Copa Libertadores - Strona 39

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 05 lis 2023, 0:50

Finał

Boca Juniors - Fluminense 1:2 (Advincula 72' - Cano 36' Kennedy 99')
Finałowe spotkanie nie zawiodło - były emocje, dramaturgia i piękne gole. Po obu stronach zobaczyć można było sporo starzejących się gwiazd - w Boca Juniors Edinson Cavani (dziś niestety słaby występ), we Fluminense Felipe Melo i Marcelo. 1. połowa przebiegała pod dyktando Flu, Brazylijczycy mieli dużą przewagę w posiadaniu piłki i częściej przebywali na połowie rywala, zaś zespół z Buenos Aires próbował swojego szczęścia w kontrach - po jednej z nich w 15 min. Urugwajczyk Miguel Merentiel uderzył potężnie, ale prosto w dobrze ustawionego Fabio, zaś kilka minut później Cavani zamiast strzelać niepotrzebnie i nie w tempo odgrywał w polu karnym. Przewaga Flu została udokumentowana golem jeszcze w 1. połowie - kapitalne rozegraną z przyspieszeniem akcję wykończył uderzeniem po ziemi German Cano. W 2. połowie obraz gry zmienił się - przeważała drużyna argentyńska, która opanowała środek pola, a zaawansowanym wiekowo graczom Fluminense zaczęło chyba brakować sił. W 72 min. wyrównał Advincula - reprezentant Peru przy biernej postawie brazylijskich piłkarzy przymierzył sprzed pola karnego tuż przy słupku. Zespół Fluminense wyglądał, jakby coraz bardziej słabł, jednak w doliczonym czasie gry miał piłkę meczową - Diogo Barbosa po świetnym podaniu był już oko w oko z Sergio Romero, mógł podawać do lepiej ustawionego kolegi, ale uderzył obok dalszego słupka. Dogrywka początkowo była dość wyrównana, w 99 min. Fluminense objęło prowadzenie po zgraniu głową Keno uzyskał dla brazylijskiej ekipy John Kennedy. Chwilę później musiał opuścić boisko, gdyż ciesząc się z gola pobiegł w trybuny, za co dostał drugą żółtą kartkę. Przewaga liczebna Boca nie trwała długo, gdyż w przepychance Frank Fabra uderzył rywala w twarz i dostał bezpośrednią czerwień. Drużyna z La Bombonery atakowała niema nieustannie, jednak kolejne wrzutki padały łupem obrońców Flu. Brazylijczycy mieli nawet okazję do zamknięcia meczu, po świetnie rozegranej kontrze rezerwowy Guga trafił w słupek. Mimo wysiłków wprowadzonego w końcówce Vincente Tabordy, który był bardzo aktywny, piłkarze Boca nie zdołali wyrównać.

Fluminense po raz pierwszy w historii zdobywa Copa Libertadores, jest to też piąty z rzędu finał tych rozgrywek wygrany przez drużynę z Brazylii (poprzednie cztery edycje padały łupem Flamengo i Palmeiras).

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 01 kwie 2024, 12:10

Jutro zaczynamy fazę grupową nowej edycji Copa Libertadores :). Jak zawsze oczekiwać można dominacji drużyn z Argentyny i Brazylii, choć oba kraje straciły w rundach eliminacyjnych po jednym reprezentancie (Godoy Cruz nie dało rady Colo-Colo w 2. rundzie eliminacyjnej, zaś Red Bull Bragantino trafił w 3. rundzie na rodaków z Botafogo). Jest to pierwsza od 2017 r. edycja Copa Libertadores w której nie zagrają Boca Juniors - nieudany sezon w rodzimych rozgrywkach sprawił, że muszą zadowolić się grą w Copa Sudamericana (południowoamerykański odpowiednik Ligi Europy).

Grupy prezentują się następująco:

Grupa A: Fluminense (Brazylia), Cerro Porteno (Paragwaj), Alianza Lima (Peru), Colo-Colo (Chile)
Grupa B: Sao Paulo (Brazylia), Barcelona Guayaquil (Ekwador), Talleres (Argentyna), Cobresal (Chile)
Grupa C: Gremio (Brazylia), Estudiantes (Argentyna), The Strongest (Boliwia), Huachipato (Chile)
Grupa D: LDU Quito (Ekwador), Junior (Kolumbia), Universitario de Deportes (Peru), Botafogo (Brazylia)
Grupa E: Flamengo (Brazylia), Bolivar (Boliwia), Millonarios (Kolumbia), Palestino (Chile)
Grupa F: Palmeiras (Brazylia), Independiente del Valle (Ekwador), San Lorenzo (Argentyna), Liverpool (Urugwaj)
Grupa G: Penarol (Urugwaj), Atletico Mineiro (Brazylia), Rosario Central (Argentyna), Caracas (Wenezuela)
Grupa H: River Plate (Argentyna), Libertad (Paragwaj), Deportivo Tachira (Wenezuela), Nacional Montevideo (Urugwaj)

Moja ulubiona południowoamerykańska drużyna, The Strongest, wylosowała bardzo trudną grupę z Gremio i Estudiantes - trzeba będzie zapewne walczyć z Huachipato o 3. miejsce dające grę w Copa Sudamericana. Bardzo ciekawie jest też w grupach F i G, gdzie są po trzy silne drużyny i dojdzie do pojedynków argentyńsko-brazylijskich.


