Kosciół

romantyk

Post autor: romantyk » 20 lis 2004, 21:01

Nie obrazam sie Chlopaczek, ale nie lubie jak mnie ktos dzickiem nazywa. Kosciol=Bog, owszem tak twierdze. Moge tez powiedziec ze miejsce w ktorym przebywa Bog to tam gdzie tego chcemy. Mam 14 lat to wcale nie znaczy ze nie moge miec swojego zdania. Kosciol - hm.. jest to umowne mieszkanie Boga i bedac ministrantem chodze tam co najmniej 1 w tygodniu. Wiesz w sumie do kosciola nie trzeba chodzic, ale strasznie mnie denerwuje jak ktos mowi "jestem wierzacy, ale niepraktykujacy". Jak mozna wierzyc i nie praktykowac? Praktykowanie to nie jest tylko chodzenie do kosciola. Ja to słowo rozumiem jako moja rozmowa z Bogiem. Apropos - prawie nigdy nie mowie wyklepanych modlitw, wole porozmawiac z Bogiem wlasnymi slowami.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”