Co sądzicie o cenach gier komputerowych??? - Strona 7

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
×

Jakie są ceny gier komputerowych?

Zbyt drogie
35
85%
W sam raz
3
7%
Zbyt tanie
3
7%
Awatar użytkownika
McSuchy
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 175
Rejestracja: 05 lip 2006, 11:38
Reputacja: 0
Lokalizacja: Psary (woj.Śląskie)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: McSuchy » 12 sty 2008, 17:47

Widzę ładnie się dyskusja o piractwie rozwinęła więc może dorzucę do niej swoje trzy grosze. Otóż mam pewien zwyczaj dotyczący ściągania muzyki oraz filmów. Kiedy pojawia się jakiś film/płyta której jakości nie jestem pewien ściągam (a więc tak okradam producentów itd) oglądam/słucham i oceniam. Jeżeli film jest naprawdę dobry i przypadł mi do gustu wybieram się na niego do kina obejrzeć jeszcze raz, tym razem rozkoszując się wielkim ekranem i odpowiedniej jakości nagłośnieniem. Dzięki temu wiem na co wydaje pieniądze (a z tymi się mi jakoś nie przelewa) i płacę za produkt odpowiedniej jakości, unikając sytuacji gdzie po zapłaceniu za bilet wychodzę z kina zdegustowany. Podobnie sprawa ma się z muzyką, płyta mi się spodoba- idę i kupuję ją w sklepie (czy tam zamawiam przez neta). Mówiąc krótko nie lubię kupować przysłowiowego "kota w worku" a swoje pieniądze chcę wydać na produkt o odpowiednio wysoki dla mnie poziomie. Jeśli chodzi o muzykę to dotyczy jej także druga kwestia: dostępności płyt niektórych zespołów na naszym rynku. Niestety częsta jest sytuacja że poszukiwanej przeze mnie płyty po prostu na naszym rodzimym rynku nie wydano i jedyne wyjścia jakie mi pozostają to:
a) ściągnąć ją z netu
b) zamówienie jej zza granicy (w moim przypadku najczęściej USA lub Skandynawia) za co zapłacę w moim odczuciu niewspółmiernie dużo w stosunku do otrzymanego produktu
I teraz pytanie do osób zawzięcie tępiących tutaj proceder ściągania filmów/muzyki z netu (np. Wilmore): jestem zwykłym złodziejem czy nie?

Awatar użytkownika
maestro
Podwójne standardy
Posty: 5063
Rejestracja: 01 lut 2005, 0:35
Reputacja: 174
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: maestro » 12 sty 2008, 17:52

