Temat historyczny - Strona 6

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 11 mar 2012, 19:07

http://niezalezna.pl/25031-bestie-w-lodzi-i-krakowie
Okładka. Nie wkleję zdjęcia, by była niespodzianka.

Ciekawe kiedy afera :lol:.

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 28 mar 2012, 11:14

Suplement do dyskusji o "wyklętych".

Wyjaśniający wspominana przemiennie kwestie „UBckich pozorantów” którzy mieli za zadanie psuć opinię oddziałom podziemia, poprzez rabunki, podpalenia czy nawet gwałty. Polecam:
Watażkowie z Gwardii Ludowej

Gronczewski, Kowalski i Korczyński mordowali żołnierzy AK, BCh i NSZ, chłopów oraz Żydów

Watażka (z ukraińskiego) oznacza dowódcę watahy, czyli zbrojnej grupy ludzi o charakterze rozbójniczym. Do tego grona z pewnością można zaliczyć bojówki komunizującej Polskiej Partii Robotniczej – Gwardię Ludową.

Mordy, rabunki i podpalenia

Edward Gronczewski, Bolesław Kowalski i Grzegorz Korczyński należeli do elity GL, a po 1944 r. UB. Aktywnie zwalczali podziemie niepodległościowe. Organizowali tzw. grupy pozorowane złożone z dawnych członków ich własnych oddziałów, których celem było mordowanie żołnierzy podziemia. Głównym terenem ich działania była Lubelszczyzna. Z dostępnych materiałów przechowywanych w archiwum IPN wiemy, że działalność tych grup doprowadziła do zniszczenia przynajmniej kilku oddziałów podziemia oraz aresztowania kilkuset osób.

Oprócz tego „pozoranci” mieli za zadanie psuć opinię oddziałom podziemia, dlatego rabunki, podpalenia czy nawet gwałty znaczyły drogi ich przemarszów. Po zaprzestaniu niejawnych działań dowodzili Grupami Operacyjnymi, likwidując (także w skrytobójczych morderstwach) opozycję na terenie całego kraju. Dopiero w chwili, gdy militarna działalność podziemia praktycznie wygasła, stali się niepotrzebni, co więcej, stali się niewygodni, bo za dużo wiedzieli. Wówczas „wykorzystano” ich okupacyjną przeszłość: ich zaangażowanie w walki frakcyjne w GL, liczne morderstwa (zwłaszcza Żydów) i rabunki oraz obecne poparcie dla Gomułki. Postanowiono ich wyeliminować – na początku lat 50. zostali osądzeni i skazani.

Dopiero powrót Gomułki sprawił, że wypuszczono ich z więzienia, a także przywrócono do służby. Ponownie wszyscy trzej sprawowali funkcje kierownicze w MON. Ich poświęcenie dla „władzy ludowej” zostało odpowiednio docenione. Dostawali wysokie wynagrodzenie, luksusowe mieszkania. A po śmierci wszyscy spoczęli w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, gdzie spoczywają po dziś dzień.

Biogramy trzech towarzyszy

Edward Gronczewski „Przepiórka” urodził się w 1923 r. w Sierpcu, gdzie mieszkał i ukończył szkołę powszechną. W 1940 r. został osadzony w niemieckim obozie pracy, skąd zbiegł. Wiosną 1942 r. trafił na Lubelszczyznę. Tutaj nawiązał kontakty z powstającą PPR i jej „zbrojnym ramieniem” – GL. Przyjął pseudonim Przepiórka. Po kilku miesiącach trafił do oddziału GL „Grzegorza”, czyli Grzegorza Korczyńskiego, w Polsce Ludowej wiceministra bezpieczeństwa publicznego i obrony narodowej.

