MŚ 2010 - Strona 5

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
ODPOWIEDZODP
robur
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 664
Rejestracja: 25 lip 2004, 20:58
Reputacja: 0

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: robur » 14 cze 2010, 12:38

fieldy pisze:Ja bym na obronie [na stoperze] widział tę od Bridge'a i Terry'ego, walczyłaby za dwóch
A nawet za czterech, bo czytałem ostatnio, że Mutu i Gudjohnsen również bliżej się znali z panią Vanessą :D

Awatar użytkownika
gilardino11
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 10844
Rejestracja: 17 lip 2005, 10:21
Reputacja: 1236
Lokalizacja: CURVA SUD

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: gilardino11 » 14 cze 2010, 14:25

A ja mam pytanie.Jak wam sie podobają(lub nie) stadiony w RPA :?:

Bo dla mnie są duże różnice pomiędzy nimi.Np. w Johanseburgu jest wielki i piękny stadion ale już na meczu USA - Anglia wyglądało to bardzo słabo.Stary stadion lekkoatletyczny.Kilka stadionów nie ma w ogóle dachów albo tylko jest na jednej trybunie.Troche słabo jak na największą imprezę piłkarską.Myśle że My za dwa lata przy poziomie RPA nie będziemy mieli się czego wstydzić..

Oranje po pierwszych 45 minutach wyglądają gorzej niż Polacy w Niemczech :wink: .Mecz w bardzo wolnym tempie, ciężko to się ogląda

Awatar użytkownika
Ebi
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5576
Rejestracja: 08 mar 2005, 10:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Säbener Straße

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ebi » 14 cze 2010, 19:14

Dla mnie, po 10 meczach turniej jest wielkim rozczarowaniem i klapą, ale spokojnie :wink:

Coś jeszcze o piłce - faktycznie wydaje się być lekka, ale mimo to wszyscy grają tą samą futbolówką. Poza tym paru piłkarzy udowodniło, że można strzelać nią z daleka i celnie przerzucać - nastała lekka hipokryzja i co niektórzy wszystkie niecelne strzały czy kiksy przypisują piłce - a co to? Innymi piłkami gracze nie strzelają po trybunach lub wpuszczają farfocle jak Green? Jakoś bramkarz Nigerii czy dzisiaj w meczu Dania - Holandia nie mieli problemów z piłką. Na minus dodam też fakt, że (też chyba ne wszyscy zdają sobie sprawę) w Afryce jest badzo sucho i wszystkie murawy są roszone przed spotkaniami - dlatego piłka tak się ślizga - podobnie jak piłkarze jadący na tyłkach przez parę metrów na mokrej murawie. Mimo wszystko piłka nie jest najlepsza, a inne czynniki tylko pogaszają jej wizerunek.

Mecze - dupa! Na 10 rozegranych meczów tylko w jednym padło więcej jak dwa gole i tylko w dwóch meczach obie ekipy strzelały bramki - reszta wszystko do zera. Troszkę przyczyn jest - to piewsza kolejka spotkań, wszyscy grają ostrożnie. Dodatkowo wysokości na jakich grają piłkarze - dziś w meczu Oranje z Wikingami wszyscy mdleli po pół godzinie. Nieprzyjemne warunki i afrykański klimat. Wielka nieskuteczność - taki mecz jak Argentyna - Nigeria mógł się skończyć spokojnie wynikiem 3-1 lub 2-2 podobnie w meczu Anglia - USA też mogło być ze 2-2 i nikt nie miałby pretensji. Szkoda, że te gole nie wpadają. Brakuje mi wyników takich jak 2-2, 3-1, 3-2 a nawet 2-1. Może za dużo naoglądałem się Ligi Mistrzow i takich dwumeczów jak Barca - Arsenal (4-1, 2-2) dwumeczów Bayernu (2-1, 2-3) i innych. Zero emocjonujących potkań, wszyscy tacy ospali, nawet w meczach Kelnerów jak Algieria - Słowenia nie ma emocji - myślałem, że takie drużyny a la "jeźdźcy bez głowy" rozegrają jakiś szalony meczyk zakończony wynikikem 3-3. No nic. Czekam dalej, może się coś ruszy, bo póki co żaden mecz nie utkwi mi w pamięci.

