Naprawdę skazujecie na pożarcie Brazylię? Wytłumaczcie mi jedno - jak można tyle lat oglądać futbol, przeżyć multum sensacji i nadal nie zdawać sobie z tego sprawy, że mecz meczowi nierówny, że to tylko jedno spotkanie, że cuda się zdarzają, że sędzia może pomóc, że zdecyduje forma dnia, że na taki mecz to inna mobilizacja i wiele innych truizmów, które najwidoczniej muszę przytaczać.
Tradycyjnie - faworyta brak!






