Umiesz pisac, Udowodnij !! - Strona 20

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
Awatar użytkownika
Goguś
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 486
Rejestracja: 15 sie 2006, 14:06
Reputacja: 0
Lokalizacja: Lubin

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Goguś » 05 gru 2006, 20:38

Ja wam powiem że prowadząc tygodnik SNN czasami brakuje mi tematów, i musicie mi wybaczać gdy tekst będzie nudny. Ale kiedyś pracowałem dla @-Sportu gdzie pisałem 1 raz na miesiąc. Trudno mi się było przestawić na prowadzenie tygodnika, zastanawiam się nawet czy w związku z przerwą zimową nie zawiesić na okres stycznia i lutego SNN albo przynajmniej umieszczać teksty rzadziej.

Ale co do możliwości oceny, nie każdy umie pisać, śmiem twierdzić że większość czytelników serwisu nigdy nie napisała felietonu sportowego. Jednak ludzie komentują pozytywnie lub nie, czasem z błędami ortograficznymi ale wyrażają swoją opinie. Gdyby były jakieś bariery dziś nie byłoby Leppera wogóle w polityce. Każdy moze sie wypowiedzieć.

CO DO SAMEGO TEKSTU:

Loczku, wybrałeś sobie trudny temat i niestety głównie z tego powodu tekst jest słaby. Domyślam się że badanie "Roli sportu w życiu człowieka" nie jest Twoim hobby tak więc nie masz dość informacji żeby napisać tekst. Bo nie chodzi żeby zlepić wszystko co wiesz, ale wybrać z tych informacji najważniejsze, najciekawsze. Moje teksty ukazywały sie na wp.pl ale tylko z tego powodu że oriętowałem się w temacie, pisałem o moim ukochanym Zagłębiu i Tobie też polecam zająć się tym na czym b. dobrze sie znasz.

PS: link do mojego dzieła

http://sport.wp.pl/kat,1726,wid,7781515 ... caid=12ce5

Awatar użytkownika
Tomasz.
Skład B
Skład B
Posty: 108
Rejestracja: 21 kwie 2006, 20:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Zawiercie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tomasz. » 09 gru 2006, 11:17

Widzew to marka, znana w całej piłkarskiej Europie. W pamięci kibiców pozostały wielkie spotkania z Manchesterem City, Juventusem, Liverpoolem, Borussią Dortmund, oraz innymi wielkimi klubami. Dzięki nim łódzki klub pokazał jak się zdobywa uznanie po polsku.

Mniej więcej 30 lat temu, Widzew dotknął dna, by odbić się od niego w wielkim. Poprzez wielkie mecze z Juventusem Turyn i FC Liverpool zdobył uznanie i respekt, a wyniki jakie zaczął osiągnąć odbiły się echem po całym świecie.

Gdy po wielkich sukcesach stadion z Al. Piłsudskiego opuścił Zbigniew Boniek Widzew, popadł w ligowy niebyt i spadł do drugiej ligi. Do elity wrócił dopiero w sezonie 1991/1992 zapewniając sobie miejsce premiowane udziałem w Pucharu UEFA. Tam natrafił na niemiecki Eintracht Frankfurt. Po niezłym meczu w Łodzi zakończonym remisem dwa do dwóch przyszła sroga lekcja w rewanżu. W Niemczech piłkarze Widzewa przegrali aż 9-0, tym razem pokazując się na salonach w bardzo niekorzystnym świetle.

Warto też zanotować, iż Widzew Łódź jako ostatni polski klub zanotował występy Lidze Mistrzów. W tym elitarnym gronie Widzewiacy znaleźli się w sezonie 1996/1997, tocząc wyrównane pojedynki z zespołami znacznie wyżej notowanymi jak Borussia Dortmund czy Atletico Madryt.