Rodzice, czy dzieci... Chłopaczku, kto tak naprawde zwraca na to uwagę? Rodzice kupują grę dziecku, a nie sobie. Kupują taką grę, jaką chce dziecko. Gra jest zatem kierowana do młodych odbiorców i to ich ma zachęcić, a nie rodziców ;) Inna sprawa, czy gre kupi rodzic czy ktoś sobie sam nazbiera i moim zdaniem nie ma to wielkiego znaczenia, bo wiadomo kto będzie w nią grał i wiadomo, kogo trzeba do gry zachęcić ;) Warto też zwrócić uwagę, że znaczek 18+ często dla młodego gracza jest bardziej zachętą, a niżeli granicą, której nie powinien przekraczać. Z pewnością w różnych krajach jest różne podejćie, tak jak piszesz w dalszej częsci swojego posta. Niestety, wciąż rozchodzi się o pieniądze, a w Polsce ludzie ich nie mają... Nie zawsze też rodzic idzie z dzieckiem za rączke i kupuje mu gre. Dostajesz kieszonkowe i wio :] Mało który rodzic kontroluje, w co gra jego dziecko.
Ok ale wez poprawke na fakt, ze graczy tylko przybywa, jak ktos 8 lat temu mial lat 10 tera juz jest pelnoletni Razz Ci ktorzy kiedys byli mlodymi graczami sa juz dawno "starymi zgredami", raczej juz pracujacymi, wiec mogacymi sobie pozwolic na kupno gier bez wiekszego problemu. Wielu z nich dopiero z wiekiem wyrobilo sobie jakis tam system wartosci i tera wiedza, ze nieladnie piracic i ze gdyby wszyscy piracili, to nie byloby w co grac; Dlatego tez mysle, ze producenci zdecydowanie bardziej celuja w ludzi juz bardziej ogarnietych i dojrzalych emocjonalnie.
Wraz z wiekiem, u wielu ludzi chęć na granie mija. Sam 5-6 lat temu mogłem rypać w gierki od rana do wieczora i nocami. Teraz w najlepszym wypadku popykam pare godzin w tygodniu, jeśli czas pozwoli. Z wiekiem dochodzą nowe obowiązki, a czasu na granie jest mniej, bo i podejście do życia poważniejsze :P Dochodzi cała masa ważniejszych wydatków niż gry komputerowe. Dochodzą studia, praca, zaczynasz myśleć o rzeczach ważniejszych, powoli o rodzinie :P Młody nałogowy gracz nie zawsze zostaje starym nałogowym graczem. Wręcz staje się takim rzadko ;) Kiedyś 10godzin grania na dobe, to było dla mnie mało. Teraz godzina dziennie wystarczy ;) Oczywiście są różni ludzie i nie należy wszystkich wkładać do jednego worka ale na przykładzie swoim oraz swoich rówieśników, tak to właśnie widzę :)

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 12695
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3127
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 12 sty 2008, 18:18

Kto zwraca na to uwage?Marketingowcy i ludzie od PR :wink:
Sprawa rozbija sie o to jaka grupe odbiorcow producenci chca sobie zjednac (abstrahujac od oznaczen dotyczacych ograniczen wiekowych bo je o dupe rozbic mozna).Odbiorcami maja byc osobnicy ktorzy moga jak najwiecej kupic.Najwiecej moga kupic osoby ktore zarabiaja i to o nie walcza obecnie najwieksi tej branzy.Nie o dzieci bo o dzieci tak naprawde walczyc nie trzeba - one zawsze beda grac (jeden Harry Potter nie pomoze :P).Nalezy przyciagnac ludzi niezwiazanych do tej pory z grami tudziez zatrzymac osoby ktorych udzialem byl bum komputerowy lat 80 i 90.

Obecnie procentowy udzial osob grajacych przy podziale na nieletni/pelnoletni sie wyrownuje.Docelowo grupa ludzi pelnoletnich ktorzy kupuja gre wylacznie dla siebie ma byc wieksza niz rodzicow ktorzy nabywaja produkt dla dziecka tudziez samych dzieci ktore sobie nazbieraja na plytke z danym tytulem (przypominam ze dyskutujemy tutaj w kontekscie tylko i wylacznie orginalow).

Wystarczy przyjrzec sie nowym pozycjom zeby zorientowac sie ze coraz wiecej powstaje gier skomplikowanych wielowatkowych.
Maleje segment produkcji w stylu "zbierz grzybka urosnij zabij smoka uratuj krolewne".Celuje w tym szczegolnie Nintendo i swietnie na tym wychodza (znaczna czesc osob po pracy nie ma sily wgryzac sie w fabule chca prostych szybkich gier) ale nawet oni zaczynaja dostrzegac potrzebe robienia gier stricte dla doroslowych.

Awatar użytkownika
Berele Lewartow
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5880
Rejestracja: 10 wrz 2004, 19:30
Reputacja: 689
Lokalizacja: zza Firewalla

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berele Lewartow » 12 sty 2008, 18:20

Nie zrosumieliście o co mi dokładnie chodzi. Nie miałem zamiaru stopniowac tu samego faktu kradziezy, jednych czy drugich, lecz samej ich postawy. Bo ja(nie producent gry) mimo wszystko widze różnice, miedzy osoba która zdaje sobie sprawe z tego co robi i stara sie ograniczać ściąganie, czy w dalszej kolejności zniwelowac je do zera, a osoba która sobie beztrosko kradnie i bedzie kraśc, bo nawet ja gra bedzie za 20 zł, to i tak nie kupi bo sobie odpali torrenta.