Szybko awansował, zostając porucznikiem oraz dowódcą własnego oddziału. Po wejściu Armii Czerwonej na tereny Lubelszczyzny Gronczewski, oprócz ponownego awansu (w lipcu 1944 r. został kapitanem, a w grudniu 1944 r. już majorem), zasilił szeregi Milicji Obywatelskiej. Od 1946 r. był oficerem w „ludowym” Wojsku Polskim. W latach 1966 – 1976 pracował w Wojskowym Instytucie Historycznym w Warszawie. Pisał wówczas wspomnienia i artykuły o „bohaterach z GL”. Zmarł w Warszawie 1 stycznia 1976 r.

Bolesław Kowalski (właściwie nazywał się Bolesław Kaźmierak) pochodził z rodziny chłopskiej. Urodził się w 1924 r. w Zakrzówku. Tam ukończył szkołę powszechną. W 1942 r. wstąpił do PPR i GL. Trafił do oddziału W. Skrzypka „Grzybowskiego”, a od lutego 1944 r. dowodził już własnym oddziałem. Po wejściu Sowietów na Lubelszczyznę „Cień” początkowo służył w milicji, jednakże szybko został przeniesiony do wojska, a potem KBW. To wtedy zmienił nazwisko z Kaźmierak na Kowalski. Był to zabieg mający zatuszować jego niechlubną okupacyjną przeszłość. W 1951 r. został aresztowany i skazany na trzy lata więzienia. Pomimo współudziału w mordowaniu Żydów dostał wyrok za „nielegalne posiadanie broni i nadużycie władzy”. Pod koniec lat 50. wrócił do wojska jako oficer Głównego Zarządu Politycznego WP. Dostał także awans na pułkownika. 18 sierpnia 1966 r. umarł nagle w Warszawie.

Grzegorz Korczyński (właściwie nazywał się Stefan Kilanowicz) pochodził z rodziny robotniczej. Urodził się w 1915 r. Już jako 21-letni chłopak trafił do Hiszpanii, gdzie walczył w wojnie domowej w XIII Brygadzie im. Jarosława Dąbrowskiego. W 1939 r. dotarł do Francji, a następnie przedostał się do Polski. Jako „Grzegorz” organizował oddziały GL na Lubelszczyźnie. Szybko utworzył własną frakcję, która walczyła o swoje wpływy w lubelskiej GL. To sprawiło, że został przeniesiony. Po wejściu Sowietów trafił do wojska, w którym pełnił kilka funkcji kierowniczych. W latach 50. był więziony, po uwolnieniu objął stanowisko szefa Zarządu II Sztabu Generalnego WP, a następnie wiceministra obrony narodowej (awansując na stopień generała). W grudniu 1970 r. dowodził pacyfikacją protestujących robotników na Wybrzeżu. Konsekwencją tego (oraz zmian w rządzie) była jego dymisja ze stanowiska i wysłanie do Algierii jako nowego ambasadora. Jednak po kilku miesiącach nagle zmarł. Był najstarszy, ale i najbardziej doświadczony spośród „watażków”.

Skrycie i w biały dzień

Biogramy tych trzech dowódców GL kilkakrotnie skrzyżowały się ze sobą. Pierwszy raz nastąpiło to jesienią i zimą 1942 r. Wówczas to w pow. janowskim miały miejsce wydarzenia, za które w dużej części odpowiada „Grzegorz”, a w których uczestniczyli także „Przepiórka” oraz „Cień”. W tamtejszej PPR doszło wtedy do walk o władzę pomiędzy dwiema frakcjami. Tak się akurat złożyło, że za jedną opowiedziała się w dużej części grupa komunizujących Żydów. Po licznych mordach skrytobójczych zwyciężyła frakcja Korczyńskiego, co było brzemienne w skutki nie tylko dla owej grupy, ale i dla całej społeczności żydowskiej mającej schronienie w podkraśnickich wsiach. Za zgodą Korczyńskiego członkowie jego oddziału mordowali i rabowali ukrywających się nieszczęśników. Według niepełnych danych w mordach tych zginęło ponad 100 Żydów.