Jeszcze parę sezonów popularni czerwono-biało-czerwoni liczyli się w walce o trofea ligowe, lecz z roku na rok ze względu na złe zarządzanie i nieodpowiedzialną politykę kadrową ich pozycja na ligowym podwórku zmniejszała się. W zaledwie kilka sezonów Widzew stał się średniakiem niepotrafiącym sprostać oczekiwaniom. W sezonie 2003/2004 zajął ostatnie miejsce w lidze i kolejny sezon przyszło mu grać na zapleczu ekstraklasy. Jak się później okazało spadek do 2 ligi był szczęściem w nieszczęściu, gdyż władze w klubie przejął zmartwiony złą sytuacja Zbigniew Boniek. O mały włos nie doszło do paradoksu, przez który jeden z najbardziej utytułowanych polskich zespołów miał rozpocząć nowy sezon w 4 lidze. Dzięki dużemu doświadczeniu i wkładowi finansowemu „nowego-starego” króla Widzew uchronił się przed gigantyczną degradacją.

Na szczęście dla kibiców w całej Polsce drugoligowa banicja Widzewa potrwała tylko dwa sezony. Sprowadzony przez Bońka Stefan Majewski stworzył zupełnie nowy zespół składający się z graczy młodych o charakterze zwanym potocznie widzewskim. Drużyna pod wodzą byłego trenera nieistniejącej już Amici Wronki mogła już po pierwszym sezonie o wrócić do Ekstraklasy. Nie udało się gdyż w barażach lepsza okazała się Odra Wodzisław kierowana przez Franciszka Smude, twórcę potęgi Widzewa z lat 96-97. Jednak jak mówi stare powiedzenie, co się odwlecze to nie uciecze i zgodnie z nim Widzew rok później wrócił na należne mu miejsce do pierwszej ligi. Z pracy w Widzewie zrezygnował Stefan Majewski, a na jego miejsce wprowadzono, jak się okazało najmłodszego trenera w 1 lidze, Michała Probierza.

Dla kibiców Widzew był wielki jest i pozostanie wielki. Każdy z nich wierzy, że pewnego dnia nastąpi reanimacja wielkiego Widzewa sprzed lat, że znów będzie odgrywał kluczowe role w walce o mistrzostwo. Obecny budżet Widzewa wynosi około 2 milionów złotych, czy w czasach, gdy pieniądz napędza futbol taka suma wystarczy do odbudowania potęgi? Raczej nie, bez możnego sponsora ani rusz. Dopóki pieniądze są w futbolu najważniejsze, Widzew jak i każdy inny klub z Polski potęgą zwyczajnie nie będzie, smutne, ale prawdziwe.

Łódź to drugie, co do wielkości miasto w Polsce. Polska to kraj, w który pompuje się coraz większe pieniądze. Dlaczego więc nie ma nikogo, kto mógłby zainwestować w jedną z najlepiej rozpoznawalnej w Polsce i znanej w Europie piłkarskiej marce. Kibice Widzewa, zasługują na wspaniały zespół.

[Tomasz & Smitu]

Awatar użytkownika
Tomasz.
Skład B
Skład B
Posty: 108
Rejestracja: 21 kwie 2006, 20:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Zawiercie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tomasz. » 14 gru 2006, 21:07

Gdzie się podziały tamte lata..

Polski kibic różnie może interpretować to, co działo się wiele lat temu jak i obecnie w polskim futbolu. Były te piękne chwile, kiedy Widzew eliminował Broendby, doszedł do półfinału Pucharu Mistrzów, Wisła wygrywała z Schalke 1-4 a Reprezentacja dwukrotnie - w 1974 i 1982 roku zdobywała brązowy medal na Mistrzostwach Świata. Lecz były także lata bezradności, smutne dla fanów polskiej piłki. Początkowo mogłoby się wydawać, że zmiana procedury rozgrywek Pucharu UEFA może umożliwić polskim zespołom regularną grę w Europie podczas rundy wiosennej, co zdarzało się naprawdę rzadko. Lecz najsmutniejsze jest to, że kluby nie to co niepotrafiły się wydostać ze swych grup, ale wogóle do nich zakwalifikować! Rodzynkiem była Amica Wronki, obecnie grająca w III lidze. Trafiła na przeciętnie silnych rywali, typowych średniaków jednakże to i tak nie starczyło. Sąsiedzi z zachodu odprawili z kwitkiem zespół z niewielkiej miejscowości. Stracił on bardzo dużo bramek, ale powinniśmy o tym już jak najszybciej zapomnieć.