Awatar użytkownika
maestro
Podwójne standardy
Posty: 5063
Rejestracja: 01 lut 2005, 0:35
Reputacja: 174
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: maestro » 12 sty 2008, 23:42

Chlopaczek pisze:Obecnie procentowy udzial osob grajacych przy podziale na nieletni/pelnoletni sie wyrownuje.Docelowo grupa ludzi pelnoletnich ktorzy kupuja gre wylacznie dla siebie ma byc wieksza niz rodzicow ktorzy nabywaja produkt dla dziecka tudziez samych dzieci ktore sobie nazbieraja na plytke z danym tytulem (przypominam ze dyskutujemy tutaj w kontekscie tylko i wylacznie orginalow).
Nie jestem przekonany co do tego, że poziom aż tak bardzo sie wyrównuje. Wiem to z własnego doświadczenia- kiedyś grałem dużo, teraz gram mało. Patrzę na mojego ojca, który niedawno kupił sobie komputer, a w gry on zwyczajnie nie gra. Patrzę na starszego o 3lata brata (z którym kiedyś spędzałem całe dnie przy Tekkenie) i woli on sie spotkać z dziewczyną niż grać. Patrze na wujaszka, tylko o kilka lat starszego, a który bardzo lubi grać, ale po całym dniu pracy nie w głowie mu komputer, bo i dwójka małych dzieci w domu :D Być może producenci starają się zdobyć ten rynek ale IMO nigdy nie będzie on tak dochodowy jak małoletni gracze i zanim wspomniany przez Ciebie 'procentowy udział' się wyrówna (jeśli w ogóle kiedykolwiek tak się stanie), minie jeszcze duuużo czasu.
Chlopaczek pisze:Wystarczy przyjrzec sie nowym pozycjom zeby zorientowac sie ze coraz wiecej powstaje gier skomplikowanych wielowatkowych.
Maleje segment produkcji w stylu "zbierz grzybka urosnij zabij smoka uratuj krolewne".Celuje w tym szczegolnie Nintendo i swietnie na tym wychodza (znaczna czesc osob po pracy nie ma sily wgryzac sie w fabule chca prostych szybkich gier) ale nawet oni zaczynaja dostrzegac potrzebe robienia gier stricte dla doroslowych.
Wytłuszczone fragmenty, to dla mnie mała sprzeczność ;) Powiem Ci szczerze, że nie jestem na bieżąco z grami komputerowymi. Wiesz już dlaczego ;) ale ja na to patrzę z innej strony. Fakt, powstaje coraz więcej skomplikowanych gier ale i głównie dlatego, że możliwości sprzętu pozwalają na coraz wiecej, a i nastoletni gracze również są coraz bardziej wymagajacy, coś nowego zawsze jest mile widziane i wcale nie powiedziane, że gra bardziej rozbudowana kierowana jest do starszych graczy. Wręcz przywołując ponownie mojego brata czy wujaszka, to raczej nie odpalą oni gry, którą trzeba przechodzić tygodniami. Ale ciągle powstają też gry mało skomplikowane, które podbijają rynek (NFSy, PESy, Tekkeny, ogólnie wyścigi czy gry sportowe). Powstają one dlatego, że zapotrzebowanie jest bardzo zróżnicowane, bo gracze mają różne gusta. Poza tym jakie kryteria bierze pod uwagę przeciętny Kowalski (pelnoletni lub niepelnoletni) wybierając gre?? IMO przede wszystkim swój własny gust i nie zależy on od wieku. Jedni lubią PESy i Coliny, a inni Ghotici i Obliviony, jeszcze inni strategie czy strzelanki. Jeśli gra miała dobrą (często również kontrowersyjną) reklamę, jeśli poprzedniczka Ci się podobała, jeśli kolega Ci powiedział, że gra jest fajna, to wtedy ją kupisz. Trudność i poziom skomplikowania to tylko jedno z kryteriów, które często (zawsze?) opierają się na guście indywidualnego gracza, a nie są aż tak bardzo zależne od wieku :) Starałem się odnieść tu również do wypowiedzi hrabiego, ważny jest w tym wszystkim gust gracza ;)

