Najlepsze mecze jakie w życiu oglądaliście?

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Ebi
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5576
Rejestracja: 08 mar 2005, 10:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Säbener Straße

Najlepsze mecze jakie w życiu oglądaliście?

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ebi » 31 sty 2007, 20:11

Założyłem taki temat, bo jestem ciekaw Waszego zdania i Waszych opinii. Chodzi mi o najlepsze mecze w historii futbolu, zarówno w piłce klubowej jak i międzynarodowej. Moga to być spotkania, których nie oglądaliście na żywo, czy tez nie było Was wtedy na świecie. Oto kilka moich najlepszych meczów wszechczasów (kolejnośc przypadkowa).

1982 Francja - Niemcy półfinał MŚ

Chyba najlepszy mecz w historii tej imprezy. W regulaminowym czasie gry padł wynik 1:1. W dogrywce (nie było wówczas złotego gola) Francuzi prowadzili już 3-1, ale Niemcy jak to mają w swoim zwyczaju wyszli z opresji i wyciągnęli na 3-3. W karnych także prowadzili już Francuzi (nie trafił bodaj Stelinke - jedyny niestrzelony karny przez Niemców w całej histroii imprezy), ale Schumacher (zwany mordercą karnych) poradził sobie. Rozbita Francja przegrała potem z Polską trzecie miejsce.

1970 Włochy - Niemcy półfinał MŚ

Ostatecznie mecz zakończył sie wynikiem 4-3, ale sytuacja zmieniała się co chwila. Na szczególna uwagę zasługuje dogrywka, gdzie co chwila wpadała bramka.

2005 Milan - Liverpool finał LM

Meczu chyba nie trzeba przypominać. Kapitalne widowisko, ładne bramki, dramaturgia w dogrywce, potem karne. Chyba najlepszy mecz jaki widziałem na żywo.

1986 Argentyna - Niemcy finał MŚ

Niedawno uznano go za najlepszy finał w historii MŚ. Argentyna prowadziła spokojnie 2-0, ale Niemcy w ciągu kilku minut doprowadzili do remisu. Ostatecznie Maradonna i spółka strzelili gola w samej końcówce i wszystko zakończyło się szczęśliwie dla Argentyńczków.

2006 Argentyna - Niemcy ćwerćfinał MŚ

Nie muszę chyba go zbytnio przypominać. Mecz bardzo mi się podobał, był dramatyczny i te karne... zawsze dodają uroku. Zabrakło dziesięciu minut, aby Argentyna była w półfinale.

1994 Milan - Barcelona finał LM

"Wielka" Barca rozbita przez Milan. Tamtejsza ekipa z Mediolanu uchodzi za jeden z najlepszych zespołów w historii, takiego zgrania, stężenia gwiazd nie było chyba już nigdy.

1973 Anglia - Polska kwalifikacja MŚ

Tutaj chyba wszelki komentarz jest zbędny. Każdy wie o co chodzi. To co wyrabiali Anglicy w końcówce (nie Polacy) przechodzi wszelkie pojęcie. A to słupki, a to poprzeczki, a to ktoś z lini wybił. Dramat Angoli.

1990 Niemcy - Anglia półfinał MŚ

Gary Lineker i spółka walczyli ostro, w sumie byli strona przeważająca. Doszło do karnych i... cały świat obserwował płacz Gascogne'a. Żeby sie nie powtarzać dodam też półfinał Euro 96 w wynoknaniu tych samych ekip.

To chyba będzie na tyle. Może potem poprzypominam sobie więcej spotkań.
Ostatnio zmieniony 11 kwie 2013, 13:10 przez Ebi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
jachu
Junior
Junior
Posty: 12
Rejestracja: 13 paź 2006, 19:58
Reputacja: 0
Lokalizacja: Elbląg

Post Wyświetl pojedynczy post autor: jachu » 20 lut 2007, 1:49

Ja skupię się tylko na meczach, które miałem okazję oglądać na żywo (wiadomo, emocje towarzyszące spotkaniu dopełniają jego niezapomnianego klimatu). Kolejność również przypadkowa.