Drugim zespołem, któremu udało się dokonać tego "wielkiego" sukcesu jest Wisła Kraków. Postawa początkowo nie napawała optymizmem, po raz pierwszy od lat Biała Gwiazda wydaje się być drużyną, która ma niezbyt wysokie szanse na mistrzostwo. I tak już zostało. Po mozolnej walce z SV Mattersburg Wisła napotkała kolejną przeszkodę, aby zostać drugą drużyną polską w historii, która zakwalifikowała się do rozgrywek grupowych tegoż pucharu. Był nią Iraklis Saloniki, pierwszy mecz przegrali wiślacy u siebie 0-1. Kibice byli zawiedzeni i już raczej nie wierzyli, że mogą zobaczyć swój ukochany klub w dalszej fazie. Ale trzeba wierzyć w swój zespół, wielu widzów, kiedy w 90 minucie był stan niekorzystny dla krakowian wyłączała telewizor, bądź przełączała na inny program, nie było już szans na to, aby Wisła pokonała w dwumeczu Iraklis. A jednak! W 93 Radovanovic pokonał golkipera gospodarzy i był remis, a w dogrywce Wisła przycisnęła ewidentnie rywala i Cantoro trafił do siatki Iraklisu. Było już wszystko jasne. Teraz tylko wyjść z grupy, na pięć zespołów wychodzą aż trzy! Więc była szansa. Blackburn Rovers, Nancy, Basel oraz Feyenoord wg. polskich dziennikarzy była to przeciętnie trudna grupa. Ale ja przestudiowałem fora zagraniczne i inni raczej nie oceniali naszych szans na wysokie. I tak się stało, trzy mecze przegrane, jeden wygrany. Nie będe już opisywał ich, ponieważ ten artykuł tyczy się Wisły tylko częściowo, głównie polskiej piłki oraz Widzewa.

Do napisania tego artykułu natchnęła mnie porażka Białej Gwiazdy z Feyenoordem Rotterdam. Portowcy to uznana firma w Europie, dwukrotny zdobywca Pucharu UEFA, wielokrotny mistrz Holandii a klub zdobył nawet Puchar Mistrzów! Co prawda dawno, ale to wpływa znacząco na prestiż klubu. Ale to zupełnie inny zespół, pomimo silnego składu nie liczy już się w walce o tytuł, przez pewien moment zbierał nawet baty na lewo i prawo. Źle dzieje się w Rotterdamie, to już nie jest ten Feyneoord, który był groźny dla każdego. Wisła nie powinna tego spotkania przegrać, a przegrała. Co prawda całkiem dobrze grała, można wyróżnić postawę Jakuba Błaszczykowskiego, który wkręcał ziemię Vlaara, Greene'a i innych obrońców gospodarzy. Ale za wiele niewielkich błędów! Niby niewielkie a jednak tak wiele znaczyły! Polski klub po raz kolejny odpada właściwie w przedbiegach!

