Copa Libertadores - Strona 37

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 kwie 2022, 0:42

Faza grupowa edycji 2022 Copa Libertadores trwa już najlepsze, zatem wrzucam relacje z dwóch meczów, które dotychczas obejrzałem.


Grupa E

Boca Juniors - Always Ready 2:0 (Benedetto 25' 90+6')
W pierwszym meczu tej grupy boliwijskie Always Ready niespodziewanie pokonało Corinthians 2:0 i w 1. połowie meczu z Boca pokazało, że tamten triumf nie był przypadkiem. Drużyna z Buenos Aires była nieco lepsza na będącej w fatalnym stanie murawie La Bombonera, ale boliwijski zespół poczynał sobie nieźle, szczególnie aktywni byli Marcos Riquelme oraz Alejandro Chumacero, którego pamiętam z lat gry w The Strongest, mojej ulubionej południowoamerykańskiej drużynie. W 25 min. gospodarze objęli prowadzenie - młody Zeballos świetnie pociągnął lewą stroną i dograł do Dario Benedetto, a weteran trafił z bliska do pustej bramki. Sytuację gości skomplikował incydent z końcówki 1. połowy, kiedy to Ramallo trafił butem w głowę leżącego na ziem i rywala. Na boisku rozpętała się bijatyka, a napastnik Always Rady opuścił boisko z czerwoną kartką. W 2. połowie grające w przewadze Boca było już wyraźnie lepsze, aczkolwiek brakowało skuteczności, zwłaszcza Eduardo Salvio, który zmarnował kilka sytuacji. Dopiero w doliczonym czasie gry Benedetto uderzeniem głową po rzucie rożnym ustalił wynik na 2:0. Boca Juniors przegrali później 0:2 z Corinthians i ich sytuacja w grupie E jest trudna, po trzech meczach mają tylko trzy punkty.


Grupa C

Estudiantes - Red Bull Bragantino 2:0 (Rogel 54' Boselli 59')
Piłkarze z La Platy pokonali bezbarwny zupełnie zespół z Bragantino i pewnie prowadzą w grupie C. Prowadzenie mogli objąć już w 4 min., ale po dalekim wrzucie z autu w stuprocentowej sytuacji przestrzelił Gustavo del Prete. W 20 min. po uderzeniu tego samego zawodnika i lekkim rykoszecie piłka minęła poprzeczkę, zaś najlepszą sytuację 1. połowy zmarnował Agustin Rogel, po rzucie rożnym z dosłownie półtora metra trafiając w słupek. Gospodarze prezentowali wyższą kulturę gry i inicjatywa była po ich stronie. Bragantino, pomimo kilku znanych nazwisk (m.in. napastnik Ytalo, którego pamiętam z gry w Vardarze Skopje), nie miało wiele do zaproponowania. Rogel zrehabilitował się po przerwie - urugwajski obrońca zdobył gola z najbliższej odległości po rzucie rożnym. Pięć minut później na 2:0 podwyższył Mauro Boselli, trafiając do siatki kapitalnym lobem sprzed pola karnego - przepiękny gol. W końcówce Estudiantes oddali nieco pole zespołowi z Bragantino, pozwalając Brazylijczykom pograć na argentyńskiej połowie, ale nie wynikło z tego zbyt wiele jeśli chodzi o sytuacje bramkowe. Wygrała drużyna zdecydowanie lepsza, która przewodzi grupie C z siedmioma punktami. Bragantino będzie teraz miało okazję się odkuć, bo czekają ich dwa mecze z rzędu u siebie przeciwko argentyńskim rywalom - Velez i Estudiantes.

Awatar użytkownika
czubatka
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4198
Rejestracja: 13 gru 2013, 1:40
Reputacja: 1623
Kibicuję: ManU za Sheringhama xD

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czubatka » 29 kwie 2022, 10:21

Cement pisze:
29 kwie 2022, 0:42
Ramallo trafił butem w głowę leżącego na ziem i rywala
Patrząc na powtórkę, to najprawdopodobniej by go nie kopnął, gdyby tamten nie zagarnął piłki ręką :) - akcja od 0:59:


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 maja 2022, 2:21

Grupa C

Red Bull Bragantino - Estudiantes 0:1 (del Prete 77')
Piłkarze Estudiantes po raz drugi pokonali ekipę z Bragantino, choć w tym spotkaniu nie byli w mojej opinii drużyną lepszą. W 1. połowie zespół gospodarzy był aktywny, ale próbował zaskoczyć doświadczonego argentyńskiego bramkarza Mariano Andujara głównie strzałami z dystansu, które w większości były niecelne. Po stronie Estudiantes dobrej sytuacji nie wykorzystał w 8 min. po szybkiej akcji Urugwajczyk Manuel Castro, który uderzył obok dalszego słupka. Po przerwie najlepszą sytuację dla Bragatino miał Eric Ramires, który w 56 min. po dośrodkowaniu Helinho efektownie uderzył nożycami, ale Andujar końcami palców zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. Choć gospodarze przeważali, do jednak Estudiantes zadali decydujący cios w 77 min. - jeden z obrońców Bragantino tak niefortunnie zablokował strzał, że wyłożył piłkę na przewrotkę Gustavo del Prete, a ten fantastycznym uderzeniem pokonał Cleytona. W końcówce brazylijska drużyna mogła jeszcze zdobyć gola, ale po główce Kolumbijczyka Leonardo Realpe piłka odbiła się od słupka. Dość szczęśliwa w przekroju całego meczu wygrana Estudiantes, którzy tym zwycięstwem zapewnili sobie 1. miejsce w grupie C, dzięki czemu na ostatni mecz z Velezem mogli już wystawić rezerwy.

od 0:50 fantastyczny gol del Prete


Nacional Montevideo - Red Bull Bragantino 3:0 (Trezza 9' Candido 31' Cleyton 84'-sam.)
Przed tym meczem obie drużyny potrzebowały zwycięstwa i musiały liczyć, że Velez Sarsfield nie wygra z grającymi rezerwowym składem Estudiantes. W 1. połowie drużyna z Montevideo była wyraźnie lepsza i już w 9 min. objęła prowadzenie - w pole bramkowe dograł Diego Zabala, a brazylijski bramkarz Cleyton interweniował odbijając piłkę wprost pod nogi Alfonso Trezzy, który trafił do pustej bramki. W 11 min. podwyższyć mógł Emanuel Gigliotti, który ograł w polu karnym obrońcę, ale jego uderzenie obronił Cleyton. Goście z Brazylii mieli duże problemy w budowaniu ataków pozycyjnych, inicjatywa była zdecydowanie po stronie zespołu urugwajskiego. W 31 min. na 2:0 trafił Camilo Candido, ponownie po dograniu Zabali i znów przy niezbyt dobrym zachowaniu Cleytona, który niepewnie wyszedł z bramki i dał się ubiec. Po przerwie Red Bull zaczął atakować większa liczbą graczy i gra się wyrównała, ale to gospodarze stwarzali sobie groźniejsze sytuacje. W 57 min. w sytuacji sam na sam fatalnie spudłował Zabala, a w 76 min. kapitalną akcją popisał się Yonathan Rodriguez, zakładając sombrero rywalowi w polu karnym i wykładając piłkę koledze, ale strzał został zablokowany. W końcówce miała miejsce kontrowersyjna sytuacja, arbiter podyktował jedenastkę za zagranie ręką, które chyba miało miejsce poza polem karnym (w fazie grupowej Copa Libertadores niema VAR). Bramka z wapna padła w kuriozalnych okolicznościach - po uderzeniu Fagundeza piłka odbiła się od słupka, pleców Cleytona, drugiego słupka i wtoczyła się za linię bramkową.

Mimo wygranej Nacional zajął tylko trzecie miejsce w tabeli i przechodzi do Copa Sudamericana, bo w drugim meczu Velez pokonał 4:0 grających w mocno rezerwowym składzie Estudiantes.

Końcowa tabela grupy C:
1. Estudiantes 13 pkt., 8:5
2. Velez 8 pkt., 12:11
3. Nacional 7 pkt., 7:7
4. RB Bragantino 5 pkt., 5:9

