Byłoby miłoNie wiem czy w tym temacie można się wypowiadać i przerywać łańcuszek
Kacory w wielkim finale NHL
Czułem, że to może być ostatnia bitwa w parze Anaheim - Detroit, więc to była długa noc. Ostatecznie jednak opłaciło się, bo mecz był tego wart. Ducks praktycznie od samego początku dominowali na lodzie, czego efektem był gol już w 4 minucie. Co ciekawe gospodarze grali wtedy w osłabieniu. Druga tercja to kolejne dwie bramki Anaheim i już praktycznie było po meczu. Jednak jak to bywa a hokeju nie da się wszystkiego przewidzieć. Kaczki nieco się cofnęły, co zresztą było oczywiste a Detroit atakowało. Bardzo dobre zawody rozegrał Datsyuk, który ciągnął Skrzydła zdobywając przy tym dwa gole. Raz po raz Datsyuk, Zetterberg i Holmstrom strzelali na bramkę Anaheim i nic, a właściwie Giguere, który grał kolejny świetny mecz. Tak jak pisałem wcześniej, dla mnie to murowany kandydat do MVP.
W finale oczywiście będę kibicował Ducks, ale przed wszystkim liczę na świetne mecze (najlepiej siedem