Dla fana każdego polskiego zespołu jest smutne, że żaden nie może sobie poradzić z przeciętniakami europejskimi. Kiedyś Widzew potrafił pokonać Liverpool, Manchester, Juventus co teraz byłoby nie do pomyślenia. Sam Widzew jest dość nisko w tabeli naszej rodzimej Orange Ekstraklasy, pozbył się już praktycznie na 90% największej gwiazdy Bartłomieja Grzelaka i chociaż powinien się utrzymać, to do walki o czołówkę jeszcze bardzo daleko. Ale kiedyś były inne czasy, w futbolu tak bardzo nie liczyły się pieniądze jak obecnie, wtedy zespół z biednego kraju bloku wschodniego potrafił pokonać potentata jakim jest z pewnością Juventus. I nie było to dzieło przypadku, bo Widzew był naprawdę na ustach całej Europy przez pare lat, można powiedzieć, że nawet świata. Boniek, Młynarczyk, Smolarek to wtedy byli zawodnicy światowej klasy, a co najważniejsze - zawodnicy z klubu przy Al. Piłsudskiego 138. Obecnie również da się zaistnieć w Europie klubowi biedniejszemu, ale nie w tak dużym stopniu jak kiedyś, faza grupowa Ligi Mistrzów, ćwierćfinał Pucharu UEFA, mało kogo stać na więcej. Potrzebne są do tego tylko wielkie inwestycje oraz lepsza polityka transferowa. Dlaczego polskie kluby nie mogą sie zakwalifikować do Ligi Mistrzów od wielu lat? Proste, za nim przystąpią do kwalifikacji, rozsprzedają najlepszych zawodników i już jest zupełnie inna drużyna, drużyna która nie może nawiązać walki z nawet przeciętnym klubem europejskim. Nawet jeśli pozbędzie się klub dobrego zawodnika, powinien w jego miejsce kupić kolejnego dobrego, a nie kilku naprawdę przeciętnych. W naszych realiach suma nawet 1 milion euro jest kosmiczna, na zachodzie za tyle kupuje się przeciętnych grajków do uzupełnienia składu.

Czy Widzew jeszcze pokaże w Europie na co go stać? Kibice w to wierzą, ale będzie ciężko. Potrzebujemy bardzo mocnego sponsora, mamy jeden z niższych budżetów w ekstraklasie, ale pomimo tego i tak źle sobie nie radzimy. Tylko, że do walki o najwyższe cele potrzeba sporo pieniędzy i kupna dobrych zawodników, także doświadczonych. Obecnie w Łodzi gra młoda drużyna, dlatego błędy można zrzuić jeszcze na karb młodego wieku, brak doświadczenia, dziwi jednak brak piłkarzy doświadczonych, oni są potrzebni. Nie ma kto wesprzeć zawodników w trudnej sytuacji, zmotywować do walki (poza kibicami), w kazdym zespole powinien być taki gracz. My, kibice Widzewa wciąż pamiętamy Widzew nie tylko z lat osiemdziesiątych, ale nawet z sezonu 1996/1997 gdzie rywalizował w Lidze Mistrzów, i chociaż wiele nam brakuje do tego, abyśmy byli nawet jednym z mocniejszych polskich klubów, po prostu zasługujemy na silną drużynę, która będzie zachwycała zawsze licznie zgromadzone grono sympatyków czerwono-biało-czerwonych przy Al. Piłsudskiego.

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 14 gru 2006, 21:37

Gol na wagę awansu strzelił Nikola Mijailović, nie Radovanović. Poza tym obecnie roztrząsanie dzisiaj szans na awans do pucharów to fantasmagoria, nie poważny temat na artykuł ;). Jak na felieton o Widzewie to za dużo miejsca poswięciłeś na inne kluby, jak na felieton o słabości polskiego futbolu za mało uwagi poświęciłeś na diagnozę (w dodatku teza jest mocno naciągana, przeciez nawet nieosłabione polskie zespoły nie miały szans z średniakami Europy w walce o LM), nie rozumie też dlaczego rozpartywany akurat na podstawie Widzewa ;). Poza tym liczy się jakość nie ilość, dużo jest faktów powszechnie znanych, ciężko jest utrzymać uwagę czytelnika. Ale styl masz fajny tylko dopracować treść, skonkretyzowac temat (wyraźniejszy wstęp, od rzu przeszedłeś do przykładów) i byłoby cacy :).

Awatar użytkownika
Tomasz.
Skład B
Skład B
Posty: 108
Rejestracja: 21 kwie 2006, 20:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Zawiercie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tomasz. » 14 gru 2006, 21:45

Heh, przepraszam za tą pomyłkę. A o Widzewie, ponieważ pisałem na strone http://www.WidzewLodz.org i chciałem napoisać nie tylko o Widzewie, ale także poruszyć treści związane z polskim futbolem. Dzięki za porady.