Plan transmisji na najbliższy tydzień:
Millonarios - Flamengo (wtorek 2.04, 23.55, Polsat Sport)
San Lorenzo - Palmeiras (czwartek 4.04, 2.25, Polsat Sport)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 03 kwie 2024, 2:00

Grupa E

Millonarios - Flamengo 1:1 (Ruiz 80' - Pedro 64'-karny)
W zakończonym przed chwilą meczu czwarta drużyna ubiegłego sezonu brazylijskiej Serie A zgubiła punkty w Bogocie, prezentując zresztą dość słabą grę. Początek był obiecujący w wykonaniu ekipy z Rio de Janeiro, w której grają takie gwiazdy jak David Luiz czy Giorgian de Arrascaeta. Już w 5 min. doskonałej sytuacji nie wykorzystał Matias Vina, nieatakowany w polu karnym nieczysto trafił w piłkę i posłał ją wysoko nad bramką. W 13 min. świetną indywidualną akcję przeprowadził de Arrascaeta, który wypracował sytuację dla Bruno Henrique, którego strzał obronił jednak Alvaro Montero. Później Flamengo wyglądało jednak bardzo słabo, a inicjatywa była po stronie Millonarios. W kolumbijskiej drużynie wyróżniał się wszędobylski i bardzo aktywny Leonardo Castro - to on był najbliższy zdobycia gola w 1. połowie, w 37 min. w niełatwej pozycji główkował w słupek. Po przerwie emocje były niewielkie do momentu, w którym obrona Millonarios popełniła duży błąd, a Larry Vasquez ratował się faulem na de Arrascaecie w polu karnym i obejrzał czerwoną kartkę. Rzut karny pewnie wykorzystał Pedro, napastnik mający za sobą występy w reprezentacji Brazylii, który uderzył w środek bramki pod poprzeczkę. Po objęciu prowadzenia Flamengo wyraźnie próbowało jak najmniejszym kosztem dowieźć zwycięstwo do końca i zostało za to ukarane. W 80 min. gospodarze wyrównali po akcji dwóch rezerwowych - Emerson Rodriguez popisał się świetnym dryblingiem na prawej flance i dograł w pole karne, a tam Daniel Ruiz co prawda niezbyt dobrze przyjął piłkę, ale pozbawiony opieki zdołał oddać skuteczny strzał. Co godne podkreślenia, grający w osłabieniu Millonarios nie zadowalali się remisem i próbowali sięgnąć po pełną pulę. Flamengo też próbowało zdobyć zwycięskiego gola, w efekcie końcówka była dość otwarta i emocjonująca, ostatecznie jednak doszło do podziału punktów.

Równolegle rozgrywany był mecz grupy B, w którym chilijskie Cobresal zremisowało z Barceloną Guayaquil 1:1 po dwóch golach z rzutów karnych (jeśli wierzyć statystykom trafienie Leonardo Valencii w 91 min. dla Cobresal było jedynym celnym uderzeniem gospodarzy w meczu).

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 04 kwie 2024, 23:21

Grupa F

San Lorenzo - Palmeiras 1:1 (Romana 19' - Piquerez 81')
Rozegrany na Nuevo Gasometro mecz klubu papieża (antypapieża?) Franciszka z mistrzami Brazylii okazał się świetnym widowiskiem z otwartą grą i licznymi sytuacjami bramkowymi. Co ciekawe, goście zagrali bez kilku podstawowych graczy, oszczędzanych na finał mistrzostw stanowych przeciwko Santosowi. W 1. połowie przez dłuższy czas lepiej prezentowało się San Lorenzo. W 17 min. w akcji dwóch Paragwajczyków Leguizamon świetnym dośrodkowaniem znalazł Adama Bareiro, a napastnik uderzył głową niewiele obok lewego słupka. Parę minut później padł już gol - w roli dośrodkowującego, tym razem z rzutu rożnego, ponownie wystąpił Leguizamon, a Johnan Romana skutecznie uderzył głową. Piłkarze z Nuevo Gasometro mieli jeszcze kilka okazji do podwyższenia wyniku, najlepszą w 34 min. Leguizamon, który próbował podcinać piłkę nad wychodzącym z bramki Marcelo Lombą, który jednak nie dał się zaskoczyć. Końcówka 1. połowy należała do Palmeiras, które przycisnęło i zepchnęło San Lorenz odo defensywy. Efektownym uderzeniem nożycami po wrzutce w pole karne popisał się Rony, jednak posłał piłkę zbyt blisko środka bramki by pokonać Facundo Altamirano. Po przerwie nadal toczyła się dość otwarta gra, a Palmeiras stwarzało coraz większe zagrożenie pod bramką argentyńskiego zespołu. W 73 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z kilku metrów główkował Gustavo Gomez, zmarnował jednak kapitalną sytuację posyłając piłkę z bliska obok słupka. Kilka minut później poprzeczkę bramki gości obił uderzeniem z dystansu DIego Herazo - piłka odbiła się od ziemi, i choć Kolumbijczyk protestował, to widać było, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Kluczowe dla losów meczu okazało się prowadzenie na boisko Urugwajczyka Joaquina Piquereza, który kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego nad murem wyrównał. Podział punktów jest sprawiedliwym wynikiem z przebiegu całego meczu.

