Giro d Italia - Strona 10

Dewiza tego działu to: 'Nie samą piłką człowiek żyje". Dyskusje na temat wszystkich dyscyplin sportowych, od ping-ponga poczynając, na curlingu kończąć.
zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: zygy » 14 maja 2007, 2:55

Z Amerykaninem o ile wiem to jest taka sprawa że francuscy dziennikarze go oskarżają i opisują to w książkach a nic poza ich domysłami nie ma na rzeczy. Amerykanina nigdy nie przyłapano na dopingu, sam do niczego się nei przyznał i nie był znajomym Fuentesa czy innego takiego. Jednak może kiedyś się dowiemy że Armstrong też się koksował ale jak to ktoś powiedział że ktoś powiedział w kolarstwie nie ma czystych osób.
Oj nie wiem nie wiem.Podobno zbadano zachowane próbki krwi Lanca z 2003roku i dały one wynik pozytywny.
Zresztą, nie chce mi się wierzyć że człowiek po tak ciężkiej chorobie jaką jest rak, który był już jedną nogą na tamtym świecie mógł w tak zdecydowany sposób i przez tak długi czas wygrywać tak trudny wyścig jakim jest Tour de France.I jeszcze ta miadżdżąca przewaga i łatwość z jaką wygrywał i deklasował przeciwników.To jest po prostu niemożliwe i ja jestem niemal pewny że Armstrong był nafaszerowany koksem i sterydami.Tym bardziej że jakoś przed chorobą Armstrong wcale nie odnosił jakiś niebywałch sukcesów i oprócz mistrzostwa świata z 1993roku praktycznie nic nie wygrał a juz tym bardziej żadnego wielkiego Touru czy innej wieloetapuwki typu Tour de Suisse itp.

Awatar użytkownika
czeher
Nałogowy hazardzista
Nałogowy hazardzista
Posty: 13636
Rejestracja: 27 lis 2004, 11:05
Reputacja: 1
Lokalizacja: okolice GLIWIC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czeher » 14 maja 2007, 8:11

zygy pisze:To jest po prostu niemożliwe i ja jestem niemal pewny że Armstrong był nafaszerowany koksem i sterydami
Zdaje sie ze chorobe jaka przechodzil Lance leczylo sie sterydami jezeli sie nie myle :think: chociaz ze mnie taki ekspert z medycyny jak z podpierdolki rowerzysta
To czy bral raczej juz nigdy nie wyjdzie na jaw w calej rozciaglosci, pozostana jedynie niedomowienia, spekulacje itp
Dawno temu ogladlaem jakis program i nie wiem czy to dobrze przytocze ale powiedziano ze choroba dla Lance byla szczesciem w neiszczesciu biorac pod uwage lata po wyleczeniu - taka "wygrana na loterii" chociaz to sformulowanie niezbyt tu pasuje gdy choruje sie na taka chorobe ale niech bedzie - po leczeniu niby organizm sie udopornil, zaszly jakies zmiany itp - trudno mi jakos to przyblizyc bo pamietam tylko zarys tego programu

Jednak tak naprawde tak jak w naszej pilce z swieca szukac kogos czytsego - moim zdaniem


Co do Di Luci - mimo, ze nie ejst to jakis wyrafinowany goral na wieloetapowki to jednak w Giro daje rade, pod nieobecnosc Basso, moze cos ujechac bowiem nie bedzie raczej juz narzucane takie mordercze tempo :!: A narazie w konkursie plasuje sie w 5dziesiatce - najlepsze miejsce zdaje sie w historii moich wystepow :!:

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Uchi_ » 14 maja 2007, 10:54

czeher pisze:Co do Di Luci - mimo, ze nie ejst to jakis wyrafinowany goral na wieloetapowki to jednak w Giro daje rade, pod nieobecnosc Basso, moze cos ujechac bowiem nie bedzie raczej juz narzucane takie mordercze tempo A narazie w konkursie plasuje sie w 5dziesiatce - najlepsze miejsce zdaje sie w historii moich wystepow
Mi się wydaje, że weteran Simoni wreszcie wskoczy na pierwsze miejsce.2 lata temu pamiętam jego mały dramat, dosłownie o sekundy przegrana z Savoldellim, w tamtym roku 3 miejsce.Chyba należy mu się na odchodne ;).Co do innych faworytów, to wspomniany Savoldelli, Cunego, który w tym roku będzie wspomaganego przez Polaka, Szmyda.Ciekaw jestem jak pójdzie w tegorocznym Giro, bo zawsze jeździ równo i zajmuje w miare dobre miejsce w klasyfikacji, a dodajmy, że on tam jest do pomagania, nie do wygrywania ( no chyba że to pomoże liderowi :P) więc tym bardziej można się z niego cieszyć.W tym roku będzie jedynym naszym rodakiem tam jeźdzącym.Aha no i zapomniałem wspomnieć o Jarosławie Popowiczu, który przez LGDS jest oceniany na głównego faworyta wśród nie-Włochów.Zobaczymy, na pewnie będzie ciekawie.

Co do Armstronga to wydaje mi się prawda jest pośrodku.Na pewno w czasie chemioterapii był faszerowany nie dozwolonymi specyfikowami, bo akurat czeher nie wiem, czy mógł w tak sposób uodpornić swój organizm, by tak dominować ? Chociaż z drugiej strony jego sezonowa taktyka była tak do perfekcji ustawiona na TdF, że można dojść do zdania, że poprostu on nie miał kiedy tych sił stracić, jego sezon to przygotowania do TdF, jakieś może mały wyścig, TdF i potem praktycznie odpoczynek i znów treningi.

Awatar użytkownika
czeher
Nałogowy hazardzista
Nałogowy hazardzista
Posty: 13636
Rejestracja: 27 lis 2004, 11:05
Reputacja: 1
Lokalizacja: okolice GLIWIC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czeher » 14 maja 2007, 11:00

Uchi_ pisze:Mi się wydaje, że weteran Simoni wreszcie wskoczy na pierwsze miejsce.2 lata temu pamiętam jego mały dramat, dosłownie o sekundy przegrana z Savoldellim,
Owszem pamietam tamto Giro, zwlasza etap (zopamnialem nazwe :oops:), ktory wiodl przez "bezdroza" - utwardzona jedynie droge - tam to byla walka - slabniacy Savo walczyl z samym soba, w dodatku nie mial opracia w discoboys a Gilberto gnal do przodu
Jednak w decydujacym momencie Savo pokazal klase - jak zawsze na zjazdach i ostatecznie dzieki temu wygral 8)


Ja tam kibicuje Luce :smoke:

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Uchi_ » 14 maja 2007, 11:32

Tia, emocje były do końca, ale też nie pamiętam dokąd jechali zawodnicy. Zjazdy i te zawrotne prędkości, ah ah to też jestmiła część kolarskiej sztuki.Pamiętam, że 3 w końcowej klasyfikacji był Rujano, Wenezuelczyk jak sie nie mylę i potem miała być z niego wielka gwiazda ale spuchł.Na dodatek teraz złapał kontuzję przewracając się na jakimś wyścigu niedawno no i niestety po ptokach.