Awatar użytkownika
Tomasz.
Skład B
Skład B
Posty: 108
Rejestracja: 21 kwie 2006, 20:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Zawiercie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Tomasz. » 22 gru 2006, 19:19

Futbol to niewątpliwie piękny sport, ma mnóstwo wielbicieli na całym świecie, dlaczego właśnie on, a nie na przykład siatkówka czy golf ma tylu fanatyków? Bo jest to gra nieprzewidywalna, liczą się w niej na chwilę obecną znacząco pieniądze, bez których zespół nie będzie mógł święcić triumfów. Do takich z pewnością nie należy Bayern Monachium, niemiecki goliat, który jest najbardziej utytułowanym niemieckim klubem, zdobył już wszystko, co można było zdobyć na arenie nie tylko niemieckiej, ale także europejskiej. W Bayernie grało wielu fantastycznych zawodników, niektórzy z nich zapisali się na stałe do historii światowego futbolu, można wymienić ich wielu, między innymi Franza Beckenbauera, Juergena Klinsmanna czy Gerda Mullera. Ten klub to jest legenda!
Co innego Alemannia Aachen. Nie jest szerzej znany powszechnym wyjadaczom chleba, raczej tylko kibicom, którzy bacznie obserwują wydarzenia w lidze niemieckiej. Występował zaledwie przez cztery sezony w Bundeslidze i to nie z rzędu, w całej historii klubu założonego w 1900 roku! Za to w sezonie 1968/1969 zajęli drugie miejsce gwarantujące tytuł vicemistrza kraju. Niestety jest to zbyt mało, aby porównywać obydwa kluby. W środę jednak spotkały się w Pucharze Niemiec, bukmacherzy, kibice, dziennikarze twierdzili, że Bayern na luzie powinien wygrać ze znacznie słabszą Alemannią.

Na stadionie Tivoli był komplet, 23 tysiące widzów szczelnie wypełniło stadion w Akwizgranie. Nie zabrakło także fanatyków klubu z Bawarii, którzy pojawili się w naprawdę sporej liczbie. Początkowa faza meczu była bardzo wyrównana, nieśmiałe ataki obydwóch zespołów, a mogłoby się wydawać, że przyjezdni będą pomiatać Alemannią. Tymczasem Laurentiu Reghecampf w osiemnastej minucie spróbował szczęścia uderzając piłkę z rzutu wolnego. Jak się okazało Michael Rensing musi wyciągać piłkę z siatki i spore zaskoczenie, żółto-czarni wygrywają z dumą Bawarii. Zawodnicy Bayernu, jako obrońcy tytuły nie mogli dać dmuchać sobie w kaszę i wzięli się do ataku. Mieli kilka naprawdę świetnych okazji, jednakże nie potrafili ich wykorzystać. I to się musiało zemścić, w 39 minucie ponownie Reghecampf zdobył bramkę i było już dwa do zea. Jak się okazało na te 45 minut to nie wystarczyło gospodarzom i pięknym, płaskim uderzeniem Marius Ebbers pokonał bramkarza gości, totalna demolka w Akwizgranie i zarazem zaskoczenie, Alemannia po pierwszej połowie prowadzi z Bayernem aż 3-0!