Awatar użytkownika
Łukasz_
Kapitan
Kapitan
Posty: 3563
Rejestracja: 12 wrz 2005, 19:59
Reputacja: 0
Lokalizacja: Czechowice-Dziedzice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Łukasz_ » 12 sty 2008, 23:51

Co do cen gier to ogólnie szkoda na to kasy chyba że ktoś jest maniakiem lub nałogowcem. Osobiście mam tylko jedną grę którą kupiłem w sklepie [ CS ] a to tylko dlatego żeby grać po necie. W gry gram mało, praktycznie tylko wtedy kiedy jestem w domu i nie ma meczu w tv a tak to wszystko co jest poza domem jest ważniejsze.

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 12695
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3127
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 13 sty 2008, 0:12

Maestro napisalem Ci w jednym z poprzednich postow ze tutaj chodzi o kraje wysoko rozwiniete.Europe Zachodnia Japonie Stany Zjednoczone.To sa najwazniejsze rynki pod ktore robi sie gry komputerowe.Polska i wiele krajow bloku wschodniego jest kolokwialnie mowiac olewana przez potentatow.Nintento bodajze nie ma nawet w Polsce swojego przedstawicielstwa.Tak bylo kiedys tak jest dzisiaj i szybko sie to nie zmieni.Jedna z przyczyn jest wlasnie piractwo.Pare poprzednich konsol Nintendo bylo trudnych do spiracenia zatem i pobyt na nie w Polsce byl niewielki.
Zatem patrzenie na wujkow braci czy sasiadow nie dostarczy nam zbyt cennych informacji w omawianym aspekcie sprawy.

W wyluszczonych przez Ciebie fragmentach tylko na pierwszy rzut oka jest sprzecznosc.Pierwsza czesc wypowiedzi odnosila sie glownie do Sony czy MS (skupilem sie na plaszczyznie konsolowej i powaznych pozycjach wydawniczych bo ostatnimi czasy jest mi blizsza).Oni stawiaja na gry rozbudowane (rozbudowane mam tutaj na mysli nie dajace sie skonczyc w mniej niz 10 godzin) i "dorosle".Ostatnie przyklady to Mass Effect Bioshock czy Kane&Lynch.To nie sa gry skierowane do dzieci.Musialbys zapoznac sie z nadchodzacymi tytulami.Na pewno znajdziesz tam gry "na szybko" ale naprawde wiele jest pozeraczy czasu zeby wspomniec tylko MGS4 GTA4 lub Lost Odyssey.

Druga czesc wypowiedzi tyczyla sie Nintendo ktore postawilo na proste gry for fun.Machanie wiilotem czy stukanie stylusem w dotykowy ekran NDS jest proste innowacyjne i daje wiele frajdy.Przejscie gry nie zajmuje zazwyczaj wiele czasu (naturalnie sa wyjatki jak chocby Zelda w ofercie wielkiego N) i czesto nie maja one nawet fabuly tylko sa zbiorem kolejnych zadan ktore sie zalicza zeby zostac dopuszczonym do nastepnego.Taka polityka bardzo spodobala sie odbiorca bo zarowno Wii jak NDS bija rekordy sprzedazy szczegolnie w Japonii.

