Forumowe Opowiesci z Krypty

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
Awatar użytkownika
Dr.Football1
I Don't Need No Doctor
I Don't Need No Doctor
Posty: 29549
Rejestracja: 24 paź 2009, 22:51
Reputacja: 1668
Lokalizacja: Bruksela
Kontakt:

Forumowe Opowiesci z Krypty

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Dr.Football1 » 17 gru 2016, 1:11

Od dawna przymierzalem sie do zalozenia tego tematu i dzisiaj w koncu nadszedl ten dzien.

Mozna tu opisac nasze najciekawsze zyciowe historie - smieszne, straszne, tragiczne czy jakie tam chcecie. Najwazniejsze, aby bylo ciekawie.

Ja sam mam w zanadrzu kilka takich historyjek i jak tylko najdzie mnie wena to na pewno cos skrobne.

Awatar użytkownika
Delpiero14
Bianconero
Bianconero
Posty: 32997
Rejestracja: 25 sie 2015, 9:49
Reputacja: 7075
Kibicuję: Futbolowi z XIX wieku

Forumowe Opowiesci z Krypty

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Delpiero14 » 17 gru 2016, 2:12

Dr.Football1 pisze:Od dawna przymierzalem sie do zalozenia tego tematu i dzisiaj w koncu nadszedl ten dzien.

Mozna tu opisac nasze najciekawsze zyciowe historie - smieszne, straszne, tragiczne czy jakie tam chcecie. Najwazniejsze, aby bylo ciekawie.

Ja sam mam w zanadrzu kilka takich historyjek i jak tylko najdzie mnie wena to na pewno cos skrobne.
Genialny pomysł. Jak mi się coś przypomni z najdalszych zakątków pamięci to na pewno się tym podzielę.

Awatar użytkownika
Dr.Football1
I Don't Need No Doctor
I Don't Need No Doctor
Posty: 29549
Rejestracja: 24 paź 2009, 22:51
Reputacja: 1668
Lokalizacja: Bruksela
Kontakt:

Forumowe Opowiesci z Krypty

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Dr.Football1 » 17 gru 2016, 2:30

Opowiesc jak najbardziej prawdziwa z kategorii 'przerazajace'.

Bohaterowie:

Ja - lat okolo 16-17
Janek - 40, kryminalista
Marek - 40, kryminalista
Karol - 30, kryminalista
Krzys - dobry chlopak ze wsi liczacej 10 mieszkancow, kompletny kretyn


Wstep:

Jako nastolatek przenieslismy sie z matka i siostrami na znana i lubiana dzielnice Nord. Na drugim pietrze mieszkal Janek - stary git, ale dalo sie z nim pogadac na trzezwo, w weekendy wodka lala sie u niego strumieniami, czesto zakraszana ekstazami czy scierwem, wiec byla zabawa.


Rowiniecie:

Mieliscie kiedys stycznosc z gitami? Trzeba uwazac co sie mowi, zadnych oznak slabosci, bo w najlepszym przypadku konczy sie to podjazdami i pogarda, a w najgorszym ostrym wpierdolem. Poza tym oni po alkoholu to zupelnie inni ludzie - ekstremalnie agresywni i szukajacy obicia mordy za wszelka cene.

W pewna sobote pilismy wraz z Jankiem i Krzysiem, a potem dolaczyli Marek z Karolem. Na poczatku fajnie, ale po kilku butelkach zaczely sie male podjazdy do Krzysia, ktory nigdy nie siedzial w pierdlu i byl po prostu przyglupi. Do mnie sie nie czepiali, bo 'mlody' i mialem plecy u gospodarza. Punktem zapalnym okazala sie spowiedz Krzysia, ktory nie wiedziec czemu wyznal, ze za dzieciaka byl swiadkiem w jakiejs sprawie i zeznawal przeciwko typowi, ktorego podobno oni znali. No i poszlo. Zaczeli katowac chlopaka i lac go jak swinie. Ja widzac co sie dzieje chcialem sie ewakuowac, ale wyraznie dali mi do zrozumienia, ze nigdzie nie ide i mam patrzec co sie robi z cwelem. Pili wodke i na przemian katowali chlopaka przez mniej wiecej 2 godziny. Ja siedzialem obsrany i staralem sie nie dac po sobie poznac, a Krzys lezal ze 2 metry obok mnie w kaluzy krwi. W miedzyczasie padaly teksty, ze 'zaraz [k****] bedzie ciagnela' albo 'trzeba znalezc lopate, zeby zakopac kurwe'.