1999, Camp Nou (Barcelona), Manchester Utd - Bayern Monachium, Finał Ligi Mistrzów
Strzelecka niemoc Czerwonych Diabłów przez 90 minut i przekleństwa pod ich adresem z mojej strony. Wcześniej szybko strzelona bramka Mario Baslera z rzutu wolnego. Trenerski nos sir Alexa i wprowadzenie na plac gry Sheringhama i Solskjaera, którzy w doliczonym czasie gry sprowadzili triumfujących już Bawarczyków na ziemię. Płaczący Kuffour bijący dłonią o murawę i tonący w euforii Anglicy. Ja także.

1997, Stadion Wojska Polskiego (Warszawa), Legia - Widzew, mecz decydujący o tytule Mistrza Polski
Największe rozczarowanie. Świetnie grająca "nowa" Legia po opuszczeniu zespołu przez trzon, który osiągnął ćwierćfinał LM walczy o tytuł. Mecz toczy się pod dyktando Legionistów. Bramki Kucharskiego i Czereszewskiego i spokojne prowadzenie 2:0. Tytuł Mistrza Polski w kieszeni. Od 88 minuty zaczął się koszmar, o którym lepiej nie wspominać. Porażka 2:3 i płacz w domu.

2005, Ataturk (Stambuł), Liverpool FC - AC Milan, Finał Ligi Mistrzów
Znana historia. Dwie twarze The Reds, grad bramek i Dudek Dance.

1994, Stanford Stadium (Kalifornia), Szwecja - Rumunia, ćwierćfinał Mistrzostw Świata
Spotkanie dwóch silnych zespołów. Bardzo skuteczni Szwedzi i czarny koń, czyli Rumunia, która po niemniej kapitalnym meczu odprawiła z kwitkiem Argentyńczyków (nie oglądałem na żywo więc to już nie to). Meczów Mistrzostw Świata 1994 mógłbym opisać tutaj wiele, bowiem ten właśnie mundial, zarazem mój pierwszy, zostawił we mnie najlepsze wspomnienia, jednak w tym przypadku mieliśmy pełne zaangażowanie przez 120 minut, wspaniałą dogrywkę (ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:2, po 90 minutach było 1:1) i w końcu jako uwieńczenie spektaklu festiwal jedenastek (5:4) z bohaterem Tomasem Ravellim, uznanym wówczas drugim najlepszym bramkarzem świata.

1994, Cotton Bowl (Dallas w stanie Texas), Holandia - Brazylia, ćwierćfinał MŚ
Ta sama impreza i kolejny emocjonujący mecz ćwierćfinałowy pomiędzy zawsze silnymi Holendrami i Brazylijczykami. Bramki Romario i Bebeto, czyli wspaniałego duetu z boisk USA (Bebeto po strzeleniu gola wykonał słynną "kołyskę"), a następnie odpowiedź Bergkampa i Wintera i wynik 2:2. Canarinhos uratował w 81 minucie Branco.

1998, La Beaujoire (Nantes), Hiszpania - Nigeria, faza grupowa MŚ'98
"Gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze". To porzekadło towarzyszy reprezentacji Hiszpanii na wielkich piłkarskich imprezach. Nie inaczej było tym razem. Naszpikowany gwiazdami Primera Division skład Hiszpanów miał olbrzymi potencjał, jednak został on zweryfikowany już w pierwszym spotkaniu. Do przerwy 1:1, tuż po zmianie stron na listę strzelców wpisał się Raul i wydawało się, że Hiszpanie poradzą sobie z niżej notowanym rywalem. Koszmarny błąd żegnającego się z futbolem Zubizarrety po dośrodkowaniu Garby Lawala i potężne uderzenie z dystansu Sundaya Oliseha dały jednak 3 punkty Nigeryjczykom, a Hiszpanie ostatecznie pożegnali się z turniejem po fazie grupowej.