Stadiony, kibice i atmosfera - już pisałem o durnowatych wuwuzelach. Jeśli nawet na meczu Ameryka - Anglia pierdziały te trąbeczki to już chyba nic nie uratuje wspaniałej pozaafrykańskiej atmosfery na trybunach (bo wszędzie na świecie, szczególnie Europa i Ameryka PD kibice tworzą spektakl). Stadiony są różnorakie. Faktycznie co niektóe wyglądają jakby rozgrywał się tam mecz eliminacyjny typu Wyspy Owcze - KAzachstan, zaś niektóre to naprawdę solidne budowle. Rażące są jednak puste miejsca na trbunach. Skoro nawet dziś nie było kompletów na takich meczach jak Japonia - Kameryun i Holandia - Dania to licho mi się to podoba. Atmsofery brak.

Czekam na dalszy obrót spraw.

cineeq
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 2
Rejestracja: 14 cze 2010, 9:55
Reputacja: 0

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cineeq » 14 cze 2010, 19:36

Zmęczenie, różnica wysokości, piłka?

Puki co mamy MŚ w których pada najmniej bramek (1,6 na mecz). Do tej pory pod tym względem najgorzej było w 1990 (2,21 na mecz)oraz w 2006 (2,3 na mecz) Zostało 54 mecze i musi paść jeszcze minimum 127 bramek (2,35 na mecz) żeby nie padł nowym nie chlubny rekord.

Mam nadzieje ze się to jakoś rozkręci, bo puki co jestem mocno zawiedziony, i to nawet nie tyle brakiem goli co emocji :)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 15 cze 2010, 11:19

http://www.sport.pl/sport/1,65025,80153 ... ocnej.html
MŚ 2010. Jak kibicować Korei Północnej

Tytułowe pytanie jest tym donioślejsze, że w przypadku najbardziej tajemniczej reprezentacji w dziejach mundiali ścierają się dwie archetypiczne tradycje kibicowania.

Trzymamy ze słabszymi? Nadają się północni Koreańczycy idealnie, od 44 lat nikt ich na mistrzostwach nie spotkał, a losowanie skazało ich na starcia z megagwiazdami futbolu - od Kaki i reszty Brazylijczyków, przez Ronaldo i resztę Portugalczyków, po braci Toure i resztę Wybrzeża Kości Słoniowej. Trzymamy z egzotyką? Koreańczycy znów idealni, wystarczy posłuchać, jak wychowany w Japonii Jong Tae-se integrował się z kolegami z szatni. - Trochę trwało, zanim zaakceptowałem ich obyczaje. Pokazałem im komórkę, to długo podawali ją sobie z rąk do rąk. Stresowały mnie takie małe rzeczy - opowiada.

Słowem, Koreańczycy to klasyczni tzw. piłkarze sympatyczni. Pojęcie wprowadzone do słowników przez komentatorów telewizyjnych obszernie definiowałem już na poprzednich MŚ, teraz tylko lapidarnie przypomnę - piłkarzami sympatycznymi zostają ci spośród dopuszczonych do wielkiego turnieju, którzy nigdy niczego nie wygrali, dlatego powszechnie wzbudzają ciepłe uczucia, dlatego oczarowani ich brzmiącymi jak rebusy nazwiskami nawet nie sprawdzamy, czy po ostatnim gwizdku nie zmieniają się aby w psychopatów podrzynających gardła sklepowym manekinom lub erotomanów uprawiających sado-maso ze świnkami morskimi. Bez nich mundial byłby nijaki, przewidywalny, do mdłości elitarny.

Kłopot z poddanymi Kim Dżong Ila polega na tym, że jeśli nic o nich nie wiemy, to nie dlatego, że z premedytacją ignorancję w sobie hodujemy. Przeciwnie, chcielibyśmy się dowiedzieć, ale im bardziej byśmy chcieli, tym bardziej stajemy się podejrzani i niebezpieczni. Dysponujemy tylko wiedzą ogólną - że ich rodacy umierają z głodu niekiedy wręcz milionami, bo produkują niewiele, muszą zajmować się głównie składaniem hołdów ojcu narodu, a z tego wyżyć się nie ma. Możemy też się domyślać, że szczęściarze z reprezentacji dostają pełne miski ryżu - na boisku nie tracą tchu, o trawie i wodzie biegaliby wolniej. O innych luksusach nic nie wiadomo. Węgierski trener Pal Csernai, który dał się nająć koreańskiej federacji w latach 90., mieszkał z kadrą w hotelu oferującym ciepłą wodę raz w tygodniu. Ciurkiem popłynęła z kranów dopiero po kilku miesiącach pracy i sparingowym zwycięstwie nad USA.

