Otóż już tłumaczę o co mi chodzi. Często na turniejach liczy się szczęście, forma dnia, siła psychiczna. Ten turniej tewa miesiąc. Nie trudno to o przypadki, sensacje itp. w przeciwieństwie do sezonu ligowego. Historia futbolu (nawet ta, którą ja pamiętam osobiście) nauczyła mnie, że niemal zawsze główni faworyci dostawali bęcki np. Brazylia w 2006. Hiszpania nie jest wielce utytułowaną ekipą, ja kojarze ich tylko z blamaży. Wygrali Euro - brawo. Ale już rok temu pojechali jak faworyci na Puchar Konfederacji i przegrali dośc gładko z USA. Nie przegrywają spotkań, mają ileśtam wygranych? Brawo, ale na turniejach bywa, że gwiazdy są zmęczone - hiszpańscy piłkarze grali mnóstwo meczów w tym sezonie, bo ich kluby daleko dochodziły. Poza tym - właśnie to wrodzone frajerstwo i fakt, że Hiszpanie od kiedy tylko interesuje się ftubolem stawiani byli w gronie faworytów a nie wychodzili nawet z grupy - jedyny medal to ten z 2008 roku. Daleki jestem od typowania ich na triumfatorów, gdyż Hiszpanii brakuje klasy, siły psychicznej, wytrzymałośc, stalowych nerwów i boiskowego cwaniactwa. Słyną z pięknej ofensywen piłki, ale na turnieju liczą się te właśnie cechy.michal2 pisze:Ebi, co ma wspolnego reprezentacja Hiszpanii sprzed 20 czy dziesieciu lat z obecna? Czyzby wrodzone, zapisane w genach frajerstwo? To masz na mysli?