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 14 maja 2007, 13:53

zygy pisze:Oj nie wiem nie wiem.Podobno zbadano zachowane próbki krwi Lanca z 2003roku i dały one wynik pozytywny.
Kojarzę coś takiego że jakiś czas temu zbadano zamrożoną próbkę krwi Armstronga którą pobrano ale jakoś wcześniej tzn po jednym z pierwszych zwycięstw w TdF. Wtedy wykryto u niego jakiś niedozwolony środek ale w tamtych czasach nie był on na liście zakazanych bo medycyna nie potrafiła go wykrywać. Sprawy nie ma bo niby za co skoro środek był dozwolony i nawet w tamtych czasach czeher mógł go zażywać gdy biegał w nartach a nie jeździł jak normalni ludzie. A co do choroby Amerykanina to na pewno był leczony jakimiś niedozwolonymi dla kolarza środkami i samo przetaczanie krwi które też chyba miało miejsce z tymi sterydami w jakiś sposób później mu pomogło. Jednak nie przesadzałbym z tym jakoś bardzo bo nawet krowy nie nauczy się jeść sztućcami tak i z Armstronga raptem nie zrobił się po tym leczeniu wielki kolarz gdyby wcześniej był nijakim. Jakiś czas temu widziałem też w TV programy poświęcone Armstrongowi i mówiono on jego wewnętrznej budowie która była na poziomie niespotykanej u przeciętnych sportowców a u rodzynków świata sportu. Coś tam coś tam powodowało że Armstrong miał niespotykaną wydolność płuc pozwalającą mu na wysiłek o którym znaczna część nawet sportowców może jedyni pomarzyć. Także cały sezon był poświęcany przygotowaniom do TdF i nawet naukowcy te kilka ładnych lat temu pracowali nad jego sylwetką aby była maksymalnie aerodynamiczna a rower odpowiednio lekki i także opływowy co u innych pewnie było rzadkością. I jak dotąd Armstrongowi niczego nie udowodniono i chcę wierzyć że zawsze był czysty.

zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: zygy » 14 maja 2007, 14:37

I jak dotąd Armstrongowi niczego nie udowodniono i chcę wierzyć że zawsze był czysty.
Jak dotąd to Basso też nic jak na razie nie udowodniono.Chodzi mi o to że za same podejrzenia czy nawet kontakty z Fuentesem nie można kogoś dyskwalifikować.Dla mnie oczywista jest sprawa np.z Landisem, wykryto u niego doping podczas wyścigu i leci na 2lata, zaś sprawa Armstronga,Basso czy Ullricha to tylko domysły, spekulacji czy przypuszczenia.

A teraz z innej beczki.
Co sądzicie na temat aktualnego lidera pro touru-Davide Rebellina i o co ewentualnie może powalczyć podczas tegorocznego Giro?
Wydaje się że zadowoli się on raczej wygraniem 1czy 2 nieco pagórkowatych etapów czy może powalczy o coś więcej w generalce...?
W końcu jak forma dopisze to czemu by nie a zresztą przecież Rebellin i di Luca to podobne typy kolarzy więc czemu Rebellin nie miałby powalczyć o wysokie miejsce w generalce?
Tym bardziej że biały trykot zobowiązuje zaś jego liderowanie w pro tourze jest mocno zagrożone przez di Luce, który w przypadku wysokiego miejsca w Giro może Davide zluzować.

Piszcie swoje przemyślenia bo jak dotąd to w zasadzie nic nie mówimy na temat Rebellina a w końcu jako liderowi pro touru należy mu się pewna uwaga i szacunek.

Dotychczasowe występy Rebbellina w tym sezonie:

-1miejsce w "Walońskiej Strzale",
-2miejsce w "Amstel Gold Race",
-2miejsce w klasyfikacji końcowej Paris-Nicea,
-5miejsce w Liege-Bastogne-Liege,
-6miejsce w klas.końcowej Vuelta Ciclista al Pais Vasco(dookoła kraju Basków).

Tak więc formę Rebellin ma równą i wysoką w tym sezonie i to nie tylko w jednodniowych klasykach ale także wieloetapókach tyle tylko czy aby Giro d`Italia nie będzie dla niego zbyt długie i trudne(szczególnie ten słynny 3tydzień wyścigu)?