1998, La Beaujoire (Nantes), Brazylia - Dania, ćwierćfinał MŚ'98
Niesamowite i bardzo wyrównane spotkanie, pełne efektownych zagrań nie tylko ze strony Brazylijczyków. Bracia Laudrup pokazali w tym meczu, że zasługują na miano żywych legend duńskiej piłki. Ostatecznie niesamowity Rivaldo zapewnił awans Canarinhos. Mecz zakończył się wynikiem 3:2, a Duńczyków było mi bardzo szkoda.


Na razie tyle na spontanie, jeżeli coś sobie przypomnę, wówczas będę edytował post. W każdym razie piłkarskich momentów, dla których warto żyć było wiele.
Ostatnio zmieniony 20 lut 2007, 12:02 przez jachu, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47747
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2077

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 20 lut 2007, 9:02

dlaczego nie widziałem tego tematu wcześniej :think:

Jak dla mnie najlepszym meczem jakim widziałem [a moze raczej, najbardziej emocjonującym] jest mecz w 1/4 finału MŚ France '98
Argentyna - Holandia. Mecz w którym było wszystko, począwszy od pięknej, szybkiej gry, poprzez kapitalne bramki, a końcąc na czerwonych kartkach.
To wtedy przekonałem się do talentu Dennisa Begrkampa - jego bramka w 89 minucie, po znakomitym podaniu De Boera, kiedy to zwodem minął Ayalę i kapitalnie uderzył obok Carlosa Roa'y [jak to sie u licha odmienia :D]
Pewnie wielu z was też pamięta -> Obrazek
Także w tym meczu [chwile przed golem Dennisa - golem na 2:1] Ortego faulował w polu karnym van Der Sara - dostał czerwona kartkę. Argentyna dostała cios i gola na koneic meczu.


Innym znakomitym pojedynkiem była walka Portugalii z Anglikami podczas Euro 2000.
Anglicy juz po kilkunastu minutach prowadzili 2:0 i wydawało sie, że spokojnie wygrają. Portugalia była nieco zagubiona. Ale nic z tych rzeczy - dał o sobie znać talent Luisa Figo :D Portugalczyk strzelił kapitalna bramkę z ok 35 m [pomiędzy nogami któregoś z Anglików] trafiając w okienko bramki Seamana. Później, kolejną znakomitą bramkę strzelił Joao Pinto. Wyrównał głowką - szczupakiem [mocno podkręcona piłka weszła tuż przy słupku - Seaman nie miał szans] Potugalia zdołała wiec wyrównać, a pod koniec meczu jeszcze Nuno Gomes dobił Anglików [przegrali w pierwszym meczu jak z Francją na Euro 2004, po golach Zizou w końcówce :P ]

Mógłbym pisa o innych meczach, ale niech inni coś napiszą pierw :P

Awatar użytkownika
krzychu212
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1036
Rejestracja: 19 lut 2005, 18:50
Reputacja: 0
Lokalizacja: ze Słupska
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: krzychu212 » 20 lut 2007, 9:16

fieldy pisze:Innym znakomitym pojedynkiem była walka Portugalii z Anglikami podczas Euro 2000.
Anglicy juz po kilkunastu minutach prowadzili 2:0 i wydawało sie, że spokojnie wygrają. Portugalia była nieco zagubiona. Ale nic z tych rzeczy - dał o sobie znać talent Luisa Figo Very Happy Portugalczyk strzelił kapitalna bramkę z ok 35 m [pomiędzy nogami któregoś z Anglików] trafiając w okienko bramki Seamana. Później, kolejną znakomitą bramkę strzelił Joao Pinto. Wyrównał głowką - szczupakiem [mocno podkręcona piłka weszła tuż przy słupku - Seaman nie miał szans] Potugalia zdołała wiec wyrównać, a pod koniec meczu jeszcze Nuno Gomes dobił Anglików [przegrali w pierwszym meczu jak z Francją na Euro 2004, po golach Zizou w końcówce Razz ]