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 cze 2022, 23:46

1/8 finału, pierwszy mecz

Corinthians - Boca Juniors 0:0
W jednym z najciekawiej zapowiadających się dwumeczów 1/8 finału mamy konfrontację brazylijskiego i argentyńskiego giganta, jakkolwiek ten pierwszy przystąpił do pierwszego pojedynku w mocno osłabionym składzie, bez kilku podstawowych graczy - zagrać nie mógł m.in. znany z występów w Barcelonie Paulinho. Był to bardzo szarpany mecz - mało czystych sytuacji, za to sporo ostrej gry i bezpardonowej walki z obu stron. W 1. połowie groźnie było po strzale Adsona, który złamał akcję do środka i uderzył niewiele obok lewego słupka. W końcówce gospodarze uzyskali rzut karny (jak słusznie zauważył Rabij, w Europie prawdopodobnie za takie uderzenie ręką w walce o piłkę jedenastki mogłoby nie być), ale Roger Guedes uderzył fatalnie - blisko środka i na wysokości rąk bramkarza, w efekcie Agustin Rossi nie miał problemów ze skuteczną obroną. Jeszcze w 1. połowie goście z Buenos Aires mogli zdobyć gola, ale po dośrodkowaniu z lewego skrzydła w doliczonym czasie gry weteran Dario Benedetto nieczysto trafił w piłkę wolejem, choć i tak uderzenie to zmusiło Cassio do dużego wysiłku. Po przerwie Boca prezentowali się nieco lepiej aniżeli w 1. połowie, zwłaszcza jeśli chodzi o grę ofensywną - Cassio kilka razy był zatrudniany groźnymi uderzeniami z dystansu. Kilka razy groźnie było także pod bramką Rossiego, ale piłkarze Timao nie potrafili kończyć swoich akcji celnymi uderzeniami. W końcówce doszło do dość kuriozalnej sytuacji dla Boca, kiedy po wybiciu ich połowy i fatalnej interwencji jednego z obrońców gospodarzy piłkę dostał na nogę Benedetto i uderzeniem z dystansu posłał piłkę niewiele obok bramki zaskoczonego i źle ustawionego Cassio.

Atletico Mineiro wywiozło remis 1:1 z Guayaquil i w rewanżu będzie faworytem, zaś Libertad niestety przegrało w Kurytybie 1:2 i będzie musiało szukać szansy do odrobienia strat na własnym boisku. Dziś w nocy ciekawie zapowiadające się argentyńskie konfrontacje, mianowicie Talleres - Colon Santa Fe oraz Velez - River Plate.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 05 lip 2022, 21:40

1/8 finału, pierwszy mecz

Velez Sarsfield - River Plate 1:0 (Janson 15'-karny)
W pierwszym meczu argentyńskiej konfrontacji zwyciężył słabo spisujący się w lidze Velez Sarsfield, który mógł zresztą wygrać wyżej. Gospodarze objęli prowadzenie w 15 min. - Janson został wytrącony z równowagi w polu karnym i sam skutecznie wykonał jedenastkę. Reszta 1. połowy należała do River Plate - piłkarze z El Monumental przeważali i byli częściej przy piłce, spychając Velez do obrony. Najlepszej sytuacji dla gości nie wykorzystał Julian Alvarez, uderzając zbyt lekko. W 2. połowie obraz gry uległ zmianie - Velez miał poro sytuacji, brakowało jednak skuteczności pod bramką weterana Armaniego. W 53 min. gospodarze wyprowadzili szybki atak, świetnym podaniem na wolne pole obsłużony został wieloletni były piłkarz Atletico Mineiro Lucas Pratto, ale w sytuacji sam na sam uderzył ponad bramką. Jeszcze lepszej okazji nie wykorzystał wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Abiel Osorio, który po dośrodkowaniu na dalszy słupek z najbliższej odległości trafił prosto w Armaniego. Gospodarze skutecznie wciągali River Plate na własną połowę i wyprowadzali zabójcze kontry - w 70 min. po jednej z nich z sytuacji sam na sam z Armanim ponownie znalazł się Osorio, ale i tym razem przegrał pojedynek z doświadczonym golkiperem River. W końcu w 74 min. udało się trafić do siatki, ale jeden z graczy gospodarzy był na minimalnym spalonym. Mimo zwycięstwa piłkarze Velez mogą sobie pluć w brodę - przetrwali napór River Plate w 1. połowie, a w 2. mieli stuprocentowe sytuacje do podwyższenia wyniku, na El Monumental pojadą jednak tylko z minimalną zaliczką. Szykuje się bardzo ciekawe widowisko - rewanże już w tym tygodniu.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 06 lip 2022, 22:05

1/8 finału, mecz rewanżowy

Boca Juniors - Corinthians 0:0, karne 5:6, pierwszy mecz 0:0
Timao w ćwierćfinale tegorocznej edycji Copa Libertadores, pomimo iż brazylijski zespół grał nadal bez Paulinho i Renato Augusto, a w wyniku odniesionej w pierwszym meczu kontuzji ze składy wypadł także Willian. Na La Bombonera przeważała drużyna gospodarzy, którzy od początku przejęli inicjatywę. W 13 min. z dystansu uderzył Advincula, lecz zbyt lekko by pokonać Cassio, a w 19 min. po dośrodkowaniu z prawego skrzydła weteran Dario Benedetto zmarnował świetną sytuację, posyłając piłkę daleko od bramki. W 28 min. piłkarze Boca uzyskali rzut karmy po faulu Raula Gustavo w wyskoku, ale Benedetto uderzył z wapna w słupek. Po przerwie nadal lepsza była argentyńska drużyna, która wyraźnie dążyła do rozstrzygnięcia dwumeczu bez rzutów karnych (jakkolwiek konkretów było niewiele), zaś pozbawione kilku kluczowych graczy Timao starało się dowieźć wynik do jedenastek. W konkursie rzutów karnych w piątej kolejce jedenastkę na zwycięstwo miał Dario Benedetto, ale po raz kolejny pomylił się, tym razem wykonując rzut karny w stylu pamiętnego karnego Davida Beckhama przeciwko Turcji - piłka poszybowała bardzo wysoko nad bramką. Decydująca okazała się ósma kolejka - Cassio obronił strzał Juana Ramireza, a rezerwowy Gil wykorzystał jedenastkę, choć Rossi miał piłkę na rękawicy.