W grupie D fatalny początek Botafogo - Brazylijczycy przegrali u siebie 1:3 z kolumbijskim Junior, dwa gole dla Rekinów z Barranquilli zdobył znany z gry w Europie Carlos Bacca. W grupie A broniące trofeum Fluminense też straciło punkty, remisując 1:1 w Limie z tamtejszą Alianzą. No i, co cieszy mnie szczególnie, The Strongest zaczęli rozgrywki od pokonania 2:0 Gremio w górskiej twierdzy La Paz :).

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 10 kwie 2024, 22:44

Grupa A

Fluminense - Colo-Colo 2:1 (Marquinhos 5' Cano 53' - Paiva 19')
Po bardzo ciekawym meczu obrońcy tytułu pokonali zespół z Santiago de Chile. Flu, w którym gra wielu weteranów znanych z gry w Europie (Marquinhos, Felipe Melo, Renato Augusto, Douglas Costa), objęło prowadzenie bardzo szybko - Marquinhos złamał akcję do środka i świetnym uderzeniem lewą nogą pokonał Brayana Cortesa, który nie miał większych szans na skuteczną interwencję. Po szybkiej utracie gola goście próbowali bardzo wysokiego, wściekłego wręcz pressingu, lecz dobrze wyszkoleni technicznie Brazylijczycy potrafili spod niego wyjść. Mimo to padło wyrównanie - po wrzutce z rzutu rożnego pozostawiony w polu karnym bez opieki Guillermo Paiva uderzeniem głową wyrównał. Przez resztę 1. połowy toczyła się dość wyrównana gra, jednak sytuacji bramkowych brakowało. Po przerwie Flu wróciło na prowadzenie - po zbyt lekkim strzale Paivy obronionym przez Fabio gospodarze wyprowadzili atak który początkowo wydawał się zbyt wolny, ale Marquinhos świetnie dośrodkował, a German Cano głową zdobył gola z paru metrów. Kolejne minuty były dla dość zaawansowanego wiekowo zespołu gospodarzy trudną przeprawą, bo Colo-Colo nie odpuszczało. W 71 min. swoją sytuację miał wiekowy Arturo Vidal - po wrzutce za plecy obrońców w dość ekwilibrystyczny sposób uderzył, Fabio obronił, a dobitka Zavali została zablokowana. Nawet druga żółta kartka dla Erika Wiemberga nie sprawiła, że gospodarze mogli być spokojniejsi - w doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu Zavali piłkę na remis miał na głowie Damian Pizarro, ale posłał ją nad bramką.

W grupie C The Strongest niestety nie zdołało sprawić niespodzianki w La Placie, choć początek był bardzo obiecujący - do przerwy mój ulubiony południowoamerykański zespół prowadził po golu weterana Enrique Triverio, ale w 2. połowie Estudiantes trafili dwa razy :(. W drugim meczu tej grupy kolejną porażkę poniosło Gremio, które przegrało u siebie 0:2 z chilijskim Huachipato i bez punktu zamyka tabelę.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 24 kwie 2024, 7:43

Grupa G

Atletico Mineiro - Penarol 3:2 (Scarpa 15' 57' Paulinho 26' - Olivera 60' Silvera 69')
Drużyna z Belo Horizonte z niezniszczalnym Hulkiem (były gwiazdor Porto i Zenitu przedłużył kontrakt do 2026 r., co oznacza, że będzie grał do 40. roku życia) w składzie poradziła sobie z Penarolem Montevideo, choć w końcówce wynik wisiał na włosku. W 1. połowie goście byli tłem dla przeważającej drużyny trenowanej przez Gabriela Milito. W 15 min. Paulinho wyłożył piłkę w polu karnym do kompletnie niepilnowanego Gustavo Scarpy, który uderzeniem przy dalszym słupku nie dał szans Guillermo de Amoresowi. Sytuacji bramkowych dla Atletico nie było może wiele, ale gospodarze kontrolowali przebieg meczu, a w 26 min. po fatalnym błędzie urugwajskiej ekipy podwyższyli prowadzenie - Damian Garcia dosłownie zgubił piłkę przed własnym polem karnym, a z prezentu skorzystał Paulinho i w sytuacji sam na sam zdobył gola. W 33 min. w drużynie gości szczęścia szukał zaskakującym uderzeniem z rzutu wolnego z dość ostrego kąta Leonardo Fernandez, ale Everson był czujny i obronił. Po przerwie Atletico Mineiro podwyższyło prowadzenie - Hulk odegrał tempo do Gustavo Scarpy, który z narożnika pola karnego skutecznie uderzył po ziemi (można było mieć wrażenie, że Guillermo de Amores mógł zrobić w tej sytuacji więcej). Wydawało się, że jest po meczu, ale chwilę później niespodziewanie padł gol dla Penarolu - Leonardo Fernandez efektowną przewrotką wrzucił piłkę przed bramkę, a tam Maximiliano Olivera głową trafił do siatki. od tego momentu obraz gry zmienił się diametralnie - będący dotychczas tłem dla rywali Penarol zwietrzył swoją szansę i przejął inicjatywę, a przez resztę meczu Atletico Mineiro było w defensywie. W 69 min. goście świetnie rozegrali piłkę z klepki na lewym skrzydle, a akcję wykończył w polu karnym precyzyjnym uderzeniem przy słupku Maximiliano Silvera. Najbliżej wyrównania było w 73 min., kiedy to Gaston Ramirez kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego trafił w słupek. Ostatecznie, choć Atletico Mineiro musiało drżeć do końca o wynik, to dowiozło prowadzenie do końcowego gwizdka.