Życzyć dobrze drużynie pochodzącej z kraju dyktatury, by ludzie mieli frajdę przynajmniej ze sportu? Życzyć źle, bo jej sukcesy wzmocnią reżim? Stary dylemat, Stefan Niesiołowski wspominał, jak odsiadując PRL-owski wyrok polityczny chciał klęsk drużyn Górskiego i Piechniczka, by zwycięstw nie wykorzystywali propagandowo komuniści, i wywołał w więzieniu spór, czy na boisku przegrywa/wygrywa Polska Ludowa, czy zwyczajnie "nasi piłkarze". Nie wytrwał w postanowieniu dopiero podczas meczu z ZSRR.

Niestety, dyktatura dyktaturze nierówna. Reprezentantom Iraku z czasów Saddama Husajna za porażki groziły duszenie, chłosta, konieczność kopania betonowych piłek. Ich gwiazdor Sharar Haydar bywał ciągnięty po chodniku, potem tarzany w piachu, wreszcie wrzucany do ścieku, by do ran wdarło się zakażenie. Futbolem rządził tam psychopatyczny syn tyrana Udaj. Kiedy ze swoimi zawodnikami grywał, musieli uważać, bo za faul na nim groziła wyłożona kolcami trumna. Czy iracki Niesiołowski - wróg reżimu - życzyłby piłkarzowi strzelenia samobójczego gola, gdyby wiedział, że za karę wtrącą piłkarza do więzienia i obiją mu pięty?

Nie mam pojęcia, jak reaguje na niepowodzenia Kim Dżong Il, ale Koreę Płn. zamienił w karcer o rygorze ostrzejszym niż iracki - jeśli obwołamy ją najbardziej rozległym obozem koncentracyjnym w historii ludzkości, bardzo nie przesadzimy. Więźniowie swojej drużyny narodowej nie będą dopingować ani z trybun, ani sprzed telewizorów. Naczelnik obozu nie zezwala na podróże, nie zafundował też skazańcom transmisji - mecze obejrzą jedynie najlepiej sprawujący się, czyli kasta zaufanych wybrańców. Już w eliminacjach, kiedy piłkarze podejmowali sąsiadów z Południa, władze przeniosły mecz do... Szanghaju, by nie wpuścić na własny stadion wrogiej flagi ani hymnu. W RPA z bliska będą podziwiać Koreańczyków tylko przedstawiciele jedynego narodu bratniego - specjalnie wyselekcjonowani Chińczycy. Kibice w kraju przeczytają w gazetach co najwyżej o ewentualnych udanych meczach reprezentacji, wieści o porażkach groziłyby obniżeniem narodowego morale. Dowiedzą się też o klęskach USA lub Japonii, o ile piłkarze ze znienawidzonych przez satrapię krajów zasłużone klęski poniosą.

Koreańskiej ekipie towarzyszy w RPA najliczniejszy szwadron oficjeli. Też nic nowego, wspomniany Csernai na zagraniczne mecze powoływał okrojoną kadrę, bo dwa miejsca zajmowali agenci tajnej policji, którzy potem uważnie obserwowali zza bramek każdy trening. W cywilu, ale uzbrojeni. Podobnego zjawiska doświadczyłem na własne oczy - kiedy spotykałem siatkarzy Kuby, zawsze towarzyszyli im smutni panowie pilnujący, by poddani Fidela Castro nie rozbiegli się po świecie. Ucieczki na zagranicznych wyjazdach próbowali wielokrotnie, niekiedy skutecznie, np. spuszczając się z hotelowych okien na linie z prześcieradeł. Jeśli akurat nie boją się o życie lub zdrowie krewnych, proszą w Europie o azyl, a potem - po naturalizacji - reprezentują na imprezach mistrzowskich przybraną ojczyznę.

Właśnie u Kubańczyków podejrzałem próbkę zachowań, które tak zestresowały Jong Tae-se. Ich też zadziwia wszystko. W lobby belgradzkiego hotelu, podczas finału Ligi Światowej przed kilku laty, osłupiali długo obchodzili ze wszystkich stron ogromny telewizor plazmowy, usiłując ustalić, gdzie płaski potwór ma kineskop. A kiedy zapytali, gdzie w cyfrowym aparacie polskiego fotoreportera mieści się film, wyjaśnienie o schowanym wewnątrz dysku przyjęli niemal urażeni. Uznali, że z nich kpimy.