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 14 maja 2007, 22:44

Jak dotąd to Basso też nic jak na razie nie udowodniono.Chodzi mi o to że za same podejrzenia czy nawet kontakty z Fuentesem nie można kogoś dyskwalifikować.
Osoba Fuentesa - to jest różnica między podejrzeniami Armstronga i Basso.
zygy pisze:Rebellin
O nim mogę powiedzieć tylko tyle że skoro jest liderem Pro Touru to będzie jechał na 200% swoich możliwości by zająć jak najwyższe miejsce i zdobyć jak najwięcej punktów. A skoro w tym sezonie spisuje się naprawdę dobrze to znaczy że można się po nim sporo spodziewać :P

A dzisiejszy płaski etap wygrał Alessandro Petacchi z Milram który najlepiej zafiniszował z całego peletonu i tylko sobie zawdzięcza to zwycięstwo bo po wcześniej kraksie i innych niesprzyjających okolicznościach nie udało się stworzyć pociągu Petacchiego. Dopiero czwarty linię mety przekroczył McEwen :( Ale co najdziwniejsze i wręcz śmieszne to to że rywalizacja o różową koszulkę lidera toczy się pomiędzy dwoma kolarzami... Liquigasu :roftl3: Wczoraj pierwszy lider 90. Giro Enrico Gasparotto przyjechał na dalszym miejscu w efekcie czego stracił przodownictwo w wyścigu na rzecz lidera swojej drużyny - Di Luci. Za to dziś Gasparotto linię mety przekroczył dużo wcześniej niż dotychczasowy lider i to on ponownie będzie jechał w maglia rosa :roftl3: Jest to bardzo dziwne bo jakby Di Luca nie chciał przewodzić w wyścigu to do dziś liderem nieprzerwanie byłby Gasparotto. Jednak jak mówili komentatorzy Di Luce nie podobało się takie postępowanie swojego kolegi po pierwszym etapie i następnego dnia lider swojej drużyny był jednocześnie liderem wyścigu. A od dziś Gasparotto znowu jest liderem... :roll: Jeśli robi on to wbrew wcześniejszym ustaleniom i chce mieć swoje pięć minut w wyścigu to w drużynie nie dzieje się dobrze jak nie ma porozumienie między kolarzami i w zasadzie ekipa przynajmniej częściowo jest rozbita. Zobaczymy jaki będzie to miało wpływ na dalszą jazdę Liquigasu w Giro oraz samego Di Luci który ma chrapkę na wysoką lokatę końcową. Jutro dzień przerwy więc może kolarze włoskiego zespołu wraz z ich dyrektorem sportowym sobie wszystko wyjaśnią.

A jutro dzień przerwy i kolarze udadzą się na stały ląd. Za to w środę pierwszy górski etap z Salerno do Montevergine Di Mercogliano o długosci 158 km ale co najważniejsze meta ustawiona jest na wzniesieniu Montevergine Di Mercogliano o długości ponad 17 km, średnim nachyleniu 5% a maksymalnym 10%. Będzie to pierwszy etap który pokaże nam w jakiej formie są główni faworyci wyścigu i zapowiadają sie wielkie emocje :jupi: Mam tylko nadzieję transmisja zacznie się jeszcze przed pierwszymi metrami wzniesienia choć nieco doświadczony poprzednimi wyścigami szczerze w to wątpię. Ale co najważniejsze będzie prawdziwa walka w górach czyli to co kłóliki lubią najbardziej :P

Obrazek
Obrazek

A dziś z czeherem obaj zdobyliśmy po 20 pkt za czwarte miejsce McEwana 8) Ogólnie mówiąc to idę coraz szybciej na dno :P :angry2:

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Uchi_ » 14 maja 2007, 23:22

Yukasz pisze: Jest to bardzo dziwne bo jakby Di Luca nie chciał przewodzić w wyścigu to do dziś liderem nieprzerwanie byłby Gasparotto. Jednak jak mówili komentatorzy Di Luce nie podobało się takie postępowanie swojego kolegi po pierwszym etapie i następnego dnia lider swojej drużyny był jednocześnie liderem wyścigu. A od dziś Gasparotto znowu jest liderem... Jeśli robi on to wbrew wcześniejszym ustaleniom i chce mieć swoje pięć minut w wyścigu to w drużynie nie dzieje się dobrze jak nie ma porozumienie między kolarzami i w zasadzie ekipa przynajmniej częściowo jest rozbita. Zobaczymy jaki będzie to miało wpływ na dalszą jazdę Liquigasu w Giro oraz samego Di Luci który ma chrapkę na wysoką lokatę końcową. Jutro dzień przerwy więc może kolarze włoskiego zespołu wraz z ich dyrektorem sportowym sobie wszystko wyjaśnią.