W drugim meczu tej grupy Rosario Central tylko zremisowało 1:1 w Caracas, skutkiem czego walka o 2. miejsce pomiędzy argentyńskim zespołem a Penarolem pozostaje otwarta. W grupie C spod topora uciekło Gremio, po dwóch porażkach wygrywając na wyjeździe 1:0 z Estudiantes.

Tabela grupy G po trzech kolejkach:
1. Atletico Mineiro 9 pkt., 9:4
2. Rosario Central 4 pkt., 3:3
3. Penarol 3 pkt., 7:4
4. Caracas 1 pkt., 2:10


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 kwie 2024, 21:36

Grupa E

Bolivar - Flamengo 2:1 (da Costa 2' Bruno Savio 62' - Vina 5')
Mecz ten był kolejnym przykładem na to, jak trudno gra się w La Paz nawet najsilniejszym drużynom kontynentu południowoamerykańskiego. Bolivar zdominował Flamengo i był w przekroju całego meczu drużyną wyraźnie lepszą, do czego zapewne przyczynił się też dość eksperymentalny skład w jakim wystąpiła drużyna z Rio de Janeiro. Już w 2 min. gospodarze objęli prowadzenie, kiedy to po dośrodkowaniu Bruno Savio gola zdobył głową Francisco da Costa. Goście odpowiedzieli błyskawicznie - reprezentant Urugwaju Matias Vina obiegł obrońcę w polu karnym i skutecznie wykończył akcję. Później dominował już jednak Bolivar, przejmując inicjatywę i kontrolując przebieg gry. W 26 min. bliski zdobycia gola był Argentyńczyk Patricio Rodriguez, jednak jego uderzenie było posłane nico zbyt blisko środka bramki, dzięki czemu jego rodak Agustin Rossi zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. W pierwszych 20 minutach po przerwie gra Flamengo wyglądała jeszcze gorzej - piłkarze z Rio de Janeiro zostali zamknięci na własnej połowie i mieli problem z wymienieniem kilku podań. Bolivar naciskał, w 59 min. Francisco da Costa wygrał pojedynek biegowy z obrońcą, uderzył jednak niewiele obok dalszego słupka. Kilka minut później obrona Flamengo została w końcu złamana, akcję gospodarzy wykończył uderzeniem z prawej strony pola karnego Bruno Savio. Po utracie gola i kilku zmianach Flamengo zaczęło grać nieco lepiej, a i Bolivar zwolnił tempo i zaczął odczuwać zmęczenie. Goście mieli jednak problem ze stworzeniem zagrożenia pod bramką Carlosa Lampe i zasłużenie przegrali po bardzo słabym występie.

Po 3. kolejce w grupie E prowadzić będzie Bolivar z kompletem punktów, zaś drugi mecz zostanie rozegrany dziś w nocy - Palestino podejmie Millonarios. W grupie H River Plate wygrało mecz na trudnym terenie w Asuncion, pokonując 2:1 Libertad i prowadzi, podobnie jak Bolivar, z kompletem punktów.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 08 maja 2024, 23:21

Grupa H

Nacional Montevideo - River Plate 2:2 (Carneiro 78'-karny, 79' - Borja 8' Colidio 30')
Trzecia drużyna łączonej tabeli ubiegłego sezonu ligi urugwajskiej urwała punkty River Plate - zarówno za sprawą swojej lepszej gry w 2. połowie, jak i niezwykle kontrowersyjnych decyzji brazylijskiego arbitra. W 1. połowie zdecydowanie lepsze było River Plate, które w 8 min. objęło prowadzenie - Miguel Borja trafił przy słupku precyzyjnym uderzeniem sprzed pola karnego. Próby ataków w wykonaniu Nacionalu były chaotycznie i nie powodowały zagrożenia pod bramką Armaniego, kultura gry była zdecydowanie po stronie zespołu z El Monumental. W 30 min. po rzucie rożnym dla Nacionalu goście wyprowadzili modelową kontrę, którą zakończył uderzeniem do pustej bramki Facundo Colidio. Po przerwie na pierwszy plan wysunęły się wydarzenia pozasportowe. Prawy obrońca Leandro Lozano brutalnie sfaulował rywala wjazdem dwoma nogami, a w szarpaninie która nastąpiła Franco Romero uderzył piłkarza River pięścią w twarz. Arbiter widział obie sytuacje bardzo jasno na ekranie i wydawało się, że Nacional będzie grać w dziewiątkę. Decyzja brazylijskiego sędziego była jednak zdumiewająca, skończyło się na żółtych kartkach dla Lozano i Romero. Uratowany przez sędziego Nacional ruszył do ataku i zdominował drugą połowę. W 61 min. piłkę przyjął w polu karnym Betancourt, jego strzał z kilku metrów obronił Armani, a dobitka Mauricio Pereyry minęła bramkę. Gospodarze uzyskali rzut karny po dośrodkowaniu Lozano, którego nie powinno już być na boisku - piłkę odbił ręką Enzo Diaz, a rzut karny pewnie wykorzystał Gonzalo Carneiro. Już minutę później po zgraniu głową Lozano urugwajski napastnik zdobył swojego drugiego gola. W końcówce mecz był otwarty, River próbowało wrócić na prowadzenie, a Nacional pójść za ciosem, jednak więcej goli nie padło.