Awatar użytkownika
maestro
Podwójne standardy
Posty: 5063
Rejestracja: 01 lut 2005, 0:35
Reputacja: 174
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: maestro » 13 sty 2008, 14:25

Chłopaczku, sprzecznosc widzę taką, że w pierwszej części swojej wypowiedzi podajesz gry rozbudowane, skomplikowane jako przykład werbowania starszych graczy ('gry dorosłe'), a w drugiej części, podajesz przykłady prostych i łatwych gier... również jako próbę werbowania starszych graczy. I gdzie tu tak widoczne zdobywanie tego rynku?? (poza Nintendo, które idzie właśnie w tym kierunku). Przecież tak było zawsze, chodzi o gust gracza. Rozumiesz co chcę powiedzieć?? ;) Chyba już ustaliliśmy (?? bynajmniej ja się z tym zgadzam), że przeciętny Kowalski po pracy chce pograć w łatwą, krótką i przyjemną grę i do tego pasuje przytoczona przez Ciebie polityka Nintendo (jestem zmuszony wierzyć Ci na słowo). Pomijając fakt, że Japończycy to małe oszołomy, które budują cmentarze dla swoich elektronicznych zabawek i kupią wszystko, na czym zobaczą znak sony czy Nintendo. Bardzo prawdopodobne jednak, że innowacje wprowadzane przez tą drugą firmę podbijają rynek, również starszych graczy (bo są proste i przyjemne) ale duże znaczenia mają również indywidualne gusta, które są bardzo zróżnicowane zarówno w młodszym, jak i starszym wieku.

Chciałbym również zwrócić uwagę na jeden fakt. Mało mi mówią niektóre tytuły przytoczone przez Ciebie więc biorę sobie pierwszy z nich Mass Effect i wyszukuje w googlach. Bodaj 5. pozycja: Mass Effect zakazana w Singapurze. Klikam sobie w to i czytam: Specjalna singapurska komisja do spraw mediów podjęła decyzję w sprawie zakazu sprzedaży gry Mass Effect w tym kraju. Powód? Scena "erotyczna" pomiędzy dwiema kobietami (człowiekiem oraz obcym) okazała się, zdaniem władz, zbyt obsceniczna dla singapurskich obywateli. :lol: Dalej, wpisuje Bioshock i czytam: BioShock zachęca do zabijania małych dziewczynek? Pewna lokalna amerykańska gazeta opisała na swoich łamach shooter Bioshock. Nie jest to jednak zwykła recenzja. Autorzy w swoim artykule stwierdzają m.in. że "BioShock jest jeszcze bardziej brutalny od innych shooterów i daje możliwość zabijania wielu niewinnie wyglądających postaci, w tym małych dziewczynek". Chyba nie trzeba wspominać jakie kontrowersje budzi w czytelnikach taka wypowiedź... Więcej mi nie trzeba. Gra pewnie jest kierowana tylko do starszych graczy ale wszyscy wiemy kto ją kupi w praktyce. Sprytny zabieg Twórców gier, którzy wypuszczają produkty 'na granicy', by stworzyć kontrowersje i uzyskać rozgłos. A rozgłos i kontrowersje, to sukces murowany i moim zdaniem taka gra przyciągnie więcej rządnych wrażeń nastolatków, niż Kowalskich po pracy :] i producenci o tym wiedzą. To tak jak z tym ograniczeniem wiekowym, które jak sam napisałeś- o kant dupy rozbić :]

Zeszliśmy też troche na temat konsol, które wg mnie również są bardziej popularne wśród mniejszych graczy. Konsola służy przede wszystkim do gier- sama frajda. Komputer Kowalskiemu służy również do pracy (internet, poczta, interesy, firma, po prostu praca przy komputerze). Jest on bardziej wielofunkcyjny i bardziej prawdopodobne, że Kowalski kupi sobie komputer, niż konsole, bo jest to bardziej opłacalne dla niego. W krajach bardziej rozwiniętych sytuacja może być inna, gdyż kasy mają więcej, a komputer i tak znajduje się w każdym domu więc aby tutaj skutecznie polemizować, musiałbym przyjrzeć się życiu przeciętnego Amerykanina (nie bazując na stereotypach) oraz obecnej sytuacji na rynku gier ;) Pozdrawiam :)