Co do Di Luci to wydaje mi się, że jemu to wszystko jedno czy będzie teraz liderem czy nie, bo i tak liczą się góry.A Gasparotto chapie na premie za zwycięstwa etapowe no i jakieś jak mówisz 5 minut może być.Zwycięstwo Di Luci mogłobyć na zasadzie, że jak Gasparotto jest daleko, to niech koszulka zostanie w naszych rękach, zawsze to dodatkowe punkty i plusy dla niego i drużyny.


Co do Rebellina, to w zasadzie dziwny zawodnik, bo nie ma jakiś sukcesów poważnych na koncie, ba w wielkich tourach nigdy nie był ani faworytem, ani w ścisłej czołówce.Ale chyba fenomenem tego zawodnika jest sukcesja w klasykach.W tym roku dobrze w Paryż - Nicea, jeszcze lepiej w Strzale.Wcześniej także zawsze w czołówce, jednak tych troszkę mniej sławnych wyścigachWidzę, że chyba ma chrapkę na poważniejsze trofeum w tym roku, jednak mimo, że jest liderem nie mam do niego przekonania, co nie znaczy, że nie trzeba go lekceważyć.Poza tym, pamiętajmy, że każdy z wielkich Tourów jest świętem dla czy to Włocha, Francuza czy też Hiszpana, bądź Szwajcara ( no niech będzie i zaliczę TdS do grona wielkich, chociaż brakuje ale oddajmy im 4 miejsce ), więc nie wydaje mi się, żeby wygrał ktoś poza Włochem w tym roku, jak i w poprzednich.

Awatar użytkownika
czeher
Nałogowy hazardzista
Nałogowy hazardzista
Posty: 13636
Rejestracja: 27 lis 2004, 11:05
Reputacja: 1
Lokalizacja: okolice GLIWIC

Post Wyświetl pojedynczy post autor: czeher » 14 maja 2007, 23:35

Co do rozowej koszulki to moze Di Luca zrobil to z premedytacja, bowiem istnieje przekonanie, iz jezeli zawodnik wjezdza w gory z rozowa koszulka to wyjezdza juz bez niej :!: :lol:
Tak wiec jakis wielkich sensacji bym sie tutaj nie doszukiwal :!:

Co do Rebellina to raczej z cala pewnoscia skreslam go , jezlei chodzi o koncowy triumf, nieraz juz pokazal ze nie jest zawodnikiem na toury, w ciagu ich trwania ma za duzo kryzysow i przestojow :!:

Petachi o dziwo dizisja zwyciezyl :o znamienne jest to, ze wtedy gdy mial najmniejsze szanse z racji tego ze pociag z napisem Milram mial awarie :!: A on wlasnie zeruje na perfekcyjnym rozprowadzeniu przez kolegow, nie jest typem przyczajonego sprintera jak McEwen :!:

Juz nie moge sie doczkeac srody :twisted:

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Uchi_ » 14 maja 2007, 23:44

czeher pisze:Petachi o dziwo dizisja zwyciezyl znamienne jest to, ze wtedy gdy mial najmniejsze szanse z racji tego ze pociag z napisem Milram mial awarie A on wlasnie zeruje na perfekcyjnym rozprowadzeniu przez kolegow, nie jest typem przyczajonego sprintera jak McEwen

Tia, pamiętne czasy Fassy Bortolo :king:


Petacchi król sprintu w ostatnich latach trochę podupadł, ale jednak pokazuje pazur.Szkoda, że narazie nie mam okazji oglądać Giro, ale obiecuje, że gór sobie nie odpuszczę !