W drugim meczu tej grupy wenezuelskie Deportivo Tachira zremisowało u siebie 1:1 z Libertad - bramkę dla paragwajskiego zespołu zdobył niezniszczalny Roque Santa Cruz, który w wieku 42 lat nadal hasa po południowoamerykańskich boiskach.

Tabela grupy H po czterech kolejkach:
1. River Plate 10 pkt., 8:3
2. Nacional 7 pkt., 6:5
3. Libertad 4 pkt., 5:5
4. Deportivo Tachira 1 pkt., 2:8


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 11 maja 2024, 5:43

Grupa D

Botafogo - LDU Quito 2:1 (Hugo 31' Junior Santos 69' - Estrada 45+1')
Po porażkach w dwóch pierwszych meczach Botafogo wreszcie podąża we właściwym kierunku w Copa Libertadores, tym razem pokonali najlepszą drużynę Ekwadoru. Po niemrawym z obu stron początku, z lekkim wskazaniem na gospodarzy, w 18 min. w zamieszaniu w polu karnym do siatki trafili Ekwadorczycy. Rozpoczęło to trwające aż 10 minut(!) sprawdzanie sytuacji przez VAR (była rozpatrywana kwestia spalonego i ewentualnego faulu w ataku), ostatecznie odgwizdany został spalony. Tak długa przerwa chyba zdekoncentrowała trochę piłkarzy z Quito, bo tuż po wznowieniu gry popełnili duży błąd w ustawieniu w polu karnym - po dośrodkowaniu sprowadzonego z Realu Betis Luiza Henrique piłkę przyjął niepilnowany w polu karnym Hugo i uderzeniem pod poprzeczkę dał prowadzenie gospodarzom. W końcówce 1. połowy inicjatywę przejęli piłkarze z Quito i wyrównali - po wrzutce z rzutu wolnego gola zdobył głową Michael Estrada. W 2. połowie lepsze było Botafogo. Z dystansu groźnie uderzył Marlon Freitas, jego strzał w lewy dolny róg obronił Alexander Dominguez. W 69 min. ekwadorski bramkarz był już bez szans - Junior Santos po prostopadłym podaniu na centymetry uniknął spalonego i wykorzystał sytuację sam na sam. Botafogo miało jeszcze kapitalną okazję do podwyższenia wyniku po stracie gości w środku pola, jednak Junior Santos zamiast podawać do lepiej ustawionego kolegi kończył sam, co pozwoliło Dominguezowi obronić. Ataki LDU Quito w końcówce już nic nie dały.

W drugim meczu tej grupy peruwiańskie Universitario de Deportes zremisowało z Rekinami z Barranquilli, przez co sytuacja w grupie jest niezwykle ciekawa na dwie kolejki przed końcem. W innych meczach kolejne trafienia weteranów - w grupie A Alianza Lima zremisowała 1:1 z Cerro Porteno, a gola dla gospodarzy zdobył 40-letni już Hernan Barcos. Popularny El Pirata przeżywa w ekipie z Limy kolejną młodość i trafia regularnie.

Tabela grupy D po czterech kolejkach:
1. Junior 6 pkt., 6:4
2. Botafogo 6 pkt., 6:6
3. Universitario de Deportes 5 pkt., 5:6
4. LDU Quito 4 pkt., 4:5


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 15 maja 2024, 22:21

Grupa H

River Plate - Libertad 2:0 (Borja 41' 84')
Zespół z El Monumental dzięki wygranej zapewnił sobie awans do fazy pucharowej tegorocznej edycji Copa Libertadores. W 1. połowie gospodarze byli zespołem wyraźnie lepszym - już w 4 min. Nacho Fernandez trafił w słupek, a w 9 min. po krótko rozegranym rzucie rożnym uderzenie Agustina Sant'Anny obronił Rodrigo Morinigo. Piłkarze River udokumentowali swoją przewagę dopiero w 41 min., kiedy to po dośrodkowaniu Miltona Casco piłka nieco szczęśliwie znalazła się pod nogami Miguela Borjy, a Kolumbijczyk przytomnie wykorzystał okazję. Po przerwie inicjatywę przejęła drużyna Libertad, która długimi fragmentami 2. połowy prezentowała niezłą piłkę i mogła pokusić się o wyrównanie - w 48 min. świetne podanie dostał Roque Santa Cruz, ale weteran europejskich boisk nieskutecznie próbował przerzucić piłkę nad wychodzącym z bramki Armanim, który zdołał obronić. Kilka minut później dobrą pozycję do uderzenia miał Matias Espinoza, został jednak wyblokowany na rzut rożny. Piłkarze River starali się pilnować wyniku i groźnie kontrowali - w 66 min. Echeverri i Borja znakomicie wyprowadzili kontratak, a Facundo Colidio zakończył go uderzeniem obok dalszego słupka. Wreszcie w 84 min. mecz rozstrzygnął Borja, znakomitym strzałem tuż zza linii szesnastki nie dając szans Rodrigo Morinigo i odbierając Libertad szanse na wyjście z grupy. Drużyna z Asuncion wciąż jest jednak na 3. pozycji, dającej grę w Copa Sudamericana.