Identyczna sytuacja w meczu na Euro 2004 w Portugalii. Czechy-Holandia. Holandia prowadziła już 2:0, lecz Czesi (moi faworyci tamtej imprezy :cry: )postarali się nieźle o piękny meczy i o zwycięstwo. Chyba na 3:2 Smicer strzelił wprowadzony z ławki rezerwowych.

Ten sam Smicer dał Liverpoolowi remis w spotkaniu Milan-L'pool. Jeden z najbardziej emocjonujących meczy w moim życiu. W Turcji te dwa zespoły stworzyły genialne widowisko, no i oczywiście polski akcent dodawał smaczku temu meczu. Jak wszyscy pamiętają było już 3:0 dla Milanu lecz Jurek stanął na wysokości zadania i wyjął strzał Szewy z wolnego i od tego momentu L'pool zaczął odrabiać straty. Najpierw Steven , ten Smicer i na koniec Xabi Alonso. W karnych oczywiście Dudek.

Awatar użytkownika
Sero
El Nerazzurro
Posty: 4097
Rejestracja: 03 lip 2004, 21:25
Reputacja: 3
Lokalizacja: P-wy

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Sero » 20 lut 2007, 9:39

P'thinaikos-Wisła K. 4-1 (1-3)
Chyba wszyscy pamiętają, natomiast ja nie przypominam sobie bardziej nerwowego meczu. Niestety dla nas nie zakończony happy endem. Po zwycięstwie w Krakowie do Aten Polacy jechali z myślą o obronie wyniku i historycznym awansie do LM. W pierwszej połowie nie było źle 0-0 Wisła miała kilka akcji. Ale najdramatyczniejsze miało nadejść. Pierwsze minuty 2 połowy jeszcze jakoś przetrwaliśmy, później jednak 1-0 dla Greków nie minęło kilka minut i 2-0. Wisła przestaje grać, przestaje cokolwiek robić. Nagle rzut rożny dla Krakowian. Piłka po wrzutce zostaje wybita przed pole karne, dopada do niej Sobolewski i gol !!!! (pamiętam, że wtedy ze szczęscia rozerwałem koszule :D ) 2-1 jesteśmy w LM do końca pare minut. Nagle znów okazja dla naszych i bramka Penksy ! tyle, że ze spalonego którego nie było. Niestety co było dalej wszyscy wiemy. Czerwona dla Sobola, 3 bramka w końcówce dla gospodarzy i dobitka na 4-1 w dogrywce. Było minęło, ale emocje niepowtarzalne :)


Oczywiście najlepsze mecze te które wymieniliści. Milan-Liverpool - finał ze Stambułu. Legia-Widzew z 2-0 dla Warszawiaków, na 2-3 w końcówce. I tu przypomina mi się też mecz Interu (chyba nie myśleliście, że się bez niego obejdzie :lol: ) z Sampdorią z 2004 roku. Na SS przegrywamy 2-0 kibice już zwijają się ze stadionu na zegarze 89 minuta gry i bramka - wydawało się honorowa -Martinsa. Nie minęły 2 minuty i 2-2 ! Bobo Vieri wpisuje się na listę strzelców. No i jak pod wiatr to pod wiatr, Recoba z 25 metrów na 3-2 w 93 minucie :D
No i nie wypada nie wspomnieć o niedawnym meczu w Chorzowie Polzylii z Portugalią ;)

Awatar użytkownika
olson
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1693
Rejestracja: 02 cze 2006, 14:47
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: olson » 20 lut 2007, 10:26