Felix Magath musiał być bardzo mocno zdenerwowany na swoich podopiecznych. Spodziewał się dobrej gry i prowadzenia po pierwszej połowie, tymczasem futboliści z Akwizgranu zgotowali piłkarzom z Bawarii zimny prysznic. Lecz taki prysznic podziałał iście mobilizująco, goście od początku drugiej połowy zawzięcie atakowali, co dało efekty już dwie minuty po rozpoczęciu drugiej części gry, napastnik polskiego pochodzenia czyli Łukasz Podolski zdobywa bramkę, która daje jeszcze nadzieje. Bawarczycy cały czas są nastawieni na ofensywę, piłka do siatki wpada po uderzeniu Van Buytena, ale zawodnik rodem z Belgii był na spalonym. Bayern zmienił się nie do poznania w stosunku do pierwszej połowy, ciągle atakował i była z tego kolejna, ale jak się okazało ostatnia korzyść, piłka po rzucie rożnym została odbita przez obrońcę żółto-czarnych i Van Bommel pięknie uderzył z woleja prosto w okienko bramki Strauba, strzał był oddany ze sporej odległości od bramki. Był to jeszcze promyk nadzieji dla kibiców gości, którzy oczekiwali zwycięstwa. Ostatnie dwadzieścia minut było bardzo nerwowe, dla kibiców obydwóch klubów. Jak już wspominałem fani Bayernu za wszelką cenę chcieli, aby jeszcze ich ulubieńcy zwyciężyli, a kibice gospodarzy za wszelką cene chcieli, aby Alemannia dotrzymała ten korzystny rezultat do końca. Nawet mnie, kibica który oglądał ten mecz z ciekawości, bezstronnego potrafił bardzo zestresować, w napięciu oglądałem ostatnie minuty spotkania, Bayern nie pozwalał wyjść gospodarzom ze swojej połowy, było niewykluczone, że piłkarze prowadzeni przez Felixa Magatha wygrają. A tu nagle jak grom z jasnego nieba piłka trafia do Jana Schlaudraffa, który dobija wielki Bayern i strzela w ostatniej minucie bramkę na 4-2. Szał, ekstaza - tymi dwoma słowami można opisać to co działo się na trybunach, fani przyodziani w gadżety Alemanni wyglądali na naprawdę bardzo zadowolonych, w końcu ich klub pokonał największy w historii niemiecki klub!

To co opisałem powyżej jest właściwie opisem spotkania, ale spotkania, które jest esencją piękna futbolu, tego co czyni tą dyscyplinę najwspanialszą ze wszystkich! Nie dość, że budziło wiele emocji, padały piękne bramki, wspaniała radość fanów to czymś pięknym jest nieprzewidywalność. Nawet Goliat, czyli Bayern, klub potężny, ze świetnym składem, bogaty przegrywa z szerzej nieznaną Alemannią, która nie posiada zbyt wielu znanych zawodników oraz wielkiego budżetu. Teoretycznie Bawarczycy powinni zrównać z ziemią ten klub, a tutaj nagle jest na odwrót! Dawid pokonuje Goliata. Ja, a także wielu fanów futbolu kochamy ten sport, bo jest ciekawy i wszystko może się w nim zdarzyć. Ten dzień to jeden z piękniejszych dni dla kibiców z Akwizgranu w historii, ale trzeba przyznać, że na dłuższą metę bez świetnego składu oraz wielkich pieniędzy klub wiele nie osiągnie.

Awatar użytkownika
bellus
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1534
Rejestracja: 16 lis 2004, 22:00
Reputacja: 0
Lokalizacja: Jelenia Góra

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bellus » 22 gru 2006, 19:50

Przeczytaj ten tekst jeszcze raz i potem jeszcze raz. Dużo można w nim poprawić. Najbardziej rzuca się w oczy to, że zbyt długie zdania piszesz.

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 14055
Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
Reputacja: 2025
Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: futbolowa » 22 gru 2006, 21:42

bellus pisze:Dużo można w nim poprawić. Najbardziej rzuca się w oczy to, że zbyt długie zdania piszesz.
Otóż to. Używaj czasem myślinków i - przede wszystkim - kropek. Część zdań powinieneś skrócić, bo wyglądają nieco nieskładnie.
Np.
Futbol to niewątpliwie piękny sport, ma mnóstwo wielbicieli na całym świecie, dlaczego właśnie on, a nie na przykład siatkówka czy golf ma tylu fanatyków?
A nie lepiej:
"Futbol to niewątpliwie piękny sport - ma mnóstwo wielbicieli na całym świecie. Dlaczego właśnie on, a nie - na przykład- siatkówka czy golf, ma tylu fanatyków?"
Jakoś tak mi lepiej to pasuje :)

Albo:
Tomasz. pisze:W środę jednak spotkały się w Pucharze Niemiec, bukmacherzy, kibice, dziennikarze twierdzili, że Bayern na luzie powinien wygrać ze znacznie słabszą Alemannią.
Litości! 'spotkały się w Pucharze Niemiec, bukmacherzy, kibice'? W jednym zdaniu takie połączenie?
Odpada.