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 14 maja 2007, 23:57

czeher pisze:Co do rozowej koszulki to moze Di Luca zrobil to z premedytacja, bowiem istnieje przekonanie, iz jezeli zawodnik wjezdza w gory z rozowa koszulka to wyjezdza juz bez niej Exclamation Laughing
Tak wiec jakis wielkich sensacji bym sie tutaj nie doszukiwal Exclamation
Tylko chyba nie widzieliście w pierwszym etapie zachowanie Di Luci jeszcze jak przejeżdżał linię mety. Miałem wrażenie że gdyby był bliżej Gasparotto to zdzieliłby go w papę jeszcze na rowerze a kilka gorzkich słów pod adresem obecnego lidera skierował. I na drugim etepie Gasparotto dojechał gdzieś z tyłu a dzięki czemu Di Luca założył różową koszulkę lidera. Gdyby taktyka zespołu była początkowo pod Gasparotto to pewnie zachowałby przodownictwo w tabeli bo co problem dojechać bliżej czołowych miejsc. Chociaż może i macie rację bo teraz mi się przypomniało jak Di Luca nie wyglądał na szczęśliwego gdy ubierał maglia rosa. No ale może było to efektem zmęczenia :wink: Zobaczymy...
czeher pisze:Petachi o dziwo dizisja zwyciezyl Surprised znamienne jest to, ze wtedy gdy mial najmniejsze szanse z racji tego ze pociag z napisem Milram mial awarie Exclamation A on wlasnie zeruje na perfekcyjnym rozprowadzeniu przez kolegow, nie jest typem przyczajonego sprintera jak McEwen Exclamation
Rzekłbym że pociąg się wykoleił :P Wczorajszego etapu nie widziałem ale wtedy ponoć pociąg zadziałał i partnerzy zrobili wszystko by ich lider wygrał etap. A dziś zachował się jak McEwan :roll:
Uchi_ pisze:Tia, pamiętne czasy Fassy Bortolo King
Dla mnie to było nudne - wszyscy się męczyli a i tak pierwszy przyjeżdzał tejewe :warrior: Choć perfekcyjnie wykonywane 8)
czeher pisze:istnieje przekonanie, iz jezeli zawodnik wjezdza w gory z rozowa koszulka to wyjezdza juz bez niej Exclamation Laughing
A łyżka mówi 'niemożliwe' gdy widzi krowę siedzącą przed TV i jedzącą popcorn :glass:

zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: zygy » 15 maja 2007, 2:06

Mam tylko nadzieję transmisja zacznie się jeszcze przed pierwszymi metrami wzniesienia choć nieco doświadczony poprzednimi wyścigami szczerze w to wątpię.
Jesli się nie myle to oglądasz relacje na eurosporcie? Jeśli chcesz dłuższą i bardziej fachową relację z poetapowym podium to polecam ci włoske rai 3.Ja oglądam Giro na włoskich kanalach już od przeszło 7lat i pomimo że nigdy nie uczyłem się ich języka to niemal wszystko już rozumiem.
Dzisiaj np. ciekawostką było to że włoscy operatorzy przeprowadzili wywiad z jakimś kolarzem(bodajże Tinkoff) jeszcze podczas trwania wyścigu a było to możliwe z powodu że ów kolarz jechał gdzieś z tyłu peletonu.

Co do dzisiejszegi zwycięstwa Petacchiego to choć w nie nie wierzyłem to bardzo mnie ono cieszy i oby jego forma rosła bo w tym Giro jeszcze kilka etapów może paść jego łupem.
W poteapowym wywiadzie dla włoskiej telewizji Ala-Jet(Petacchi), przez dość długi czas po prostu płakał zanim cokolwiek z siebie wydobył zaś jego pierwsze słowa brzmiały mniej więcej tak-"Czuję się dziś tak jak wtedy gdy wygrywałem swój pierwszy etap w Giro w życiu.Po kontuzji odniesionej w zeszłym roku obiecałem sobie że wrócę tu i wygram etap i oto moje marzenie się spełniło.Zwycięstwo dedykuje Michele Bartoliemu"

Jesli chodzi o Gasparotto to jest to w tej chwili jedyny koleś w Liquigas, który jest w stanie powalczyć na finiszu z dużej grupy i pewnie dlatego dzisiaj był wysoko i odzyskał koszulkę lidera, której notabane wczoraj by nie stracił gdyby nie kraksa w której uczestniczył.Więc nie doszukiwałbym się tu jakiś sensacji, liderem ekipy jest di Luca zaś Gasparotto z trykotem definitywnie pożegna się w środę.