Cala historia pewnie zakonczylaby sie tragicznie, zeby nie dwa zdarzenia. Po pierwsze Marek i Janek zaliczyli zgony. Po drugie najbardziej zadziorny Karol zabral mnie do kuchni i przystawiajac noz do gardla powiedzial, ze 'ta [k****] stad nie wyjdzie, a ja jak sprzedam to mnie znajda'. Na szczescie byl na tyle nawalony, ze kiedy dawal mi 'lekcje' to skatowany Krzys odzyskal przytomnosc i doslownie wyczolgal sie z domu.

Kiedy Karol zobaczyl, ze Krzysia nie ma, to obudzil kompanow i szybko opuscili dom w obawie, ze zaraz bedzie policja. Ja udalem sie do domu i z tego stresu nie moglem zasnac praktycznie do rana, zastanawiajac sie co sie dzieje z Krzysiem.


Zakonczenie:

10 rano nazajutrz. Slysze dzwonek do drzwi i jestem pewien, ze to policja. Otwieram i kogo widze? To Krzys. Mialem ochote zaplakac, bo nigdy w zyciu nie widzialem tak skatowanego czlowieka - oczy praktycznie niewidoczne, polamany nos, guzy na glowie, brak kilku zebow, twarz cala sina. Okazalo sie, ze po ucieczce przeszedl ze dwie ulice, ale po kilkuset metrach zemdlal i zabrala go karetka. Rano obudzil sie i uciekl ze szpitala. Mowilem juz, ze to kompletny kretyn? Wiecie jakie bylo jego pierwsze zdanie, kiedy zobaczylem go w drzwiach? 'Mlody, masz jakies piwo?'. Nie zwazal na to, ze ledwie uszedl z zyciem, wyglada jak trup i wrocil w miejsce zbrodni - jego najwieksza bolaczka byl w tym momencie kac...

Ze sprawcami spotkalem sie kilka dni pozniej. Kompletnie nic nie pamietali i na poczatku byli lekko zszokowani, ale pozniej sie z tego smiali.


Poklosie:

Praktycznie zaprzestalem melanzy u Janka, a on sam niedlugo pozniej zostal eksmitowany i teraz zyje chyba na ulicy. Pozostala dwojka niestety ma sie dobrze, a wiaze sie z nimi jeszcze jedna, ponura i dosyc spektakularna historia (jej nazwa robocza to 'Projekt X'), ktora moze kiedys opowiem.

Z Krzysiem widze sie do tej pory i choc nie jest zbyt lotny, a tematow niewiele mamy wspolnych, to chlopaczyna serce ma dobre i nawet go lubie.

Awatar użytkownika
Keres
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6389
Rejestracja: 03 maja 2008, 19:32
Reputacja: 1396
Kibicuję: FC Barcelona
Lokalizacja: Niezlokalizowany

Forumowe Opowiesci z Krypty

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Keres » 17 gru 2016, 16:43

Dawaj historie z Budapesztu. :twisted:
Ja jestem spokojny i towarzystwo miałem/mam takie samo, więc takich historii nie doświadczyłem nigdy, największy mój wykrok to kradzież gumy do żucia za 20 gr przed pójściem na rekolekcje w podstawówce, albo po wyjściu z nich. Do tej pory nie mogę tego sobie darować, kac moralny męczy. :(

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”