Przykłady można mnożyć. Radziłabym popracować nieco nad tekstem ;)

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 22 gru 2006, 22:06

futbolowa pisze:A nie lepiej:
"Futbol to niewątpliwie piękny sport - ma mnóstwo wielbicieli na całym świecie. Dlaczego właśnie on, a nie - na przykład- siatkówka czy golf, ma tylu fanatyków?"
Jako że z humanistą mam niewiele wspólnego to mogę nie miec racji ale wydaje mi się że powinno byc tak:

"Futbol to niewątpliwie piękny sport - ma mnóstwo wielbicieli na całym świecie. Dlaczego właśnie on, a nie na przykład siatkówka czy golf, ma tylu fanatyków?"

Po co w tym drugim zdaniu te myślniki, ja bym ich nie użył :?: W pierwszym jeszcze ujdą bo chyba rzeczywiście są tam potrzebne ale w drugim raczej są zbędne :wink:
W środę jednak spotkały się w Pucharze Niemiec, bukmacherzy, kibice, dziennikarze twierdzili, że Bayern na luzie powinien wygrać ze znacznie słabszą Alemannią.
"W środę jednak spotkały się w Pucharze Niemiec (tu przygarnij kropka) '.' i piszesz kolejne zdanie :arrow: Bukmacherzy, kibice 'oraz' dziennikarze twierdzili, że Bayern na luzie powinien wygrać ze znacznie słabszą Alemannią.

Tak mnie się wydaje :roll:

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 14055
Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
Reputacja: 2025
Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: futbolowa » 22 gru 2006, 22:13

Yukasz pisze: Jako że z humanistą mam niewiele wspólnego to mogę nie miec racji ale wydaje mi się że powinno byc tak:

"Futbol to niewątpliwie piękny sport - ma mnóstwo wielbicieli na całym świecie. Dlaczego właśnie on, a nie na przykład siatkówka czy golf, ma tylu fanatyków?"
Nie przeczę, tak również jest poprawnie.
Zaproponowalam po prostu opcję, która mi się podoba :D
Ja po prostu mam małego schiza na punkcie wpieprzania wszędzie myślinków i innych dziwactw :P

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 13 lut 2007, 18:41

Pan Prezydent Krzysztof.