W ćwierćfinale Cornthians zmierzy się z Flamengo lub Deportes Tolima. Jeśli Kolumbijczycy nie wygrają w Rio de Janeiro, to w ćwierćfinałach Copa Libertadores będziemy oglądać już tylko drużyny argentyńskie i brazylijskie. Szkoda Libertad - Paragwajczycy prowadzili 1:0 (wynik ten dawał rzuty karne) z Paranaense po trafieniu 40-letniego Roque Santa Cruza, ale stracili gola w końcówce.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 sie 2022, 21:50

1/4 finału, pierwszy mecz

Corinthians - Flamengo 0:2 (De Arrascaeta 37' Gabriel Barbosa 51')
Kolejna zarwana noc z Copa Libertadores, ale dwa piękne gole były tego warte. W pojedynku brazylijskich gigantów Timao nie dało rady drużynie z Rio de Janeiro, która była lepsza i kontrolowała przebieg meczu, więcej grając atakami pozycyjnymi. W pierwszych minutach blisko było gola dla gospodarzy, bowiem piłkarze gości stracili piłkę na własnej połowie przed polem karnym, ale strzał Gustavo Mosquito obronił nogą doświadczony Santos. Sytuacji bramkowych było niewiele, a do otwarcia wyniku doszło po błędzie obrony Corinthians - w wyniku bilardu w polu karnym piłka trafiła pod nogi De Arrascaety, a Urugwajczyk bez zastanowienia pięknie uderzył z rotacją pod poprzeczkę. Po przerwie Flamengo podwyższyło wynik - obsłużony przez Rodineia Gabriel Barbosa popisał się precyzyjnym uderzeniem sprzed pola karnego, trafiając do siatki od słupka. Flamengo, w którego barwach pojawił się na boisku w 2. połowie Arturo Vidal, całkowicie kontrolowało przebieg spotkania i miało kilka sytuacji, by podwyższyć wynik i praktycznie zamknąć dwumecz, jednak Cassio ratował swoją drużynę przed wyższą porażką. Ma czego żałować David Luiz, bo to właśnie jego dwukrotnie zatrzymał wieloletni bramkarz Corinthians. Jeszcze w ostatniej minucie doliczonego czasu gry mógł paść trzeci gol, ale jeden z graczy gości nie wykorzystał sytuacji sam na sam (znów fatalne ustawienie obrony Corinthians). Gospodarze razili nieporadnością, a ofensywne zmiany nie zmieniły obrazu gry. Nie można jeszcze skreślać drużyny z tak dużym potencjałem, ale przy tak słabej grze bardzo trudno będzie myśleć o odrobieniu dwubramkowej straty na Maracanie. Mecz rewanżowy już za tydzień.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 05 sie 2022, 4:25