Następnym celem gwardzistów były „wsie reakcyjne”, uznane za sprzyjające konspiracji niepodległościowej. Stały się wówczas celem rabunków oraz morderstw. W 1944 r. drogi „watażków” rozeszły się. Każdy z nich otrzymał dowództwo nad swoim oddziałem. Czasem tylko łączyli się, gdy zachodziła jakaś konkretna sytuacja. W ten sposób wszyscy trzej przystąpili samodzielnie do „oczyszczania terenu z reakcji”, czyli z sympatyków AK, BCh i NSZ. I o ile „Grzegorz” (dość szybko przeniesiony na północ Lubelszczyzny) i „Przepiórka” woleli działać skrytobójczo (a to porywając pojedyncze osoby, a to przeprowadzając pojedyncze egzekucje), o tyle „Cień” nie wahał się stosować terroru w „biały dzień”.

Wyjątkiem były wydarzenia z kwietnia 1944 r., kiedy to połączone oddziały „Cienia” i „Przepiórki” zamordowały w Puziowych Dołach 13 mieszkańców Potoka Górnego. Wieś ta była w dużej części opanowana przez konspirację narodową i za to komuniści postanowili ukarać „nieprawomyślnych chłopów”. Kilka dni później oddziały te uczestniczyły w największej potyczce z niepodległościowcami w okresie II wojny światowej – bitwie pod Marynopolem. Kilkugodzinna walka z oddziałem NSZ nie zakończyła się rozstrzygnięciem. Jednakże to „Cień” i jego oddział wzięli sobie bardzo do serca „oczyszczanie z reakcji”. W ciągu kilku miesięcy jego oddział brał udział w kilkudziesięciu akcjach przeciwko polskiemu podziemiu (AK, BCh, NSZ) oraz zwykłym, Bogu ducha winnym, mieszkańcom. Zamordowano w nich ponad 100 osób. Przykładem były wydarzenia z Owczarni z maja (gdzie zginęło 18 AK-owców, a „Cień” osobiście zabił dowódcę oddziału AK) czy Stefanówki z lipca 1944 r. (tam ginie 13 AK-owców). Wymowne jest, że za owe działania dostał nie karę, ale awans.

Rafał Drabik zajmuje się historią Okręgu Lubelskiego NSZ oraz stosunkami pomiędzy podziemiem niepodległościowym a PPR i GL. Napisał m.in. „Wydarzenia pod Borowem [z 1943r.]. Wymuszona egzekucja, czy zasłużona kara?, Glaukopis nr 1/2003
http://www.rp.pl/artykul/10,849884-70-- ... j.html?p=1

Awatar użytkownika
kaczy
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7933
Rejestracja: 01 cze 2004, 10:04
Reputacja: 466

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kaczy » 30 mar 2012, 17:05

Obrazek

Awatar użytkownika
Marco Van Basten
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6969
Rejestracja: 19 paź 2005, 19:17
Reputacja: 31
Lokalizacja: Ojczyzna orlich gniazd

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Marco Van Basten » 01 kwie 2012, 21:38

Tak koalicja PO-PSL w województwie Podkarpackim "bawi" się za pieniądze podatników:

http://www.rp.pl/artykul/153227,851804- ... tnika.html
Kilka faktów z życia Karola Świerczewskiego

W 1917 zgłosił się do bolszewickiej armii. Tłumił antybolszewickie powstanie na Ukrainie. W 1920 jako żołnierz Armii Czerwonej walczył przeciwko Polsce. Później był oficerem Moskiewskiego Okręgu Wojskowego, w tym czasie ukończył Akademię Wojskową im. Frunzego. W 1936 Stalin wysłał go do Hiszpanii, gdzie dowodził między innymi XIV Brygadą Międzynarodową. Przeprowadzał czystki w szeregach ochotników międzynarodowych brygad. Rozstrzeliwał jeńców wojennych i własnych podwładnych. W 1938 został odwołany do Moskwy, a w 1941 za nieudolność w dowodzeniu 248. Dywizją Piechoty został wysłany na tyły. W 1943 z rozkazu Stalina trafił do armii Berlinga. Był między innymi zastępcą dowódcy Armii Polskiej w ZSRR i członkiem utworzonego przez Stalina Centralnego Biura Komunistów Polskich. W 1944 został członkiem komunistycznej Krajowej Rady Narodowej. W latach 1946–1947 był wiceministrem obrony narodowej. Zginął w marcu 1947 pod Baligrodem w Bieszczadach. Przez cały okres PRL przedstawiany był jako bohater i wzór patriotyzmu.


