Napiszę co nieco, zaraz idę spać, ale parę zdań sklecę, jutro jak mnie nikt nie przyjebie gwoździem i nie zniszczy moich marzeń to dopiszę więcej.
Dla mnie najlepszym turniejem było EURO2000.Zaraz za tym MŚ98.
Podczas MŚ98 zaczęło się moje zainteresowanie futbolem, miałem tylko 7 lat, niewiele pamiętam, ale od tego momentu trwa moja miłość do futbolu.Okres wakacyjny spędzałem u babci to i tam mecz oglądałem, mecze w otwartej telewizji, wszyscy szli spać, a ja się kładłem na kocu i oglądałem mecze - oczwiście w sporej mierze kończyło się tak, że zasypiałem w trakcie spotkania.
Pierwszy mecz jaki pamiętam to Tunezja - Anglia i tak byłem nieświadomy cały mecz, że sądziłem, że Anglia to Tunezja i na odwrót - cały mecz byłem przekonany, że Anglicy przegrali ten mecz (2:0 było, to pamiętam) i byłem bardzo smutny.Wychodziło, że kibicowałem Wyspiarzom - na szczęście szybko mi przeszło. Szczerze to poza finałem to niewiele pamiętam z tych mistrzostw, ale były jakieś wyjątkowe.
Dalej to ME2000.Najlepszy turniej jaki w życiu widziałem.15 lat temu, kupa czasu, ale tam wszystko grało.Logo,stadiony, muzyka, drużyny, organizatorzy.Więcej pamiętam, jeden z lepszych meczów to na pewno Anglia - Rumunia i kibicowanie tym drugim i ten karny Ganei na, którego nie patrzałem.Szczęśliwie wygrali i wyrzucili Anglików z ME.
Genialna grupa też była gdzie grali Hiszpanie - wtedy to łatka była ich taka - grają pięknie, a przegrywają jak zawsze.Ten turniej był podobny, ale pamiętam genialny mecz z Jugłosławią gdzie rzutem na taśmę z karnego strzelił Mendieta w ostatniej minucie - od wtedy miałem ogromną sympatię do tego meastro - z resztą jak VCF przepierdalała dwa razy finał LM to im kibicowałem, z Bayernem mniej, ale chciałem żeby jebneli Real - nie wyszło.U Hiszpanów grał taki wkurwiający zawodnik - Alfonso, w tym meczu strzelił dwie bramki, zawsze biegał w białych butach, ale był wielką kaleką.
Dwóch cracków tej grupy - chyba mój ulubiony zawodnik tamtych mistrzostw - Savo Milosevic i Zlatko Zahovic.Świetni napastnicy.
Dalej były rewelacyjne półfinały, blowout Holandii nad Jugosławią czy niezapomniany przeze mnie Delvecchio.
Jak zły dział to przenieście.
Zapraszam.
Najlepszą bramkę jaką widziałem na tego typu turniejach to gol Cambiasso z MŚ2006 gdzie Serbowie nie wiedzieli co się dzieje.Akcja kosmos.
Równie dobry był gol Maxiego Rodrigueza z tego samego turnieju przeciwko Meksykowi.
A to ja miałem coś zakładać?