Nabite :]

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 12695
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3127
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 13 sty 2008, 15:31

Jest tendencja na "udoroslanie gier" co nie znaczy ze zapomina sie o tworzeniu prostych latwych pozycji.Jezeli bedzie na nie popyt to beda sie pojawiac.
Najczesciej jest tak ze jesli chcesz pograc w pociagu w drodze do pracy w japonskie popierdulki tudziez proste czesto innowacyjne gry kupujesz NDS.Chcesz miec "przenosne PS2" kupujesz PSP.Najlepsza konsola na party game to Wii a jezeli nie jestes milosnikiem Mario i grzybkow kupisz albo PS3 albo X360.Oczywiscie popierdulkowate gry sa na kazda konsole i na komputery bo sie sprzedaja.
To tak z grubsza bo jak sam wspomniales sa gusta i guscika.Ktos kupi hit za 230 zl ktos inny pojdzie i wygrzebie z koszyka w hipermarkecie gre za 20 zl siodmego sortu i tez moze sie dobrze bawic.

Bede sie wiec upieral ze sprzecznosc byla tam tylko na pierwszy rzut oka :P

To "udoroslanie" przejawia sie miedzy innymi za pomoca tego o czym pisales iz wzbudzilo w niektorych czesciach swiata kontrowersje (w Mass Effect sa podobno nawet poruszane tematy - o zgrozo! - zwiazane z homoseksualizmem).Nie wydaje mi sie zeby akurat w przypadku tych dwoch gier o ktorych piszesz taka reklama byla potrzebna.Te gry sa za dobre i nawet bez tego by sie sprzedaly.Byc moze jakas doza marketingu w tym jest nie wiem jak to sobie obmyslili ludzie za promocje tych gier odpowiedziali.

Ja widze w tym po prostu powazniejsze podchodzenie do tematu.Szczegolnie jezeli w gry sa wplatane sceny erotyczne.Takie sceny mamy w co drugim filmie a jakos nikt nie oponuje.Przemysl gier ma przychody idace w dziesiatki moze setki (nie pamietam dokladnych danych) miliardow dolarow mimo wszystko ciagle w grach wolno duzo mniej niz w filmach.
Gry niestety ciagle kojarzone sa jako zabawa dla dzieci i majac nawet oznaczenie +18 wzbudza kontrowersje wsrod konserwatywnego srodowiska jezeli zawieraja sceny brutalnej przemocy (sprawa z gra Manhunt 2 ktora beda przeznaczona wylacznie dla doroslych i tak w wiekszosci krajow nie zostala dopuszczona do sprzedazy dopoki nie nalozono blur na sceny mordu - tutaj nawet doroslym cenzuruje sie gry i mowi co jest dla nich dobre) albo seksu.Jestes pelnoletni mozesz isc wypozyczyc porno sado-maso ale nie mozesz zagrac w gre gdzie jest pokazany stosunek seksualny.Nie przekonuja mnie argumenty ze taka pozycja moze wpasc w rece nieletnich.To juz nie problem producentow o to powinny zadbac odpowiednie komorki.Przede wszystkim jednak rodzice niestety bardzo czesto gry sluza im do tego zeby dziecko mialo zajecie a oni w tym czasie swiety spokoj.

Atakowanie gier na tej podstawie jest obludne.Tworcy chca z tym walczyc.Nie wydaje mi sie zeby w dobie dostepu do internetu gdzie kazde dziecko jezeli chce sciagnie sobie snuff movies czy sceny seksu z oslem podjaralo sie kawalkiem cycka albo zabojstwem za pomoca worka foliowego w grach.
Jestem przekonany ze to nie gry popychaja mlodych ludzi do lamania prawa.Gralem w wiele brutalnych gier i jakos nie mialem ochoty nikogo zabic.To raczej filmy o psychopatycznych zabojcach swego czasu tak mnie zafascynowaly iz wyobrazalem sobie jakby to fajnie bylo byc jednym z nich.Bez realizacji tych wyobrazen :wink: Jak do tej pory :P