Świerczewski zatwierdzał wyroki wydane na swoich podkomendnych, między innymi żołnierzy AK. Według IPN „Tylko między 9 grudnia 1944 roku a 26 marca 1945 roku złożył swój podpis na 39 wyrokach śmierci, wydanych z przyczyn politycznych – z tego 29 zostało wykonanych”.

Zamordowani w grudniu 1944 roku na podstawie wyroków zatwierdzonych przez Świerczewskiego (wraz z ich wiekiem w dniu śmierci):

Mikołaj Piotrowski, s. Jana, (ur. 1919) 25 lat
Rap Mikołaj, s. Józefa, (ur. 1925) 19 lat
Bykowski Wiaczesław, s. Łukjana, (ur. 1926) 18 lat
Szulepkin Jan, s. Bazylego, (ur. 1910) 34 lata
Drus Michał, s. Józefa, (ur. 1903) 41 lat
Sikora Marian, s. Stanisława, (ur. 1914) 30 lat
Pifelt Stefan, s. Stanisława, (ur. 1911) 33 lata
Jankowski Antoni, s. Józefa, (ur. 1911) 33 lata
Witkowski Henryk, s. Józefa (ur. 1912) 32 lata
Jabłoński Jan, s. Jana (ur. 1914) 30 lat
Lisiecki Tadeusz, s. Piotra (ur. 1910) 34 lata
Resz Aleksander, s. Emanuela (ur. 1907) 37 lat
Piwko Jan, s. Jana (ur. 1917) 27 lat
Kukuła Józef, s. Franciszka (ur. 1911) 33 lata
Kielasiński Andrzej, s. Andrzeja (b.d.)
Karkowski Michał, s. Marcina, (ur. 1902) 42 lata
Pelczarska Zofia, c. Nikifora (ur. 1897) 47 lat
Bartosiewicz Stanisław, s. Jana (ur. 1920) 34 lata
Szczepanek Stanisław, s. Jana (ur. 1925) 19 lat

Zamordowani w styczniu 1945 roku na podstawie wyroków zatwierdzonych przez Świerczewskiego:

Reps Apolinary, s. Stanisława
Korczak Zdzisław, s. Tadeusza
Grzędowski Stanisław, s. Kamila
Kozłowski Zbigniew, s. Józefa
Szczepański Wojciech, s. Józefa
Łukasik Aleksander, s. Józefa,
Lubarski Wiktor, s. Józefa,
Jakubczyk Mirosław, s. Bolesława

Lista za ipn.gov.pl

Awatar użytkownika
Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8988
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:51
Reputacja: 262

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 08 kwie 2012, 19:57

Obrazek

http://www.facebook.com/pages/Uwa%C5%BC ... 5789981010

Zapowiada się zacnie :) Od 12 Kwietnia w Kioskach.

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 23 cze 2012, 19:29

Dąbrowszczacy - żołnierze Stalina

Do ulubionych argumentów obrońców Brygad Międzynarodowych należy twierdzenie, że ich członkowie ochotniczo stanęli do walki z zagrażającym Europie faszystowskim totalizmem. Ale problemem chyba nie jest to z kim, tylko o co walczyli i co sobą reprezentowali.