1/4 finału, pierwszy mecz

Athletico Paranaense - Estudiantes 0:0
Pomimo inicjatywy i przewagi w posiadaniu piłki zespół Luiza Felipe Scolariego nie zdołał złamać defensywy Estudiantes. Piłkarze Athletico (dawniej Atletico, "h" dodano w 2018 r.) nie mieli zresztą nawet wielu sytuacji, ich poczynania ofensywne były skutecznie paraliżowane przez dobrze ustawioną defensywę gości, w razie potrzeby wzmacnianą przez cofających się wahadłowych. Jak to ujął Bartłomiej Rabij w swoim kolejnym znakomitym bon mocie, gospodarze "zabierali się do strzelenia gola jak do otwierania konserwy rybnej bez otwieracza" :D. To ekipa z La Platy miała pierwszą sytuację bramkową - po rzucie rożnym mocno główkował Jorge Morel, zmuszając Bento do wykazania się. W 25 min. Athletico należał się moim zdaniem rzut karny - zatrzymanie piłki wysuniętą ręką z ewidentnym ruchem. Arbiter początkowo podyktował jedenastkę, ale po obejrzeniu powtórek nie wiedzieć czemu zmienił decyzję i anulował jedenastkę. Drużyna gospodarzy próbowała swoich sił w uderzeniach z dystansu, jednak przeważnie były one bardzo niecelne, albo zbyt lekkie. Pozytywnie podziałały na drużynę z Kurytyby ofensywne zmiany i w końcówce pod bramką Andujara zaczęło się robić groźnie. W 73 min. świetnej sytuacji do zdobycia gola nie wykorzystał Pedro Henrique, który po rzucie wolnym główkował nad bramką, a chwilę później blisko zdobycia gola był rezerwowy Vitinho (do niedawna gracz Dynama Kijów), który głową posłał piłkę centymetry od słupka. W 80 min. goście odpowiedzieli sytuacją Urugwajczyka Manuela Castro, który przyjął piłkę na klatkę piersiową i posłał ją obok dalszego słupka. Chwilę później do siatki gości trafił wreszcie głową Thiago Heleno, ale po analizie VAR okazało się, że był spalony. W doliczonym czasie gry zupełnie przypadkową sytuację mieli goście, ale rezerwowy Mateo Pellegrino uderzył obok bramki. Gospodarze nic już nie wskórali i czeka ich ciężki wyjazd do La Platy.

We wczorajszych meczach było bardzo ciekawie. W argentyńskiej konfrontacji Velez pokonał u siebie 3:2 Talleres, natomiast Atletico Mineiro mocno postraszyło obrońców trofeum - zespół z Belo Horizonte prowadził 2:0 z Palmeiras, ostatecznie skończyło się na remisie 2:2.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 11 sie 2022, 4:49

Palmeiras - Atletico Mineiro 0:0, karne 6:5, pierwszy mecz 2:2
Zespół z Sao Paulo walczył dziś o awans do półfinału i przedłużenie szansy na zdobycie Copa Libertadores po raz trzeci z rzędu. Gospodarze prowadzą w tabeli Serie A, zaś Atletico Mineiro jest w kryzysie, toteż faworyt był jasny. W obu drużynach gra sporo znanych piłkarzy, w tym z doświadczeniem z Europy - w zespole z Sao Paulo Dudu (niegdyś Dynamo Kijów), w ekipie aktualnych jeszcze mistrzów Brazylii Hulk czy Paragwajczyk Junior Alonso (były piłkarz Lille). Mecz był prowadzony w niezłym tempie, choć obu drużynom brakowało płynności w grze i sytuacji bramkowych nie było zbyt wiele. W 6 min. goście wyprowadzili kontrę , którą zakończył złamaniem akcji do środka i celnym strzałem szybki skrzydłowy Ademir, ale reprezentant Brazylii Weverton był na posterunku. W barwach gospodarzy wyróżniał się w drugiej linii Gustavo Scarpa, który w 15 min. ładnie uderzył z rotacją, ale obok bramki. Od 30 min. zespół Sao Paulo musiał sobie radzić w dziesięciu, gdyż Danilo brutalnym atakiem na nogi rywala absolutnie zasłużył na czerwień. Po przerwie grające w przewadze liczebnej Atletico Mineiro starało się przejąć inicjatywę i zdominować rywala, ale brakowało pomysłu na grę i rozmontowanie dobrze spisującej się defensywy gospodarzy. Sytuacja zespołu z Sao Paulo stała się dramatyczna po czerwonej kartce dla Gustavo Scarpy, grając w dziewiątkę Palmeiras bronił się już rozpaczliwie. W doliczonym czasie gry świetnej sytuacji nie wykorzystał Hulk, posyłając piłkę obok bramki, a chwilę później po jego dośrodkowaniu piłka odbiła się od słupka. Obrońcy trofeum przetrwali ten napór i dotrwali do karnych, a tam trafili wszyscy oprócz rezerwowego pomocnika gości Rubensa w szóstej kolejce, którego zbyt lekkie uderzenie wybronił Weverton.