W piłkarzach Korei Płn. trudno mi dostrzegać pociesznych słabych, wywołują raczej pytania, których w trakcie sportowych igrzysk zazwyczaj sobie nie zadaję. Co myśli Jong Tae-se, wychowanek finansowanych przez Pjongjang tokijskich szkół, o swojej ojczyźnie z wyboru (musiał się wystarać o paszport Korei Płn.), kiedy ją odwiedza, oczywiście wyłącznie przy okazji meczów? Czy Sven Goran Eriksson - trener z przeciętnymi wynikami, lecz wybitnie zręczny w zdobywaniu popłatnych posad - nie miał etycznych wątpliwości, gdy chciał podpisać wysoki kontrakt z reprezentacją kraju, którego nie powinno być stać nawet na trzecioligowych przedstawicieli polskiej myśli szkoleniowej?

Dalej - czy piłkarze Korei Płn. mają mózgi wyprane do cna i wielbią Kim Dżong Ila, czy jednak, podróżując, dochodzą do wniosku, że z ich posępnym krajem jest coś nie tak? Na ile szczery jest Kim Jong-hun, kiedy jako jedyny trener na mundialu podkreśla, że bez wsparcia (Umiłowanego) przywódcy kraju awansu by nie było? I on, i wszyscy jego gracze paradują z wizerunkiem Kima na piersiach, a swoje boiskowe zadania opisują metaforami, których w RPA nie używa nikt inny - bramkarz Ri Myong-guk definiuje je np. jako "obrona wrót do ziemi ojczystej". Efektowniejsze - wśród wyrosłych na patriotyzmie - bon moty znam tylko z książek historycznych. Na MŚ w 1938 roku żądający złota Benito Mussolini inspirował włoskich piłkarzy prostym: "Wygracie albo umrzecie". Wygrali.
Sam oczywiście zagrał na Brazylię z różnymi handicapami, ale wczoraj znajomy na innym forum słusznie zauważył, że nie życzy Koreańczykom z północy pogromów bo to się może dla nich tragicznie skończyć po powrocie do domu.

Awatar użytkownika
Ebi
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5576
Rejestracja: 08 mar 2005, 10:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Säbener Straße

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ebi » 15 cze 2010, 11:40

Jeszcze troszke pomarudze o Mundialu.

Nie mogę ku*wa słuchać komentatorów. Gości w studio też. Sami jacyś niedoriebieni laicy. Czy oni nawet nie umieją przed meczem przejrzeć wikipedii i poczytać kto gdzie gra, na jakiej pozycji i ile goli strzela? Jak ważną role odgrywa w drużynie klubowej? No nie mogę słuchać nazwisk typu Largerback, Larbek (Żewłkow w studu) Ejla, potem Elja, Afelaj, Afelej (niemal równo Włodek i Darek wypowiedzieli jego nazwisko inaczej :lol: ). Podobnie wiedza piłkarska - takie gafy to mogąstrzelać niedzielni kibice w ogródkach piwnych a tymczasem Kołodziejczyk myli lata Mundiali, wspomina, że Australia odpadła w ćwerćfinale z Włochami po golu w ostatniej minucie dogrywki - słuchać się nie da. To ja oglądając turnieje od 98 roku pamiętam świetnie kto kiedy odpadł i o bez specjalnego przygotowania - po prostu pamiętam. I nie płaca mi za to - tamci z kolei chyba pierwszy raz w życiu zobaczyli czy usłyszeli o kimś takim jak Elia. Podobniez w pzypadku "algierskiego bramkarza" (nazwiska nikt nie zna) - przecież każdy szanujący się kibic pamięta jego cudaczne zachowania podczas PNA 2010 (tutaj na forum przecież aktywnie omawialiście jgo wyczyny) a ci rozmwiają o nim nie wiedząc kompletnie nic. Czy Darkowi Szpakowskiemu i jego kolegom tak trudno zagadać do siedzących obok, na innych stanowiskach komentatorskich Duńczyków, Holendrów i poprosić o wyjaśnienie poprawnej wymowy? Tak trudno gościom w studiu wejśc na pół godzinki na google i dowiedzieć się kim jest Elia? Czy wiedza o futbolu Kołodziejczyka ogranicza się tylko do Bravo Sport i informacji o Barcelonie, Realu, Chelsea i Mourinho? Ekspert to chyba zna się na wszystkim - na lidze holenderskiej, belgisjkiej, francuskiej itp.

