Zwycieski wpierdol.
Milan wyszedl chyba z nastawieniem ze mecz sam sie wygra trzeba tylko przeczekac te 90 minut a tu niespodzianka - pilkarze Arsenalu byli innego zdania.
Gdzie bylo krycie : x przy pierwszej bramce to nie mam pojecia. Wszyscy zbili sie w jednym miejscu a Koscielny zgodnie ze swoim nazwiskiem wyciagnal z tego najwieksze korzysci.
Ostatnio tak slaby Milan w pierwszej polowie widzielismy podczas wyjazdowego meczu z Lecce. Tam po przerwie udalo sie wygrac tu nie bylo Boatenga i nawet bramki nie zdobylismy. Mimo wszystko druga polowa juz byla przyzwoita i tak powinien wygladac caly mecz w wykonaniu Rossonerich. Udalo sie dowiezc 3:0 chociaz brzmi to dramatycznie slabo. Po tym spotkaniu spadnie na zespol zasluzona krytyka.
Awans jest. Awans w stylu ktory nie wrozy niczego dobrego w kolejnej rundzie.