W drugim dzisiejszym ćwierćfinale Velez wygrał na wyjeździe 1:0 z Talleres i zagra w półfinale z Flamengo. Z kolei Palmeiras czeka na zwycięzcę jutrzejszej rywalizacji Estudiantes - Athletico Paranaense.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 01 wrz 2022, 6:35

1/2 finału, pierwszy mecz

Velez Sarsfield - Flamengo 0:4 (Pedro 32' 61' 83' Everton RIbeiro 45+1')
Będące zdecydowanym faworytem tego dwumeczu Flamengo rozstrzygnęło kwestię awansu już w pierwszym spotkaniu, w 2. połowie urządzając sobie momentami trening - przy lepszej skuteczności, zwłaszcza Gabriela Barbosy, wynik mógł być dużo wyższy. W pierwszych 45 minutach Argentyńczycy, pomimo przewagi Flamengo, trzymali się jeszcze jako tako w defensywie i mieli nawet sytuacje bramkowe - w 28 min. trudny strzał Jansona sprzed pola karnego sparował na rzut rożny Santos. W 32 min. goście objęli prowadzenie - po dośrodkowaniu Leo Pereiry środkowi obrońcy odpuścili Pedro, który z bliska pokonał bramkarza gospodarzy. W odpowiedzi gospodarze trafili w słupek z rzutu wolnego, ale w doliczonym czasie gry Flamengo znakomicie rozmontowało ich obronę, a Everton Ribeiro z bliska trącił piłkę umieszczając ją przy słupku. W 2. połowie Flamengo długimi fragmentami grało na luzie i z rozmachem, stwarzając sobie kolejne sytuacje bramkowe. W 61 min. Pedro zdobył swojego drugiego gola efektowną podcinką, a w 68 min. sytuacji sam na sam nie wykorzystał Gabriel Barbosa, strzał popularnego Gabi-gola obronił wychodzący z bramki Hoyos. W 76 min. piłkarze z Rio de Janeiro zabawili się, kapitalnie wychodząc spod pressingu i w prawdziwie brazylijskiej akcji rozmontowali obronę gospodarzy, ale Gabriela Barbosę znów zawiodło wykończenie, trafił w boczną siatkę. W 83 min. Pedro skompletował swojego hat-tricka, w sytuacji sam na sam uderzeniem po rękach Hoyosa umieścił piłkę w siatce. W zespole Velez dobrą zmianę dał młody Julian Fernandez, bohater ćwierćfinałowego dwumeczu z Talleres, który kilka razy pokazał się z dobrej strony w ofensywie - było to jednak za mało na choćby honorowego gola dla Velez.

W drugim dwumeczu, Athletico Paranaense - Palmerias, zespół z Kurytyby wypracował sobie w pierwszym meczu minimalną zaliczkę, wygrywając u siebie 1:0. Mecze rewanżowe już za tydzień.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 30 paź 2022, 1:59

Finał

Flamengo - Athletico Paranaense 1:0 (Gabriel Barbosa 45+4')
Niestety, był to jeden z brzydszych i mniej emocjonujących finałów ostatnich lat. W 1. połowie toczyła się zamknięta gra w tempie dalekim od nadzwyczajnego. Drużyna ze stanu Parana mogła objąć prowadzenie w 12 min., kiedy to spory błąd popełnił David Luiz - urwał mu się Vitinho, którego strzał obronił jednak Santos. Flamengo nie pokazywało nic wielkiego, ale duży wpływ na wydarzenia na boisku miała druga żółta kartka dla Pedro Henrique. W doliczonym czasie gry Everton Ribeiro znakomicie dograł w pole karne do Gabriela Barbosy, a popularny napastnik Flamengo z bliska dopełnił formalności. Po przerwie "Gabigol" mógł podwyższyć wynik - w 51 min. dostał świetne prostopadłe podanie, ale w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Bento. Mimo, iż grające w osłabieniu Athletico Paranaense próbowało przenieść ciężar gry na połowę Flamengo, to jednak piłkarze z Rio de Janeiro kontrolowali przebieg meczu i nie dopuszczali do celnych uderzeń na bramkę Santosa. W miarę, jak drużyna z Parany podejmowała coraz większe ryzyko i tworzyły się na ich połowie wolne przestrzenie, ale Flamengo nie wykazywało determinacji by dążyć do podwyższenia wyniku. W akcjach ofensywnych zespołu z Rio de Janeiro wyróżniał się niezmordowany Everton Ribeiro, który rozprowadzał akcje, a w końcówce sam spróbował uderzenia. W 85 min. po wrzutce z rzutu wolnego główkował wprowadzony na boisko w drużynie Athletico Paranaense Pablo Felipe, posłał jednak piłkę obok bliższego słupka. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry z rzutu wolnego celnie uderzył nad murem David Terans, a Santos dobrze spisał się w bramce Flamengo.