Wiek XX był bowiem epoką dwóch zbrodniczych ideologii, które pochłonęły miliony ofiar. W latach 30. komunistów różniła od ich brunatnych pobratymców przede wszystkim zwartość szeregów w skali międzynarodowej i sprytniejsze metody działania, których pomysłodawcą był Józef Stalin. Z jego polecenia na VII Kongresie Kominternu (1935 r.) zakazano otwartego głoszenia hasła "zniszczenia burżuazyjnego świata" i zastosowano taktykę frontu ludowego. Tworzony wspólnie z innymi partiami i organizacjami klasycznej lewicy pod hasłami walki z faszyzmem i obrony demokracji miał radykalizować nastroje społeczne i krok za krokiem przybliżać komunistyczną rewolucję.

Hasła obrony wolności i demokracji wysuwane przez komunistów były więc tylko oszustwem: ani swobody obywatelskie, ani demokracja nie miały dla nich żadnego znaczenia. Rezolucja Kominternu z 21 lipca 1935 r. nazywała rzeczy po imieniu: "Walka przeciwko faszyzmowi tylko w obronie demokracji nie wyrywa zła z korzeniami, nie zagradza drogi do nowego rozwinięcia w kierunku faszyzmu. (...) Tylko władza sowiecka jest dla ludzkości gwarancją zabezpieczającą od kolejnego powrotu barbarzyństwa, jakim jest reżim faszystowskiej przemocy. Tylko władza Sowietów usunie z drogi zgniłą burżuazję, otwierając przed ludzkością wrota do królestwa wolności".

Podobnie swoją walkę z faszyzmem pojmowali członkowie Brygad Międzynarodowych w Hiszpanii. Byli wiernymi żołnierzami Stalina gotowymi wykonać wszystkie jego rozkazy. W lutym 1939 r. Inicjatywna Grupa do spraw Polskich przy Kominternie kierowana przez byłego dowódcę XIII Brygady Międzynarodowej Bolesława Mołojca wydała "Biuletyn Informacyjny", w którym powielała wszystkie frazesy sowieckiej propagandy. Nawet rozwiązanie KPP i masowe wyniszczenie jej przywódców określali jako cios zadany faszyzmowi. W kwestii swego światopoglądu jasno deklarowali: "Nie mamy partii w kraju, ale jesteśmy żołnierzami Wszechświatowej Komunistycznej Partii, na czele której stoi nasz wielki, nieugięty Dymitrow i z nami Stalin - epokowa postać, najwierniejszy nauczyciel marksizmu-leninizmu, mistrzowski budowniczy socjalizmu ZSRR, ostoja komunistycznego ruchu całego świata".

Żołnierze Brygad Międzynarodowych nie byli obrońcami hiszpańskiego republikanizmu. Został on bowiem zniszczony przez lewicowy radykalizm gwałtami, mordami i bezprecedensowymi w tej części Europy prześladowaniami religijnymi, przeciwko którym wybuchł bunt prawicy. Dąbrowszczacy nie bronili też niczyjej wolności. Byli jeźdźcami komunistycznej apokalipsy.

Z perspektywy doświadczeń XX w. wydaje się, że powinniśmy w równy sposób traktować oba zbrodnicze totalitaryzmy - i komunizm, i faszyzm. Zwolennicy sowieckich łagrów nie zasługują na wiele więcej szacunku niż miłośnicy hitlerowskich obozów koncentracyjnych.

"Patrioci"

Jeden z opublikowanych apeli w obronie dąbrowszczaków wprost odwołuje się do polskiego patriotyzmu i hasła "Za wolność waszą i naszą". Kłopot w tym, że komunistów w żaden sposób nie daje się powiązać z polskimi tradycjami niepodległościowymi. Wręcz przeciwnie: niemal przez całe 20-lecie nie ukrywali zdecydowanie wrogiego stosunku do II Rzeczypospolitej. Była ona dla nich kontrrewolucyjnym, sztucznym tworem traktatu wersalskiego, który należy zniszczyć wszelkimi dostępnymi metodami.