Drugi mecz tej grupy, Deportivo Tachira - Nacional, zostanie rozegrany dziś w nocy. W grupie G Penarol skutecznie zrewanżował się liderowi grupy Atletico Mineiro za porażkę w trzeciej kolejce, wygrywając 2:0 na Estadio Campeon del Siglo. W grupie wciąż prowadzi Atletico Mineiro z 12 punktami, drugi Penarol ma 9 oczek.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 15 sie 2024, 22:06

1/8 finału, pierwszy mecz

Botafogo - Palmeiras 2:1 (Luiz Henrique 22' Igor Jesus 39' - Mauricio 33')
W pierwszym meczu brazylijskiego pojedynku Botafogo zasłużenie wygrało - pomimo słabego początku rozgrywek (dwie porażki na początek fazy grupowej) są już blisko ćwierćfinału. Palmeiras prezentowało się w 1. połowie bardzo kiepsko w ofensywie, gospodarze byli aktywniejsi już od pierwszych minut. W 7 min. wyróżniający się w tym meczu Luiz Henrique ośmieszył obronę Palmeiras, łatwo mijając dwóch obrońców rywali, ale z okolic 11. metra uderzył obok prawego słupka. W 22 min. przejawiający dużą ochotę do gry były piłkarz Realu Betis zdobył już gola - po wrzutce Igora Jesusa uprzedził wychodzącego z bramki Wevertona, który nie popisał się, w efekcie Luiz Henrique uderzeniem głową otworzył wynik. Pomimo kiepskiej gry, Palmeiras wyrównało - tym razem gol obciążył konto Johna Victora, który nie powinien był przepuścić tego uderzenia Mauricio. Goście nie cieszyli się z remisu zbyt długo - w 39 min. Igor Jesus zdobył drugiego gola dla Botafogo. Wydawało się, że podanie do niego jest zbyt mocne, a on sam zbyt wyrzucony pod linię końcową, ale z ostrego kąta zdołał zmieścić piłkę w bramce. W 2. połowie Botafogo miało sytuacje na podwyższenie wyniki, ale w końcówce gra Palmeiras wreszcie zaczęła wyglądać lepiej (na boisku pojawił się m.in. znany z gry w Europie Felipe Anderson). Goście w końcu stwarzali realne zagrożenie pod bramką Johna Victora, ale to Botafogo przystąpi do rewanżu na Allianz Parque w Sao Paulo z jednobramkową zaliczką.

Niestety, The Strongest La Paz (moja ulubiona południowoamerykańska drużyna) już w pierwszym meczu raczej pogrzebali szanse na ćwierćfinał, przegrywając z Penarolem w Montevideo 0:4. U siebie będą mieli atut górskiej twierdzy z jej wysokością, ale cztery bramki to chyba za dużo do odrobienia.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 21 sie 2024, 7:32

1/8 finału, mecz rewanżowy

Fluminense - Gremio 2:1 (Thiago Silva 14' Arias 28'-karny - Gustavo Gomes 76'), karne 4:2, pierwszy mecz 1:2
Obrońcy tytułu awansowali do ćwierćfinału, choć w bardzo dramatycznych okolicznościach. Mając do odrobienia jednobramkową stratę z Porto Alegre piłkarze Flu od początku przejęli inicjatywę. Początkowo próbowali strzałami z dystansu, które okazywały się niecelne, ale w 14 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego skutecznie głową uderzył Thiago Silva. W 28 min. na 2:0 podwyższył z karnego Jhon Arias - jedenastka została podyktowana po tym, jak zmierzająca do bramki piłka po interwencji bramkarza odbiła się od ramienia Dodiego. W 2. połowie Fluminense nie forsowało już tempa i było skupione raczej na pilnowaniu jednobramkowej przewagi, na skutek czego oddali inicjatywę w ręce Gremio. Piłkarze z Porto Alegre długo nie potrafili z tego skorzystać, bowiem ich ataki pozycyjne wyglądały bardzo słabo i były prowadzone bez pomysłu, jednak w końcu pod bramką obrońców trofeum zaczęło robić się groźniej. Pierwszy gol gości został anulowany z powodu spalonego, jednak minimalizm gospodarzy zemścił się w 76 min., kiedy to po indywidualnej akcji i wyłożeniu piłki przez rezerwowego Miguela Monsalve oraz złej interwencji bramkarza Fabio piłkę dostał Gustavo Gomes i bez problemów z bliska umieścił ją w siatce. Po utracie tego gola Fluminense ponownie przejęło inicjatywę i zaczęło atakować, ale nie przyniosło to już zmiany wyniku i potrzebny był konkurs rzutów karnych. Flu rozpoczęło go bardzo źle, bo od uderzenia Ganso w słupek, ale później Fabio obronił dwa rzuty karne dając swojemu zespołowi awans.

W ćwierćfinale rywalem Fluminense będzie Atletico Mineiro, które w rewanżu pokonało 1:0 San Lorenzo. Grę w ćwierćfinale zapewniło sobie także chilijskie Colo Colo, które po raz drugi pokonało kolumbijski Junior. Piłkarze z Santiago zmierzą się ze zwycięzcą argentyńskiej pary Talleres - River Plate.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 21 wrz 2024, 9:50

