mówi, był pełen nerwów, ale z biegiem czasu widać, jak bardzo się rozwinął. Oczywiście, gra w Rakowie to też ogromna presja – to drużyna, która od jakiegoś czasu walczy o czołowe lokaty, więc oczekiwania są spore.
To, że Trelowski wyciągnął wnioski po tych początkowych trudnych meczach, świadczy o jego dojrzałości i podejściu do rozwoju. Widać, że zrozumiał, jak ważne jest zachowanie spokoju i nie podejmowanie ryzyka, które mogłoby kosztować drużynę stracone bramki. Co do rywalizacji z Kuciakiem – to naprawdę zdrowa konkurencja. Trelowski ma pełną świadomość, że aby zostać numerem 1 w Rakowie, musi dawać z siebie wszystko, ale widzi to jako motywację do pracy. I to, że może uczyć się od Kuciaka, który ma ogromne doświadczenie w Ekstraklasie, to dla niego naprawdę cenne. Widać, że traktuje tę rywalizację jako coś, co mu pomoże jeszcze bardziej się rozwinąć, a nie jako zagrożenie.
Podsumowując, Trelowski to młody chłopak, który przeszedł długą drogę – i to z sukcesem. Z perspektywy fana Rakowa, można mieć naprawdę nadzieję na jego dalszy rozwój. Chłopak ma głowę na karku i widać, że będzie tylko lepszy.