Wiejska. Chlew, bagno, cyrk. Jak każdy się domyśla chodzi o sejm, polski sejm. Tego co się tam wyprawia inaczej nazwać się nie da. Warchoły, oszuści, wykształciuchy i ZOMO, to codzienność w warszawskim gmachu. W bagnie tym ugrzązł pewien chłop, a że to się wydarzyło jesienią to nie trzeba nic dodawać- wiadomo jakie są polskie drogi.
Krzysztof Kononowicz lat 44, bezrobotny mechanik-kierowca, kandydat na prezydenta oraz kandydat do Rady Miejskiej Białegostoku z okręgu wyborczego numer 4 w roku 2006, startujący z ramienia Komitetu Wyborczego Wyborców "Podlasie XXI wieku".
Krzysztof Kononowicz kandydując na prezydenta dużego polskiego miasta, nie spodziewał się jaką wywoła burzę w mediach i nie tylko. Jego spot reklamowy upubliczniony w internecie za posrednictwem serwisu youtube.com, w ciągu niecałego tygodnia obejrzało 3 miliony osób, jakby tego było mało w sklepach internetowych można znaleźć pełno gadżetów związanych z Kononowiczem; od swetra, który notabene można kupić od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, po kubek z napisem „się napij się”.
W samym głosowaniu na prezydenta pan Krzysztof uzyskał 1676 głosów (1,9%), co dało mu 6 pozycję. Jak możliwe, że prosty chłop, który został wrobiony przez znanego skrajnie prawicowego człowieka, którym interesowała się niegdyś ABW, dostał aż tyle głosów?
Krzysztof Kononowicz wszedł do polityki z wielkim rozmachem i hukiem. Wystarczyło parę dni i nie było w Polsce osoby, która by nie wiedziała kim i skąd jest kandydat „Podlasia XXI wieku”. Pan Krzysztof, mimo swoich 44 lat , znalazł się w błysku fleszy jako dziewica nie mająca na sumieniu wielu kłamstw, nadmiernej demagogii i publicznej kłótni, czy nazwania kogoś warchołem. Hasła z jego spotów obiegły całą Polskę (i nie tylko) : „Otworzenie zakładów pracy dla młodzieży i dla ludzi” lub „Usprawnienie żeby nie było bandyctwa, złodziejstwa i niczego” to jedne z najpopularniejszych haseł Białostoczanina. Polacy, którym odbijała się czkawką wieczna walka koalicji rządzącej z opozycją, i co raz to nowych wyzwisk i kłótni, zachłysnęła się niedoszłym prezydentem Białegostoku. Prosty, w tanim swetrze, bezrobotny, z wadą wymowy i nie prezentujący intelektualnych wyżyn człowiek zdetronizował polskich polityków w garniturach i jednocześnie ich ludzi od PR. Prostota tego człowieka, dobra wola i wiara w to co mówi stworzyła bohatera Polaków(przynajmniej w internecie), podczas nudnych wyborów samorządowych. Fenomen tegoż człowieka, jest na tyle duży, że nawet zaczęto przeprowadzać badania kto i dlaczego głosował na niego. Socjolog z Uniwersytetu w Białymstoku Maciej Tefelski : „głosujących można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to młodzież traktująca wszystko jako żart, a głosowanie jako zabawę. Drugą grupą głosujących mogli być znajomi kandydata i osoby traktowane jako jego otoczenie, trzecią - wyborcy niezadowoleni, sfrustrowani tym, co dzieje się na scenie politycznej.”
Taka ilość głosów zdobytych przez Kononowicza jest niepokojąca. Kto wie czy żarty te(jakimi bez wątpienia były) za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat nie staną się normalnością? Wyobraźmy sobie sytuację, że kandydat „Podlasia XXI w.” wygrywa wybory. Wizja miasta, którym rządzi człowiek bez wykształcenia, doświadczenia w polityce i braku charyzmy nie jest ciekawa. Wystarczy sobie wyobrazić jak związki zawodowe przychodzą do niego a on się pyta „co się stało się?”. „Panie Prezydencie, piniędzy ni ma. Ni ma co do garnka włożyć, dziecka głodują”. A Pan Krzysztof z gołębim sercem weźmie pieniądze na gospodarke, bo „po co komu nowy sklep i do tego wielki jak pół miasta. Dziecka głodują trzeba pomóc”. Innym razem Kononowicz wejdzie do miejskiej dyskoteki na scenę otoczony przez ochroniarzy i zacznie głosić „Zlikwidowanie dla młodzieży alkoholu, papierosów, narkotyków jest ważne. Bardzo ważne. Wszystko zlikwidować, nic nie będzie”. Sytuacja może i wydawać się zabawna, ale na pewno taka nie jest.
Wielu sceptyków Kononowicza twierdziło, że po wyborach zniknie w swoim domu i wszyscy o nim zapomną. To, że nie jest to prawda pokazuje kogo potrzebują Polacy. Po trzeciorzędnym aktorze Chucku Norrisie idolem internautów został Pan Krzysztof. Nasi politycy mogliby brać przykład z kandydata „Podlasia”;o ile bynajmniej nie w swoich postulatach, gdzie „nic nie będzie”, to w prawdomówności i szczerości bijącej prosto z serca, gdzie nie ma miejsca na machlojki, chamstwo i robienie sobie przysłowiowych jaj z tak ważnej funkcji jak poseł na sejm, czy senat. Kononowicz to fenomen. W całej historii Polski i zapewne całego świata nie było tak prostolinijnego kandydata na jeden z ważniejszych urzędów w państwie. Osoby, które go wykreowały nie zdają sobie sprawy z możliwych przyszłych konsekwencji swojego czynu. Ale na razie nie mamy się co obawiać, Kaczyńscy zawładnęli naszym krajem i nikomu nawet ździebka tejże władzy nie oddadzą.A teraz ide po sweter.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”