Francuzi potwierdzili, że nadal są nieobliczalną drużyną. Chciałbym móc napisać inaczej, ale większych szans z Hiszpanią im nie daję. Ich siła to indywidualne akcje Ribery'ego, Ben Arfy, Nasriego czy Meneza. Nie ma tam drużyny, nie ma koletywu. Anglii nie oglądałem, więc się nie wypowiadam. Widzę jednak, że spora ilość osób żałuje (mam nadzieję że nie ze względu na rolę współgospodarza) odpadnięcia Ukraińców.