Uff to naprawde temat na dluzsza dyskusje :P

Awatar użytkownika
maestro
Podwójne standardy
Posty: 5063
Rejestracja: 01 lut 2005, 0:35
Reputacja: 174
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: maestro » 13 sty 2008, 16:35

Poruszyłeś w tym momencie inny temat, bo temat przemocy, cenzury ale tu się chyba zgadzamy, bo dla mnie również cenzurowanie i obwinianie gier za przemoc na świecie jest be. Ja natomiast miałem na myśli co innego. Nie jestem przeciwnikiem scen erotycznych czy zabijania w grach, bo dla mnie to fikcja (być może małym wyjątkom nie), sposób na odstresowanie się, tak jak dobry film, ale jak w danym filmie można zobaczyć odkryte piersi Angeliny Jolie, to 15latek zrobi dużo, żeby ten film zobaczyć :P podobnie z grami- jeśli wpleciemy wątek erotyczny (lub coś innego, co jest ciekawe ale zakazane), to 15 latek też będzie chciał w tą gre zagrać :P Pewnie nawet bardziej niż dorosły. Być może założenie twórców jest inne, być może jak wspomniałeś jest to poważniejsze podchodzenie do tematu ale w praktyce jest tak, że kontrowersje i zakazy kuszą młodych ludzi. Twórcy walczą z cenzurą, to oczywiste ale też dlatego, że jesli w danej grze nie zasłonią gołej dupy, to zysk jest jeszcze większy :P a jak zasłonią i opiszą w gazetach, to też dobrze, bo o grze usłyszy więcej osób ;) Przypominam, że nie popieram cenzury w grach i wcale nie do tego piję, w zasadzie nie czepiam się cenzury wcale :P chodzi o same kontrowersje, jakie niosą za sobą korzyści i kogo bardziej zachęcają, bo tylko z pozoru zachęcają dorosłych ludzi ;) W praktyce jest zupełnie inaczej :>
Chlopaczek pisze:Nie wydaje mi sie zeby akurat w przypadku tych dwoch gier o ktorych piszesz taka reklama byla potrzebna.Te gry sa za dobre i nawet bez tego by sie sprzedaly.Byc moze jakas doza marketingu w tym jest nie wiem jak to sobie obmyslili ludzie za promocje tych gier odpowiedziali.
Jak dla mnie, jest w tym ogromna doza marketingu :P Gry może i są dobre ale gracz się o tym nie przekona, jeśli nie zagra. A zagra na pewno wtedy, jeśli usłyszy, że w grze jest coś ciekawego/zakazanego/kontrowersyjnego. A scena erotyczna, to już w ogóle :P taka dodatkowa promocja. Sam kiedyś (z ogromnej ciekawości :P ) przechodziłem Maxa Payne'a po raz drugi, kiedy gdzieś wyczytałem, że po wpisaniu jakiegoś kodu można zobaczyć nagą Monę \o/ :lol: (jak chcesz screeny, to priv :D ) Oczywiście 'zwykły' nagłos, że gra jest dobra, oczekiwana, zachęcająca reklama, promocja, dobry wydawca itp również są ważne, ba! nawet zdecydowanie ważniejsze ale w bardzo wielu przypadkach kontrowersje związane z grą dodatkowo ją promują i Twórcy przeważnie (jeśli nie zawsze) wychodzą na tym na plus.

Hrabi ja wiem, że dużo starszych ludzi gra ale nikt mi nie powie, że ilość pracujących Kowalskich- graczy, jest porównywalna do ilości nastoletnich graczy ;)

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 12695
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3127
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 13 sty 2008, 17:08

Co do cenzury sie zgadzamy jest be.

