Mnie tam po prostu śmieszy, że jeśli nie zmieni się pomysłu na grę, a po prostu poziom jego wykonania to już coś przestaje być tą osławioną tiki-taką. Moim zdaniem Hiszpanie wczoraj też grali tiki-takę. Tyle, że na hujowym poziomie. Ty najwidoczniej utożsamiasz tiki-takę z jakimś najwyższym levelem na który jeśli Barcelona wskoczy to zaczyna grać tiki-taką. Ja natomiast z zestawem założeń taktycznych, których Barcelona czy Hiszpania ostatnie nie potrafi skutecznie wykonać. Choć w dalszym ciągu gra w myśl tej metody.Włoscy dżentelmeni myślą, że jak drużyna posiada piłkę na poziomie 60+%, jak klepie i jeszcze jak najlepiej gra bez napastnika to już jest tiki-taka! Na orliku też gramy tiki-taką!
catenaccio nie funkcjonuje w światowej piłce od dwudziestu lat. Stawianie równości pomiędzy defensywną taktyką, a catenaccio jest koszmarnym uproszczeniem. Nikt przecież nie gra już z klasycznym libero ustawionym za dwójką stoperów itp.Tak... to tak jakby wlosi zagrali w obronie na radar, bo im sie nie chce biegac i na tej podstawie stwierdzilbys ze to koniec catenacchio... nie wiem czy nie wiecie o czym mowicie, czy robicie sobie jaja.