Nie ulega wątpliwości, że trofeum zdobyła najlepsza drużyna tej edycji rozgrywek, mająca najsilniejszą kadrę i odpowiednie warunki finansowe (Flamengo sięgnęło zresztą w tym sezonie także po Puchar Brazylii). Dominacja drużyn brazylijskich i argentyńskich rośnie, w najlepszej ósemce nie było w tym sezonie żadnej drużyny spoza tych krajów.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 05 kwie 2023, 0:04

Zaczynamy fazę grupową kolejnej edycji Copa Libertadores :). Mimo dominacji Brazylii i Argentyny w ostatnich sezonach, oba kraje straciły po jednym klubie w eliminacjach - Fortaleza w dwumeczu nie dała rady paragwajskiemu Cerro Porteno (0:1 i 1:2), zaś nieźle spisujący się w lidze argentyńskiej Huracan niespodziewanie uległ Sportingowi Cristal Lima.

Ciekawie będzie w grupie G, gdzie zagrają dwa brazylijskie kluby - Athletico Paranaense i Atletico Mineiro, a do tego zawsze groźne Libertad. Broniące tytułu Flamengo zmierzy się w grupie A z argentyńskim Racingiem de Avellaneda, chilijskim Nublense i ekwadorskim Aucas. Skromnym, choć ciekawym debiutantem jest argentyńskie Patronato, które sensacyjnie wygrało Copa Argentina i tym samym zapewniło sobie start w fazie grupowej Copa Libertadores.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 05 kwie 2023, 22:23

Grupa D

The Strongest - River Plate 3:1 (Triverio 25'-karny, 35' Castillo 48' - Beltran 66'-karny)
Moja ulubiona południowoamerykańska drużyna rozpoczęła rozgrywki w wymarzony sposób, pokonując wielkie River Plate. Początek nie zwiastował takiego obrotu wydarzeń, już w 2 min. po rzucie wolnym z bocznego sektora boiska i uderzeniu głową refleks Viscarry uratował drużynę z La Paz przed utratą gola. River Plate było aktywniejsze, The Strongest próbowali atakować prostymi środkami, głównie za pomocą długich piłek, co nie przynosiło rezultatów. Gol padł praktycznie z niczego - najlepszy strzelec The Strongest Triverio nie mógłby już nic zrobić z podążającą poza linię końcową piłką, ale wychodzący z bramki Armani trącił go i chyba spowodował jego upadek - dość miękki karny, Rabij uważał to za błąd sędziego, ale VAR najwyraźniej nie oponował. Jedenastkę wykorzystał sam Triverio pewnym strzałem przy prawym słupku. Po utracie gola River Plate bynajmniej nie rzuciło się do ataków - zapewne piłkarze z El Monumental odczuwali wysokość w La Paz, która jest zawsze problemem dla gości w boliwijskiej twierdzy. W 35 min. goście w prosty sposób stracili piłkę w środku pola, w efekcie The Strongest wyprowadzili błyskawiczną kontrę - Eugenio Isnaldo wykazał się przytomnością umysłu i przepuścił piłkę do Triverio, a argentyński napastnik zdobył swojego drugiego gola w tym meczu. River Plate nadal wyglądało słabo i nie potrafiło zdominować rywala, to The Strongest byli bliżej podwyższenia wyniku - potężnym uderzeniem sprzed pola karnego popisał się Luciano Ursino, tym razem Armani był na posterunku. River Plate próbowało się odgryźć, ale strzał z dystansu Palavecino bez większych problemów obronił Viscarra. Tuż po przerwie mecz praktycznie zamknął Gonzalo Castillo, zdobywając gola głową po rzucie rożnym. River Plate nie odpuszczało, stwarzająć sobie sytuacjje bramkowe - najlepszą miał w 62 min. Pablo Solari ,w sytuacji sam na sam przegrywając pojedynek z dobrze dysponowanym bramkarzem The Strongest. Rozmiary porażki zmniejszył uderzeniem z karnego podyktowanego po faulu na linii pola karnego Beltran, ale na więcej River nie było już stać. Było widać, że świetnie spisujący się w lidze argentyńskiej goście przez cały mecz nie mogli złapać rytmu i prowadzili bardzo szarpaną grę - taka jest specyfika i trudność gry na wysoko położonym stadionie w La Paz.

W drugim meczu tej grupy Sporting Cristal Lima podejmie Fluminense, zaś w następnych kolejkach The Strongest czekają dwa mecze wyjazdowe pod rząd z tymi właśnie drużynami.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 07 kwie 2023, 0:43