Nie moge natomiast zgodzic sie w przypadku tych dwoch gier o ktorych mowimy ze wplecienie w ich fabule kontrowersyjnych tresci bylo zabiegiem marketingowym.To nie sa gry ktore musialy promowac sie na otoczce skandalu.
Nie neguje ze niektorzy wlasnie w ten sposob nakrecaja spirale zerujac na najnizszych ludzkich instynktach ale tak jak Harry Potter sprzeda sie bez fragmentow opisujacych zaklecia dzieki ktorym bohaterowie sami sobie moga zrobic laske tak te gry sprzedalyby sie bez wspomnianych tresci.

Hrabi wspomnial o tym ze byly to hity jeszcze przed premiera.Oczekiwania byly ogromne ludzie zlozyli setki tysiecy preorderow kupujac gre w ciemno.Moze czesc wiedziala w przypadku Bioshock ze bedzie mozna zabic te dziewczynki (gra premiuje jezeli uratuje sie je wszystkie) natomiast malo kto znal szczegoly fabuly Mass Effect.
Kontrowersyjne (jak dla kogo) elementy w niej zawarte nie sa celem samym w sobie mialy tylko uwiarygodnic fabule ktora jest bardzo zlozona i przemyslana.Cala gra to nieomal epopeja podzielona na trzy czesci ktore beda scalac sie w jedna calosc.

W swietle powyzszego nie podejrzewam zespolow pracujacych nad tymi grami o tak plytki marketing.

Naprawde jezeli majac dostep do internetu ktos kupuje gre bo jest tam scena seksu to powinien sie powaznie nad soba zastanowic :P

Awatar użytkownika
maestro
Podwójne standardy
Posty: 5063
Rejestracja: 01 lut 2005, 0:35
Reputacja: 174
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: maestro » 13 sty 2008, 18:29

Ale pomyśl, jaka byłaby sprzedaż Harrego, gdyby takie zaklęcia się tam znalazły :P Być możę, a nawet na pewno, scena erotyczna w Mass Effect nie była główną siłą napędową ale też z pewnością tej grze nie zaszkodziła. Nie twierdzę, że twórcy swoje sukcesy opierają jedynie na kontrowersjach, bo to bzdura ale te kontrowersja raczej zawsze jeśli są, to pomagają. Nie każda gra oczywiście tych kontrowersji potrzebuje, a o grach ME i Bioshock wiem tylko tyle, co Wam zacytowałem 2 posty wcześniej :P Różne są gry, nie wszystkie potrzebują kontrowersyjnego rozgłosu i nie wszystkie takowy mają, ale chcąc nie chcą, taki rozgłos w jakimś tam stopniu zapewnia sukces, a przynajmniej częściowy sukces, bo zachęca pewne grono graczy i tylko tyle :) I nie mówmy tu tylko o scenach erotycznych (-> Naprawde jezeli majac dostep do internetu ktos kupuje gre bo jest tam scena seksu to powinien sie powaznie nad soba zastanowic) ale ogólnie, bo przykład z cycem AJ był tylko przykłądem. Na czym polegał sukces gier takich jak Manhunt czy wcześniej Postal? Gier, które same w sobie były słabe, ale każdy chciał zobaczyć na własne oczy jak to jest nadziać kota na lufę karabinu. Kontrowersje nie są główną siłą napędową promocji ale mają w niej większy lub mniejszy udział czy tego chcecie czy nie ;)

Ogólnie chciałem tylko powiedzieć, że gry skomplikowane, trudne (czy też kontrowersyjne) jak ME czy Bioshock nie są skierowane jedynie do graczy dorosłych. Może oficjalnie tak się uważa, ale w praktyce jest już zupełnie inaczej i twórcy o tym wiedzą. Wiedzą, że i tak dzieci zagrają w tą grę :) Zagra w nią więcej dzieci niż dorosłych :P więc nie widzę tu szczególnego zwabiania graczy dorosłych bardziej rozbudowanymi, skomplikowanymi grami ;) Tym bardziej (jak już wcześniej mówiliśmy), że wolą oni łatwą i przyjemną rozgrywkę ;)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”