Jak dla mnie najdramatyczniejszym meczem, jaki kiedykolwiek widzialem byl final CL z '99 r. ManU- Bayern. Wiem, wiem, bylem wtedy malutki, mialem niecale 9 lat, ale naprawde pamietam to spotkanie. Co prawda, nie wiedzialem jeszcze za bardzo o co chodzi dokladnie w pilce noznej tzn. takie skomplikowane sprawy jak spalone etc., nie mialem emblematow zadnego z zespolu, ale kibicowalem Bayernowi. Jak sie skonczylo wszyscy wiemy, ale to chyba ten mecz polaczyl nas na wiecznosc :glass:.

Wspomniec nalezy tez o innym finale CL z udzialem Bawarczykow, 2 lata pozniej. W regulaminowym czasie gry 3 karne, Scholli przestrzelil, Mendieta i Effenberg sie nie pomylili. Pozniej karne i popis Oli'ego Kahna. Cudny mecz :P.

Oczywiscie, spotkania Bayernu sa dla mnie najlepsze, bo towarzysza im dodatkowe emocje. Liczy sie nie tylko to, co dzieje sie na boisku.

Najlepszym meczem, jaki widzialem [bez udzialu Bayernu], to kolejny final CL :glass:. Jasna sprawa, ze ten z udzialem Liverpoolu i Milanu.

Awatar użytkownika
Michał M
Bawarski Krzyżak
Posty: 4310
Rejestracja: 15 lut 2007, 13:38
Reputacja: 84
Lokalizacja: Toruń

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Michał M » 20 lut 2007, 11:01

Ten finał z 99 r. to chyba wszyscy kibice Bayernu mogą wskazać. Ja niestety pamiętam go dobrze, nawet zbyt dobrze. Oglądałem go z kumplem, też kibicem Bayernu :wink: Pamiętam jak sędzia techniczny wyświetlił, że doliczono trzy minuty, powiedziałem "trzy minuty do szczęścia". Co się wydarzyło w ciągu 3 minut, to już raczej wszyscy wiedzą :cry:

Ale ten mecz pokazał Bawarczykom, że można i trzeba grać do końca. Dzięki temu chyba mogliśmy przeżyć dramatyczny finisz sezonu 2000/01. Przed 33 (przedostatnią) kolejką, prowadzące Schalke (przewaga stosunkiem bramek nad Bayernem) spotykało się ze Stuttgartem (prowadzonym jeszcze przez Magatha :wink: ) na wyjeżdzie, a Bayern z Kaiserslautern u siebie. Do 90 minuty w obu spotkaniach były remisy. Wtedy, w odstępie kilku sekund, na obu stadionach padły gole - jeden dla Stuttgartu i jeden dla Bayernu. To było po prostu fenomenalne :mrgreen: Dzięki temu Bayern przed ostatnią kolejką miał 3 pkt. przewagi, choć gorszy stosunek bramek. Także Schalke, żeby zdobyć mistrza, musiało wygrać z Unterhaching, przy założeniu, że Bayern przegrałby w Hamburgu. Dodam jeszcze, że mecz w Hamburgu zaczął się kilka minut później, gdyż służby porządkowe musiały posprzątać boisko ze śmieci rzucanych przez kibiców HSV w kierunku Kahna. Schalke oczywiście spełniło swoje zadanie, natomiast w Hamburgu długo utrzymywał się wynik 0:0. Wtedy to Siergiej Barbarez "pyknął" głową obok nie mającego szans Kahna :shock: Kibice Schalke oglądający to u siebie na telebimach oszaleli z radości. Wszyscy już świętowali mistrzostwo Schalke myśląc, że już po wszystkim, ale w Hamburgu nadal trwał mecz. Wtedy, bodajże w doliczonej 4 minucie gry Patrik Andersson, z wolnego pośredniego w polu karnym (podyktowanego za idiotyczne złapanie przez bramkarza HSV piłki podanej przez obrońcę) strzelił z całej siły i trafił!!! Cały Bayern oszałał rzecz jasna z radości :jupi:

No a 3 dni później zdobyliśmy Puchar Mistrzów... :D

Nie wiem czy były to najpiękniejsze, ale z pewnością najbardziej dramatyczne spotkania, które miałem okazję obejrzeć :wink:

Awatar użytkownika
Meczetinio
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 173
Rejestracja: 21 lis 2006, 16:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Częstochowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Meczetinio » 20 lut 2007, 11:13

Jak dla mnie najdramatyczniejszym meczem, jaki kiedykolwiek widzialem byl final CL z '99 r. ManU- Bayern
mój starszy był na tym meczu :D ma kilka fotek z niego, podobno przeżycie nie od opisania (mecz był rozgrywany na starm biosku Barcy :D ) słyszłem wywiad z ówczesnym prezydentem UEFA który zjeżdzał windą (było 0-1)aby wręczyc trofeum bawarczyką, gdy juz zjechal na sam dół okazało sie ze Manchester wygrał mecz :twisted: dostał takiego szoku jak nigdy w życiu :D

Awatar użytkownika
olson
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1693
Rejestracja: 02 cze 2006, 14:47
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: olson » 20 lut 2007, 11:15

Meczetinio pisze:mecz był rozgrywany na starm biosku Barcy
To Barca gra teraz na stadionie innym niz Camp Nou?

Awatar użytkownika
Meczetinio
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 173
Rejestracja: 21 lis 2006, 16:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Częstochowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Meczetinio » 20 lut 2007, 11:28

chodziło mi oczywiscie o Camp Nou tylko przed przebudową (zadaje mi sie ze ten stadion był lekko przebudowany mnie wiecej w tym okresie ,ale nie wiem czy był przebudowany przd czy po tym meczu)

Awatar użytkownika
Riddick
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 391
Rejestracja: 27 wrz 2005, 9:17
Reputacja: 2

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Riddick » 20 lut 2007, 13:16

A pamiętacie LM z 2003 roku i mecz Manchester - Real??
Był to chyba najlepszy mecz LM jaki obejrzałem, wynik 4:3 dla Manchesteru i rewelacyjny pojedynek Van Nisterloya z Ronaldo... "Fenomeno" w tym meczu był po prostu fenomeno, piękne gole Realu i ogromna wola zwycięstwa Manchesteru, która ostatecznie wzięła górę...

Awatar użytkownika
Meczetinio
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 173
Rejestracja: 21 lis 2006, 16:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Częstochowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Meczetinio » 20 lut 2007, 18:12

faktycznie to również był wspaniały mecz - mecz niewykożystanych sytuacji , pamietam ze MU mógł strzelić Realowi wiele wiecej bramek najczęsciej ratował ich słupek lub poprzeczka , Beckham osiagał wtedy swoje szczyty mozliwości i moim zdaniem był to okres w którym grał najlepiej w swojej dotychczasowej karierze, ale niestety pieniądze uderzyly mu do głowy :cry:

Awatar użytkownika
assurbanipal
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 611
Rejestracja: 05 lip 2006, 12:25
Reputacja: 0
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: assurbanipal » 20 lut 2007, 18:22

Nie wiem jak mozna podniecec sie tak przereklamowanym spotkaniem jak final MU-Bayern. Poza koncowka mecz stal na mizernym poziomie i dlatego go pamietacie, bo rozpisywali sie nad nim w Bravo Sport i innych mediach lobbujacych MUtp. Panowie proponuje powrot do klasyki meczow reprezentacyjnych . Np mecz 1/4 finalu Brazylia-Holandia na MS 1994 w USA, czy spotkanie finalowe MS w 1986 pomiedzy Argentyna i RFN-em. Nie wspominajac juz o meczach w LM pokroju spotkania Deportivo z Milanem w 2004 roku.