Komunistyczna Partia Polski żądała oddania Kresów Wschodnich Rosji Sowieckiej, a Śląska, Pomorza i Wielkopolski - Niemcom. W 1933 r. KPP-owski "Nowy Przegląd" pisał: "Komunistyczna Partia Polski oświadcza obecnie po 11 latach okupacji polskiej na Górnym Śląsku wobec ludu górnośląskiego, wobec narodu całej Polski i Niemiec, wobec narodów całego świata? zwycięski proletariat polski po obaleniu panowania klasowego imperialistycznej burżuazji polskiej przekreśli wszystkie orzeczenia traktatu wersalskiego w stosunku do Górnego Śląska i do korytarza pomorskiego i zapewni ludności tych ziem prawo do samookreślenia aż do oderwania się od Polski".

Dokumenty zachowane w archiwach polskich i rosyjskich wskazują, że w latach hiszpańskiej wojny domowej znaczna część środowiska komunistycznego pałała nienawiścią do Polski. W sprawozdaniu dla Kominternu z wiosny 1940 r. Romana Szykier-Toruńczyk pisała o komitecie, który zajmował się przerzutem ochotników z Francjido Hiszpanii: "Uderzającą rzeczą w pracach komitetu hiszpańskiego było antymarksistowskie, szkodliwe, niemal szowinistyczne ujęcie spraw narodowych. (...) Zwłaszcza na odcinku żydowskim szowinizm narodowościowy przeszedł wszelkie granice. Wprowadzono jakieś rasistowskie normy w podejściu do ludzi. Na przykład ja nie miałam prawa pracować w polskim komitecie, ponieważ moi rodzice figurują w księgach wyznania mojżeszowego. (...) Kierownictwo żydowskiego komitetu hiszpańskiego, które w dużej części rekrutowało się z kierownictwa żydowskiej roboty [komunistycznej] w ogóle, krzewiło jakąś fizyczną wprost nienawiść do wszystkiego, co polskie. Język polski był znienawidzony i tępiony".

Nie inaczej pisał do Moskwy Bolesław Mołojec: "U żydowskich towarzyszy jest bałagan, który niechybnie wyjdzie na korzyść naszym wrogom (...) był na przykład prowadzony ordynarny bojkot tych żydowskich komunistów, którzy zupełnie nie znali języka żydowskiego i musieli zwracać się to towarzyszy po polsku".

Jeden z najbardziej znanych "hiszpanów" - Wacław Komar "Kucyk" - był w KPP specjalistą od wyroków partyjnych. O swej niezbyt skomplikowanej działalności politycznej pisał we wspomnieniach dla KC PZPR: "27 lipca 1926 wspólnie z Felkiem Dziobatym i Pikusiem zabiłem prowokatora Bednarza (...) 18 października 1926 zabiłem prowokatora Kostka. (...) W listopadzie 1926 r. tow. [Alfred] Lampe wysłał mnie z ramienia partii dla organizacji zabójstwa prowokatora w Zagłębiu Dąbrowskim (...) 10 maja zabiłem prowokatora Niewiarowskiego".

Po dokonaniu wspomnianych zabójstw "Kucyk" został przerzucony do ZSRR. Tu przeszedł stosowne przeszkolenie w Armii Czerwonej i OGPU/NKWD. Na początku lat 30. został przerzucony na robotę wojskową - czyli szpiegowską - do Niemiec i Polski. Dopiero potem trafił do Hiszpanii, a następnie do komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, w którym należał do grona najbardziej wpływowych i wyjątkowo nieciekawych postaci. Dziś "Gazeta Wyborcza" przedstawia "Kucyka" i jego współtowarzyszy jako godnych naśladowania bohaterów. Natomiast "Tygodnik Powszechny" staje w obronie przywilejów dla dąbrowszczaków, choć socjaliści i komuniści dokonali totalnego zniszczenia hiszpańskiego Kościoła, dewastując świątynie i eksterminując duchowieństwo.