W środowym etapie, choć z metą na podjeżdzie nie spdziewałbym się jakiejś poważnej selekcji.Sądze że o zwycięstwo powalczą specjaliści od jedniodniowych klasyków czyli:di Luca, Rebellin lub Bettini.Grozny też może być Cunego.Wydaje się że di Luca po tym etapie raczej odzyska i to na długo "maglia rose".

Troche z innej beczki.
Hiszpańska Guardia Civil ujawniła że Alejandro Valverde także miał związek z doktorem Fuentesem zaś przydomek pojawiający się w notatkach doktorka "Valv-piti 18" dotyczy właśnie niego.Wiadomo że niedługo Valverde będzie wezwany do hiszpańskiej prokuratory i złoży wyjaśnienia w odpowiedzi na postawione mu zarzuty.

http://web.community.gazzetta.it/forum/ ... 513#862513

Oczekuje teraz zawieszenia Valverde przez swoją grupę aż do czasu wyjaśnienie całej sprawy tak jak to miało miejsce w przypadku Basso i Scarponiego.

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Uchi_ » 16 maja 2007, 17:56

No i etap, który skończył sie dla niektórych pechowo, padł łupem Di Luci.Doświadczony zawodnik, lider Liquigas wygrał końcówkę w peletonu, po emocjonującej końcówce.Drugie miejsce młody Włoch Ricci, na trzecim, trochę zrezygnowany Cunego.Etap był trochę pechowy m.in. dla Bettiniego.Ogromna kraksa, która z lotu ptaka naprawdę nie wyglądała ciekawie, gdy kupa rowerów i kolarzy leżało na sobie, spowodowała mniejsze lub większe urazy wśród zawodników uczestniczących.Bettini miał coś z żebrami, dużo zdrowia go kosztował powrót do peletonu, ale nie było mowy już o walce w czołówce, bo 3 km przed metą obolały, strzelił.Savoldelli, czy Simoni stracili w sumie odpowiednio 40 sekund i 20, ale nie stoja wcale na złej pozycji.Danilo pokazał charakter tym finiszem, bo zrobil to profesjonalnie.Szkoda Cuapio, który wydawać by się moglo dojechałby do mety samotnie, jedna 800 metrów przed metą doścignęła go grupa 20-tki osób, która potem i tak połączyla sie w jedno.Fajny etap, szkoda, że ta kraksa zrobila tyle zlego :P.

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 17 maja 2007, 0:43

Di Luca był faworytem i nie zawiódł, dobrze pojechał też Cunego po którym spodziewałem się kolejnego rozczarowującego wyścigu z wielkimi nadziejami przed jego rozpoczęciem a wydaje mi się że wreszczcie Włoch może podołać oczekiwaniom. Dziwi mnie postawa Simoniego który dziś przyjechał w grupce ze Szmydem i stracił 15 sek a w klasyfikacji generalnej zamiast straty odrabiać jeszcze je powiększa - traci już 2 min do Di Luci i ponad min do Cunego. Jak na razie wydaje mi się że lider Saunier Duval formę zostawił w domu :roll: Nawet czasowiec Zabriskie był przed Włochem :roll: Także inny faworyt Savoldelli dziś zdawał się jechać obok wyścigu i stracił dziś ponad 30 sek do zwycięzcy. Inna sprawa że podczas dzisiejszego etepu kolarza na mokrej nawierzchni padali jak kaczki :roll:

Jutro etap dla sprinterów czyli będą nudy ale w piątek ponownie etap dla górali z tym że wygra go pewnie kolarz z dobrym finiszem i jazdą na zjazdach a nie klasyczny górol :?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne sporty”