Mało uważnie czytasz posty kibiców Arsenalu, bowiem o tym że jako jedyni z czołówki nie jesteśmy w okresie przejściowym pisał prawie każdy. Prawie każdy pisał też o laniu ogórów i gorszej postawie w meczach z mocniejszymi rywalami, choć i tu nie jest tak źle - dziwnym trafem zapomniałeś wspomnieć o zwycięstwach nad Tottenhamem i obecnym liderem - Liverpoolem (o zwycięstwach z Borussią i Napoli w LM nie wspominając). Zdanie "postęp jest i gra jakby lepiej wygląda" też totalnie nie trafione, bo akurat Arsenal od lata znany jest z tego, że gra jest dobra, tylko wyników brak. Ogólnie odnoszę wrażenie, że po obejrzeniu 1 spotkania próbujesz zgrywać eksperta od całej ligi angielskiej, choć wiesz o niej bardzo niewiele.Ebi pisze:Toś powiedziałfieldy pisze:pięć pierwszych drużyn dzielą 2 punkty, przynajmniej rywalizacja w lidze ciekawaWolałbym (na miejscu kibiców Arsenalu) najnędzniejsze na świecie 1:0 niż "przynajmniej rywalizacja w lidze ciekawa", bo klub 9 lat bez trofeum powinien mieć w nosie "ciekawość ligi"
![]()
Anglia doprawdy pasjonująca. A Arsenal wcale nie puchnie - przyczyny są bardziej błahe. Oni najzwyczajniej w świecie nie zmienili trenera (jako jedyni z czołówki), nie osłabili się a dodatkowo początek sezonu mieli samych ogórków w kalendarzu. Mecze z czołówką to nędza - porażka z MU, blamaż z MC, remis u siebie z CFC. Mało kto na to zwracał uwagę. Owszem, postęp jest i gra jakby lepiej wygląda, ale czy to już ten moment?
Bardzo ważne dla Arsenalu było w tym meczu zagranie na 0 z tyłu - obrona uszyta na szybko z Vermą z głebokiej rezerwy, w dodatku po 6-bramkowym laniu z przed tygodnia. Widać wyraźnie, że nasza siła ognia nieźle spuchła. Giroud, Oezil czy Ramsey biegają 2 razy wolniej niż dotychczas, trzeba dać im wreszcie odpocząć. Dużo niedokładności widać też u Artety. Ewidentnie wychodzi nam bokiem wąska kadra. Dobrze że Poldi wraca, mam nadzieję że Mesut odpocznie z tej okazji kilka spotkań.