Grupa C

Bolivar - Palmeiras 3:1 (Hervias 20' Bejarano 45+1' Uzeda 89' - Lopez 13')
Podobnie jak River Plate, mistrzowie Brazylii nie zdołali nic wywieźć z górskiej twierdzy w La Paz. Inna sprawa, że zespół Palmeiras grał w dość rezerwowym składzie, bez kluczowych graczy. W pierwszych minutach zdecydowanie dominowali gospodarze, ale to brazylijska drużyna objęła prowadzenie - Jose Lopez zakręcił obrońcą na prawym skrzydle i kapitalnym uderzeniem od słupka pokonał Carlosa Lampe. Odpowiedź przyszła szybko - po łatwej stracie w środku pola Ronnie Fernandez dostał świetne podanie i miał dużo czasu i miejsca, rozejrzał się i dośrodkował do Pablo Herviasa, który uderzeniem głową wyrównał. Po utracie tej bramki Palmeiras zaczęło grać lepiej i stworzyło sobie kilka sytuacji (chyba najlepszą miał w 28 min. Jose Lopez, jego uderzenie obronił Lampe), ale w końcówce stracili za drugą żółtą kartkę Jailsona, a chwilę później bramkę - Jose Sagredo zgrał piłkę głową, a Bejarano dopełnił formalności. Po przerwie siły wyrównały się, bo Sagredo zupełnie niepotrzebnie ostro faulował w środku pola i również musiał opuścić boisko. Obie drużyny oddawały sporo strzałów, często próbując swego szczęścia z dystansu, ale czystych sytuacji bramkowych było niewiele. W 74 min. rezerwowy Uzeda efektownie zakręcił obrońcami gości o zagrał wzdłuż bramki ,ale żaden z piłkarzy gospodarzy nie zdążył z domknięciem akcji z bliska. W końcówce Brazylijczycy wyglądali bardzo słabo - brak kluczowych graczy i zmęczenie grą na wysokości sprawiły, że nie byli w stanie zrobić zbyt wiele. W 89 min. Bolivar dobił rywala - Roberto Fernandez wycofał piłkę do Uzedy, który mocnym strzałem pokonał Marcelo Lombę.

W drugim meczu grupy Cerro Porteno pokonało Barcelonę Guayaquil 2:1, doświadczony Diego Churin nadal zdobywa gole. W kolejnych meczach Bolivar zmierzy się na wyjeździe najpierw z Barceloną, a później z Cerro Porteno.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 maja 2023, 21:43

Grupa D

Fluminense - River Plate 5:1 (Cano 29' 53' 86' Arias 75' 90+1' - Beltran 39')
W ciekawie zapowiadającym się meczu grupy Fluminense zdemolowało na Maracanie argentyńskiego giganta, choć przebieg gry w 1. połowie wcale nie zwiastował katastrofy jaka miała spotkać podopiecznych Martina Demichelisa. Zespół z El Monumental próbował swojego szczęścia strzałami z dystansu - w 13 min. kąśliwym uderzeniem z dystansu popisał się Lucas Beltran, a kilka minut później Ezequiel Barco uderzeniem zza pola karnego zmusił do wysiłku Fabio. Gospodarze objęli prowadzenie w 29 min. po znakomitej akcji - Keno wycofał piłkę do Germana Cano, a Argentyńczyk przedarł się między obrońcami River Plate i uderzeniem od poprzeczki dał prowadzenie Flu. Goście wyrównali po przebitce w polu karnym wygranej przez de la Cruza, który skierował piłkę do Lucasa Beltrana, a ten miał już łatwe zadanie uderzając z kilku metrów. Brazylijski zespół odzyskał prowadzenie po przerwie, po kapitalnie rozegranej akcji Cano z bliska trafił do pustej bramki. Kluczowe wydarzenia miały miejsce kilka minut później, kiedy za ostry faul z boiska wyleciał Leandro Gonzalez, po czym River Plate poszło w zupełną rozsypkę. Już parę minut później Ganso zagrał świetne podanie do Cano, który tym razem trafił w słupek, a w 75 min. na 3:0 podwyższył Kolumbijczyk Jhon Arias wykorzystując sytuację sam na sam. W 86 min. Cano skompletował hat-tricka - po dośrodkowaniu Ariasa ubiegł źle wychodzącego z bramki Armaniego i trafił do pustej bramki. Rywali dobił świetnie spisujący się w tym meczu Arias trafiając przy słupku po pięknie rozegranej z klepki akcji.

W drugim meczu tej grupy The Strongest przegrali niestety 0:1 w Limie ze Sportingiem Cristal, choć wytrzymali aż do 80. minuty. Za plecami prowadzącego w grupie Fluminense pozostałe trzy ekipy mają ten sam dorobek punktowy - walka o 2. i 3. miejsce (to ostatnie daje grę w Copa Sudamericana) zapowiada się bardzo ciekawie.

Tabela grupy D:
1. Fluminense 9 pkt., 9:2
2. The Strongest 3 pkt., 3:3
3. Sporting Cristal 3 pkt., 4:7
4. River Plate 3 pkt., 6:10


ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”