Idealiści i maruderzy

Wielu spośród dąbrowszczaków z pewnością było zdyscyplinowanymi, ideowymi żołnierzami komunistycznej rewolucji. Ale byli i tacy, którzy do Hiszpanii trafili raczej przypadkiem, nie mogąc znaleźć miejsca w normalnym społeczeństwie, jak słynny po latach Stefan Kilanowicz vel Grzegorz Korczyński, który, popadając w ciągłe konflikty, nie mógł zagrzać miejsca w żadnej pracy.

Kominternowcy brali do brygad kogo się dało i wszelkimi dostępnymi metodami. W 1940 r. wspomniana już Romana Szykier-Toruńczyk pisała: "Cały system werbunku Polaków do Hiszpanii polegał na ilościowym i efekciarskim mnożeniu liczby ochotników. Brano każdego, kto podszedł? podstępem i okłamywaniem, czczą obietnicą i argumentem pieniężnym usiłowano ściągać do Hiszpanii kandydatów na dąbrowszczaków. Werbowano przypadkowych ludzi pod polskim konsulatem. (...) w naszym wydawnictwie polskim "Dzienniku Ludowym" było ogłoszenie, że jest praca rolna dla Polaków. W lokalu dowiadywali się dopiero o tym, że tu nie o pracę, a o wyjazd do Hiszpanii chodzi. Sama byłam świadkiem tego jak Beger - aktywista w komitecie hiszpańskim, chwalił się jak to w genialny sposób namówił na wyjazd dwóch nierozłącznych przyjaciół. Oto w ostatniej chwili przed odjazdem pociągu poszedł do każdego z nich z wiadomością o tym, że drugi jedzie do Hiszpanii. "Jak ci nie wstyd, on jedzie, a ty nie? Nie wierzysz? Chodź na dworzec, a zobaczysz go". No i za pomocą takich argumentów udało mu się zmobilizować nowych ochotników (...) niemal wyłączną zasługą polskiego komitetu hiszpańskiego było przedostawanie się do brygady elementów nieświadomych, lumpowskich, często wrogich, co jak wiadomo przysłużyło niemało szkód w Hiszpanii".

Andre Marty, jeden z twórców Brygad Międzynarodowych, także zgłaszał rozmaite zastrzeżenia: "do Hiszpanii obok wspaniałych bojowników - komunistów, socjalistów, antyfaszystów (...) zgłosiło się też wiele setek międzynarodowych kryminalistów. Niektórzy zajęli się tylko używaniem życia, nic nie robiąc ani nie walcząc, inni natomiast rozpoczęli od pierwszych dni okropną serię przestępstw? zniewoleń, gwałtów, zabójstw z czystego upodobania do perwersji, kradzieży, porwań itp.".

Były dąbrowszczak Artur Kowalski też nie wystawił Brygadom Międzynarodowym przesadnie budującego świadectwa: "Można tam było nabyć maszynki do golenia, mydło, słoiki z powidłami, lampki elektryczne, bieliznę pościelową, butelki wina, obrączki ślubne i bieliznę damską. (...) Skąd się wzięły wszystkie te cuda w okopach ochotników Brygady im. Jarosława Dąbrowskiego? Odpowiedź jestprosta? były to rzeczy wyszabrowane z ewakuowanych domów przyfrontowych miejscowości".

Brygady znane były z ekscesów, pełnego buty i pogardy stosunku do żołnierzy hiszpańskiej armii republikańskiej i ludności cywilnej. Pod tym względem znacznie lepszą opinię mieli ochotnicy z faszystowskich Włoch walczący po stronie gen. Franco.

W obliczu wojny

Po podpisaniu paktu z Hitlerem w 1939 r. Stalin nakazał odrzucenie niepotrzebnej już antyfaszystowskiej i demokratycznej propagandowej linii Kominternu. Nim jednak to nastąpiło, na wieść o ataku Niemiec na Polskę komuniści chcieli, jak wcześniej w Hiszpanii, powołać do walki z faszyzmem Brygady Międzynarodowe. Ale kilka dni późniejMoskwa ogłosiła, że wojna "jest obustronnie niesprawiedliwa" i o tworzeniu w Polsce oddziałów ochotników mowy być nie może.