Awatar użytkownika
mete
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 19513
Rejestracja: 17 lip 2006, 16:56
Reputacja: 677

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: mete » 15 cze 2010, 11:51

Dokładnie. Wczoraj słyszałem kilka różnych wersji nazwiska Kjaera.

Fajnie było też na meczu Włochy-Paragwaj(Nie wiem dokładnie kto komentował). Przy stanie 1-0 dla Paragwaju usłyszałem informacje, że na tym mundialu nie było jeszcze karnego, ani żaden rezerwowy nie strzelił gola. Po chwili komentator przypomniał sobie o karnym w meczu Ghana-Serbia, ale dodał też, że Kuzmanovic dostał czerwoną kartkę za zagranie ręką. Po kolejnej chwili przypomniał sobie o bramce Cacau w meczu Niemcy-Australia. Poziom komentowania jest fatalny. Można zrozumieć czasem pomyłki w wymawianiu nazwisk(ale nie robienie kilku wersji danego nazwiska jak w przypadku Kjaera czy Kuyt(ten to ma kilkanaście wersji), ale błędne szczegóły na temat mudnialu, graczy, trenera czy reprezentacji można a nawet trzeba uniknąć. Wszak po co mówić coś jak się na ten temat nic nie wie.

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 15 cze 2010, 12:05

Nie od dziś wiadomo, że nasza kadra ekspertów i komentatorów jest słabiutka. Generalnie jestem skromny, ale gdyby mnie wyrwali z łóżka o 6 rano i kazali przesiedzieć dzień w studiu to na pewno bym się nie skompromitował w roli takiego eksperta w studiu czy siedząc koło komentatora (bo samo komentowanie to już inna sprawa). Wiele osób mogłoby powiedzieć to samo.

Wielu z nich to ignoranci. Gówno wiedzą, ale mają taki a nie inny status i licencję na pyerdolenie bzdur. Przekręcanie nazwisk to jedno a zwyczajne brednie, których człowiek się osłucha to drugie. Szpakowskiego rozpatruję w kategoriach folkloru. Przed każdym meczem można w ciemno zakładać, że będzie przekręcał nazwiska. Ten typ tak ma i pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy czy nie wierzy w to, że popełnia błędy choćby mu na to zwracało uwagę 3/4 kraju. Za stary już jest, aby się nauczyć.

Szczerze mówiąc już w studiu takiego Dudka czy Żewłakowa od Engela. Piłkarze nie są jeszcze tak zmanierowani i nie pieprzą głupot bez żenady. Zazwyczaj.

Awatar użytkownika
Corinthians
Vamos Argentina!
Posty: 4524
Rejestracja: 26 mar 2005, 19:20
Reputacja: 0
Kontakt:

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Corinthians » 15 cze 2010, 12:05

Co prawda nie lubię narzekać na komentatorów i wytykać im błędów w wymowie nazwisk, ale również muszę powiedzieć, że poziom ich wiedzy jest fatalny. Niby nikt od nich nie oczekuje, że będą sypać ciekawostkami itp., ale jakiś poziom trzeba trzymać. Niestety, meczów z udziałem drużyn jak Algiera, Kamerun, czy Japonia (a nawet USA, Urugwaj i Paragwaj) nie da się oglądać, bo komentatorzy nie wiedzą o nich kompletnie nic. Przecież to widać (słychać), że ich przygotowanie do meczu to tylko wertowanie Wikipedii, gówno dających statystyk Castrola (wg mnie komentator powinien wiedzieć, że zbyt częste podawanie liczb i statystyk powoduje zmniejszenia uwagi u słuchacza) i przytaczanie wypowiedzi trenerów i piłkarzy z oficjalnej strony FIFA.

Jestem ciekaw ile komentatorzy TVP obejrzeli w tym sezonie meczów? Czy któryś z nich oglądał PNA?-Wątpię.