1/4 finału, pierwszy mecz

Fluminense - Atletico Mineiro 1:0 (Lima 87')
Wynudziłem się niesamowicie oglądając ten mecz. Po obu stronach wielu weteranów odcinających kupony od dawnej sławy - Ganso, Thiago Silva i (na ławce) Felipe Melo w ekipie Flu, zaś w Atletico Mineiro Bernard i Hulk. Obie drużyny słabo radzą sobie w lidze brazylijskiej - Fluminense jest tuż nad strefą spadkową, zaś Atletico Mineiro w środku tabeli z dużą stratą do miejsc dających grę w Copa Libertadores. W 1. połowie na boisku działo się niewiele - początkowo lekka przewaga optyczna była po stronie broniącego trofeum Fluminense, zaś później nieco aktywniejsze było Atletico Mineiro, jednak strzały z dystansu w wykonaniu gości były przeważnie bardzo niecelne. W końcówce po kontrataku indywidualną akcję zakończył kąśliwym uderzeniem Hulk, jednak Fabio nie mógł tego przepuścić. W 2. połowie było niewiele ciekawiej. W 49 min. sprzed pola karnego dość mocno uderzył Hulk, ale znów nie był to strzał, po którym realistycznie mógł paść gol. Z boiska wiało nudą, tempo było dość wolne i wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem. Jedyny gol padł w 87 min. - Keno, kolejny weteran w ekipie Flu, dobrze wymanewrował obrońcę na lewej flance i dośrodkował na głowę rezerwowego Limy, po którego uderzeniu Everson miał piłkę na rękach, ale nie zdołał jej zatrzymać. Mecz w dużej mierze do zapomnienia.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 01 lis 2024, 21:54

Obejrzałem tylko pierwsze mecze półfinałowe, gdyż w obu parach po pierwszym spotkaniu było w zasadzie pozamiatane. Łącznie w ostatnich pięciu sezonach (licząc bieżący) mieliśmy cztery wewnątrzbrazylijskie finały - Serie A coraz bardziej ucieka reszcie kontynentu.

1/2 finału, pierwsze mecze

Atletico Mineiro - River Plate 3:0 (Deyverson 22' 70' Paulinho 74')
Obie drużyny radzą sobie w lidze mocno przeciętnie, zajmując miejsca w środku tabeli, w dwumeczu tym trudno było wskazać wyraźnego faworyta. Atletico Mineiro, w którym grają tacy weterani jak Hulk czy Rodrigo Battaglia, od pierwszych minut przejęło inicjatywę. River próbowało się odgryzać i mogło objąć prowadzenie w 14 min., kiedy to po dośrodkowaniu z lewej flanki nad bramką główkował bramkostrzelny Miguel Borja. Lepsza gra gospodarzy została udokumentowana golem osiem minut później po dużym błędzie obrony River Plate piłkę dostał niemal w prezencie Deyverson, który minął wychodzącego Armaniego i trafił do pustej bramki. Argentyński zespół był w tym meczu w zasadzie bezzębny, Borja i Colido nie dostawali w ataku dostatecznego wsparcia, zmiany też nie zmieniły obrazu gry. Z kolei goście poszli po kolejne gole - bohaterem okazał się Deyverson, znany z gry w Europie (m.in. Levante i Alaves) napastnik zdobył drugiego gola świetnym uderzeniem po ziemi od słupka, a kilka minut później wynik ustalił Paulinho, choć wydatnie pomógł mu w tym rykoszet. Oprócz idiotycznej kartki Adama Bareiro za utrudnianie bramkarzowi rywali wykopu River nic nie zwojowało i było tłem dla Atletico Mineiro. W rewanżu na El Monumental padł bezbramkowy remis.



Botafogo - Penarol 5:0 (Savarino 51' 59' Barboza 55' Luiz Henrique 73' Igor Jesus 79')
Goście z Montevideo przyjechali do Rio de Janeiro z wyraźnym planem gry defensywnej i dążeniem, by stracić jak najmniej przed rewanżem u siebie. To założenie nie wydawało się niewykonalne, bo w ćwierćfinale wyeliminowali Flamengo nie tracąc gola w dwumeczu (1:0 na wyjeździe i 0:0 u siebie). Po 1. połowie faktycznie wydawało się, że Penarol może powrócić do Urugwaju z grywalnym w perspektywie rewanżu wynikiem - ba, stworzyli sobie nawet groźną sytuację, strzał Rodrigo Pereza zmusił do wysiłku bramkarza Botafogo. Obrona Penarolu trzymała się, ale w 2. połowie goście rozsypali się zupełnie - w 51 min. po prostopadłym podaniu sytuację sam na sam wykorzystał znany z gry w MLS Jefferson Savarino. Cztery minuty później po rzucie rożnym w zamieszaniu w polu karnym odnalazł się Barboza i podwyższył na 2:0, a chwilę później ponownie trafił Savarino, tym razem po dużym błędzie bramkarza Penarolu Washingtona Aguerre. Najładniejszy był czwarty gol - Luiz Henrique efektownie podciął piłkę nad wychodzącym z bramki Aguerre. Wynik ustalił Igor Jesus, skutecznie dobijając głową po obronionym strzale Thiago Almady. Po pierwszych 45 minutach niewiele wskazywało, że dojdzie do takiego pogromu, a jednak Botafogo jechało do Urugwaju z pewnym awansem. W rewanżu Penarol wygrał 3:1.


Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 13 kwie 2025, 22:56

Rozpoczęła się kolejna edycja Copa Libertadores - mamy za sobą rundy eliminacyjne i dwie kolejki fazy grupowej. Jest to druga edycja z rzędu bez Boca Juniors w fazie grupowej, piłkarze z La Bombonery zostali niespodziewanie wyeliminowani w rzutach karnych w II rundzie eliminacyjnej przez Alianzę Lima, gdzie drugą młodość przeżywa 40-letni napastnik Hernan Barcos, znany jako El Pirata. Meczów pierwszej kolejki nie oglądałem, a niespodzianek było kilka. W grupie H boliwijski debiutant San Antonio Bulo Bulo pokonał 3:2 Olimpię Asuncion po golu z karnego w doliczonym czasie gry, zaś broniące trofeum Botafogo przegrało 0:1 z Universidad de Chile. Ciekawie było też w Limie, gdzie Sporting Cristal dwukrotnie odrabiał straty w meczu z Palmeiras, by przegrać 2:3 po golu reprezentanta Kolumbii Richarda Riosa w doliczonym czasie gry.

Mecze 2. kolejki fazy grupowej już oglądałem. Bardzo źle zaczęli rozgrywki Talleres, argentyński zespół po porażce 0:1 u siebie z Sao Paulo przegrał 0:2 z paragwajskim Libertad. Za ciosem poszło Universidad de Chile, tym razem pokonując na wyjeździe 2:1 Estudiantes (gola z karnego zdobył wielokrotny reprezentant Chile Charles Aranguiz).


Grupa B

River Plate - Barcelona Guayaquil 0:0
Gospodarze byli faworytem, jednak przy pustych trybunach El Monumental naprzeciw nich stanął niewygodny rywal - ekwadorska Barcelona Guayaquil w III rundzie eliminacyjnej wyeliminowała Corinthians. Pomimo przewagi piłkarzy River przez większość meczu, ekwadorski zespół dobrze się bronił i dowiózł korzystny dla siebie remis do końca (w pierwszym meczu wygrali 1:0 z innym ekwadorskim zespołem, Independiente del Valle). Prowadzenie gospodarze mogli objąć dość szybko - już po kilku minutach wychodzący z bramki Jose Contreras faulował piłkarza River. Jedenastkę wykonywał w 6 min. Sebastian Driussi, ale uderzył na wysokości najlepszej dla bramkarza, a Contrera wyczul jego intencje i świetną interwencją naprawił swój błąd. River kontynuowało ataki, ale obrona Barcelony była dość dobrze zorganizowana. W 54 min. Contreras po stracie gości przed własnym polem karnym dwukrotnie uratował zespół przed utratą gola - efektowną paradą obronił uderzenie Driussiego i zdążył się zebrać, by obronić dobitkę głową w wykonaniu Franco Mastantuono. Okazję do zdobycia gola miał też w 64 min. po ładnym rozegraniu piłki Facundo Colidio, ale uderzając z lewej strony pola karnego posłał piłkę nad bramką. Ogólnie rzecz biorąc zespół River Plate był bez wątpienia piłkarsko lepszy, ale w ofensywie za mało było konkretów, a ekwadorski zespół bronił dość solidnie.



Grupa C

Flamengo - Central Cordoba 1:2 (de la Cruz 61' - Heredia 24'-karny, Florentin 44')
Duża niespodzianka na Maracanie - Flamengo przegrało z debiutującym w Copa Libertadores argentyńskim zespołem Central Cordoba po bardzo słabym występie. Goście, choć rozpoczęli mecz z defensywnym nastawieniem, prezentowali się nieźle - już w 7 min. świetny strzał z dystansu Briana Cufre z wysiłkiem bronił argentyński bramkarz Agustin Rossi. Gospodarze byli bliscy objęcia prowadzenia w 12 min., kiedy to po rozegraniu z klepki strzał De Arrascaety obronił nogą bramkarz gości Alan Aguerre. Niespodziewanie, w 24 min. zespół z Argentyny objął prowadzenie - po niepotrzebnym zagraniu ręką przez Leo Pereirę w polu karnym (sytuacja nie była groźna) rzut karny wykorzystał uderzeniem po ziemi w prawy dolny róg najlepszy strzelec Central Cordoby, Leonardo Heredia. Jeszcze przed przerwą przyjezdni podwyższyli prowadzenie - w 44 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z lewej flanki nabiegający na piłkę Paragwajczyk Jose Florentin idealnie uderzył głową pod poprzeczkę. Po przerwie inicjatywa należała do Flamengo, ale budowanie ataków pozycyjnych szło brazylijskiemu zespołowi słabo - brakowało sytuacji bramkowych, a agresywnie broniący zespół gości wyprowadzał groźne kontry. Po jednym z takich wypadków bliski zdobycia gol był Luis Angulo, bramkarz Flamengo wychodząc poza pole karne klatką piersiową obronił strzał Kolumbijczyka. Dopiero w 61 min. Nicolas de la Cruz ładnym uderzeniem z rzutu wolnego zdobył bramkę kontaktową. Myślałem, że teraz zacznie się oblężenie bramki Cordoby i że Argentyńczycy tego nie dowiozą, ale nie nastąpiło to - Flamengo nadal grało ospale i bez pomysłu. W doliczonym czasie gry goście wyprowadzili kolejną świetną kontrę i znów Agustin Rossi uratował swój zespół przed utratą gola. Tuż przed końcowym gwizdkiem Flamengo było bliskie wyrównania - po wrzutce z prawej flanki z bliska główkował Bruno Henrique, jednak był piłkarz Wolfsburga trafił w słupek, nikt nie zdążył z dobitką. Jak na potencjał ofensywny Flamengo, był to bardzo słaby występ drużyny z Rio de Janeiro.


ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”