Ja też byłem. Wybrałem się z moją wybranką i paroma kumplami. Skończyła się ta cała wyprawa tak, że dziewczyna się na mnie obraziła, bo przez całą pasterkę śmieliśmy się dosłownie z niczego. A wszystko zaczęło się od tego, że patrzyłem z kumplem w sufit i po chwili spojrzał się tam trzeci kolega... Godny powód do śmiechu. Potem jeszcze jakiś kolo kolo z wąsem i z plakietką "semper fidelis" (cokolwiek to oznacza przypuszczam że pewnego rodzaju kościelne sekiuriti) chciał nas wyprowadzić, ale za namowami pozwolił nam na szczęście zostać i chwała mu za to bo kolędy pośpiewałem na koniec.fieldy pisze:Byliście wczoraj na pasterce ?






