Faktycznie nieco podkoloryzowałem z określeniem "leżał najebany pod płotem", po prostu chodziło o to że mu się wiele razy film na mieście urywał że nawet nie wiedział gdzie jest. Cóż z mojej perspektywy - osoby niepijącej - w sumie żadna różnica, nie wyobrażam sobie tak się skurwić w miejscu publicznym