EDIT: I jeszcze to ciągłe szukanie "polskich akcentów" na mistrzostwach... :roll:

Awatar użytkownika
Ebi
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5576
Rejestracja: 08 mar 2005, 10:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Säbener Straße

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ebi » 15 cze 2010, 12:15

No właśnie taka Algieria na przykłąd. Dlaczego nikt nie może wspomnieć ich barwnego występu na PNA? PRzerżnęli ze Słowenią - ok, ale już taki ja wspomniałbytm, że na tamtym turnieju potrafili dostać bęcki od Malawi (po dwoch szmatach Choichiego) czy rozegrać fatalny i butalny półfinał z Egiptem a jednocześnie ograć WKS 3-2. W ramach takiej zapowiedzi i ostrzeżenia, że być może z Ameryką i Anglią mogą powalczyć i zaskoczyć. Zachęcić widza do meczu.

Wiedza w studiu o japońskiej piłce i J-Leauge też mnie porażała. To ja wiem więcej nt. tej ligi (oglądałem kiedyś na Eurosporcie dwa mecze z tej ligi z komenatarzem Strejlaua m.in :lol: ) i więcej wiem jak ten komentator. Przywołam może nieco nielubianego Tomka Hajtę (dlaczego na tym turnieju nie słyszałem jeszcze "długi wrzut z autu w pole karne w stylu Tomka Hajty?!?!?), który komentując BL na Eurospircie poraża swoją wiedzą - zna wszystkich piłakrzy, trenerów, hsitorię, prasę itp itd.

Awatar użytkownika
Corinthians
Vamos Argentina!
Posty: 4524
Rejestracja: 26 mar 2005, 19:20
Reputacja: 0
Kontakt:

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Corinthians » 15 cze 2010, 12:18

Ebi pisze:dlaczego na tym turnieju nie słyszałem jeszcze "długi wrzut z autu w pole karne w stylu Tomka Hajty?!?!?)
Ale za to było już przytrzymywanie piłki w narożniku w stylu Włodzimierza Smolarka ;)

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 15 cze 2010, 15:18

Poziom TVP jest tak żenujący, że już wolę płacić za Polsat i mieć fajną otoczkę wokół jakieś imprezy. Żal się na to patrzy, jeśli oni mają tak samo zrealizować Euro w 2012 to trzeba będzie podreperować swój niemiecki czy angielski i zacząć oglądać studia w tamtych krajach. Komentatorzy są do dupy, z wiedzą jaką ma większość, nie potrafią wymówić znanych nazwisk, do tego nie dość, że nie znają przepisów, to jeszcze nie wiedzą co się wydarzyło dzień wcześniej na tym turnieju. Dno, oby Polsat wygrywał przetargi na wszystkie imprezy piłkarskie.

Awatar użytkownika
KASZUB
Skład B
Skład B
Posty: 101
Rejestracja: 15 cze 2010, 13:14
Reputacja: 0
Lokalizacja: NADMORSKIE TERENY KASZUBSKIE

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: KASZUB » 15 cze 2010, 15:26

Studio to nie przesadzajac niestety dno. A tymczasem niespodzianka bo Slowacja zaledwie remisuje z Nowa Zelandia.

Awatar użytkownika
kaczy
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7933
Rejestracja: 01 cze 2004, 10:04
Reputacja: 466

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kaczy » 15 cze 2010, 18:14

Nie ma co. Mundial pod egidą Polsatu w 2006 był o wiele lepszy.

Najbardziej wkurwia mnie duet Szpaku-Lubański. Przekręcanie nazwisk przez tego pierwszego jest jakby z góry przesądzone, ale wkurwia Włodek Lubański swoim akcentem i pewnością siebie mimo iż pieprzy straszne bzdury :x Szacunek za jego karierę w reprezentacji, ale jest zwykłym przydupasem Telewizji polskiej, aż mnie skręca że bierze za to pieniądze z mojego abonamentu. Połowa aktywnych ludzi z naszego forum przebija go wiedzą piłkarską.
Mogli by dać jakiegoś młodego ambitnego dziennikarza, byleby nie był pokroju Kołodziejczyka, czy jak mu tam, bo gość też jest hujowy !

Awatar użytkownika
Magnum
Moderator
Moderator
Posty: 15528
Rejestracja: 17 cze 2006, 23:01
Reputacja: 2151
Lokalizacja: Lancaster (Pennsylvania)
Kontakt:

Re: MŚ 2010

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Magnum » 15 cze 2010, 18:19

Cieszcie się, że w TV macie, bo mi się talerz popsuł i cały czas sygnał gubi i musze w sieci oglądać :lol:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”