Awatar użytkownika
Akarin
Bundesliga ToNi Liga
Posty: 4539
Rejestracja: 16 paź 2005, 11:59
Reputacja: 45
Lokalizacja: Bolesławiec

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Akarin » 20 lut 2007, 18:27

assurbanipal, napinka :>
dla mnie to wciąż niezapomniane spotkanie, tak samo finał LM z 2001 roku
Od kiedy byłem małym brzdącem kibicowałem Bayenowi (czyli tak mniej więcej od 98 roku). Ten finał to był dla mnie masakra, również mecz z zeszłorocznego Mundialu w Niemczech- Niemcy- Włochy, wielkie emocje a, że ja nie lubie Włochów i zawsze (no nie kibicuje im wtedy kiedy grają z Polską) im kibicuję. Dlatego bardzo pragnąłem żeby Niemcy wygrali, ale na koniec przyszło niestety wielkie rozczarowanie, smutek. Nadrobią to za 4 lata :wink: lub za 2, nie obraziłbym się :P

Awatar użytkownika
Ebi
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5576
Rejestracja: 08 mar 2005, 10:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Säbener Straße

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Ebi » 20 lut 2007, 18:30

assurbanipal pisze:Nie wiem jak mozna podniecec sie tak przereklamowanym spotkaniem jak final MU-Bayern. Poza koncowka mecz stal na mizernym poziomie i dlatego go pamietacie, bo rozpisywali sie nad nim w Bravo Sport i innych mediach lobbujacych MUtp. Panowie proponuje powrot do klasyki meczow reprezentacyjnych . Np mecz 1/4 finalu Brazylia-Holandia na MS 1994 w USA, czy spotkanie finalowe MS w 1986 pomiedzy Argentyna i RFN-em. Nie wspominajac juz o meczach w LM pokroju spotkania Deportivo z Milanem w 2004 roku.
Oj tak, mecz Brazylia - Holandia z 94 to mistrzostwo. 2-0 dla Canarinhos, ale Holendrzy się podnoszą (to z tamtego meczu pochodzi słynna kołyska Bebeto), ale w końcówce Brazylia zadaje ostateczny cios. Wspomniałbym jeszcze o meczu Słowenia - Jugosławia z Euro 200, kiedy grająca w dziesiątkę Jugosławia i przegrywająca 0-3 wyciągnęła na 3-3. To lepiej niż Liverpool z Milanem!

Wspominał ktoś o największej chyba sensacji w historii futbolu mianowicie finał MŚ 54? Jeśli nie to dodam go od siebie (co prawda nie widziałem na żywo :wink: ). Niemcy z trudem wyszli z grupy, by po morderczych walkach dojśc do finału. Węgrzy za to na luzie doszli do finału, w grupie pkonując m.in Niemców... 8-3. Trenerem naszych zachodnich sąsiadów był wtedy legendarny Sepp Herberger, na którego po pierwszy meczu z Madziarami spadły gromy. Ten pozostaławał obojętny i cieszył się że jego ekipa strzeliła im 3 gole. Wkrótce miała to powtórzyć...

Finał. 9 minut i 2-0 dla Złotej Jedenastki. Niepokonan od bodaj 31 spotkań reprezentacja Węgier idzie jak burze. Coś się zacięło? 14 minut i 2-2! W końcówce meczu Niemcy podnieśli się i wbili gola na 3-2! Węgrzy nie wiedzą co się dzieje. Pada jeszcze bramka wyrównująca, ale sędzia odgwizdał spalonego. Sensacja stała się faktem. Czemu Niemcy zawdzięczają wygraną? Po pierwsze trenere. Sepp Herberger to twórca krycia "na radar". Tak, tak to on to zapoczątkował. Dodatkowo buty. Niemcy zastosowali dłuższe korki w swoich Adidasach i na grząskiej murawie czuli się lepiej. I to tyle z tej ciekawej historyjki.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”