Środowisko pozostających w Paryżu dąbrowszczaków w pełni popierało agresje dokonywane przez Związek Sowiecki w latach 1939 - 1940, w tym także inwazję na Polskę. Były dowódca XIII Brygady Międzynarodowej Bolesław Mołojec pisał: "Widzieliśmy już jasno (...), że nowa powinna być taktyka Kominternu i nowa pojawia się dzisiaj rola ZSRR, a szczególnie Armii Czerwonej jako broni międzynarodowej rewolucji. (...) Szczęście, że ponad jedna trzecia ludności państwa polskiego zrzuciła władzę kapitalistów i obszarników; szczęście, że wspólnie z Ukraińcami i Białorusinami wyzwolono półtora lub dwa miliony Polaków. Dlaczego, psiakrew, tylko dwa miliony?".

Żałowano w tym środowisku, że w chwili ataku Niemiec na Polskę w 1939 r. komuniści wysunęli hasło obrony kraju, zamiast rozpętać proletariacką rewolucję. Mołojec pisał: "Należało od samego początku stać nie na stanowisku obrony Polski, tylko na stanowisku obalenia rządu (...) To była milcząca i niewypowiedziana wiara w piłsudczyznę w chwili, kiedy mały poryw oburzenia mógł ją obalić. To była wiara w anglo-francuską demokrację, której znaczenie dla obrony Polski widzieliśmy w fantastycznych barwach, jednocześnie bojąc się słowa Sowiety, żeby nikogo nie odepchnąć".

Zgodnie z nową linią polityczną Moskwy w 1940 r. grupa Mołojca wydała w imieniu dąbrowszczaków odezwę atakującą władze polskie na uchodźstwie. Dokument ten "ostro występował przeciwko polskiemu "rządowi" i armii, demaskując ich prawdziwe oblicze i zadania, jako broni w rękach anglo-francuskiego imperializmu, jako antysowieckiej broni w rękach tych państw".

Ku nowej Polsce

Dąbrowszczacy: Bolesław Mołojec, Grzegorz Korczyński, Jakub Aleksandrowicz, Antoni Grabowski należeli do czołowych organizatorów Gwardii Ludowej, zbrojnego ramienia PPR działającej w interesie Moskwy oraz na szkodę Polski i bardziej przypominającej grupę przestępczą niż organizację typowo polityczną.

Na Lubelszczyźnie działania GL zainicjowali latem 1942 r. dwaj byli dąbrowszczacy, Stefan Kilanowicz vel Grzegorz Korczyński "Grzegorz" oraz brat Bolesława Mołojca, Zygmunt ps. Anton, atakiem na polski majątek ziemski pod Gościeradowem. Dokonano tam brutalnego rabunku i zgwałcono właścicielkę. Potem Korczyński stworzył oddział, opierając się na okolicznych grupach rabunkowych. Kiedy jego ekscesy, morderstwa i grabieże wywołały sprzeciw części ludności i członków GL pochodzenia żydowskiego, Korczyński wydał rozkaz wymordowania ich, a także wszystkich ukrywających się w okolicy Żydów.

Uczestnik tych wydarzeń Jan Wojtaszek opowiadał: "Z bunkrów wyszło dziewięć względnie dziesięć osób. Krótko z nimi rozmawiał "Grzegorz", następnie polecił im rozebrać się do bielizny. (...) Do rozebranych kazał "Grzegorz" strzelać. (...) chciałbym zaznaczyć, że rozebranym kazaliśmy stawać przed wejściem do bunkru tak, że po strzale ciała wpadały do środka, tam też je zostawiliśmy, nie grzebiąc ich. Garderobę zabitych z polecenia "Grzegorza" zabrał oddział. Ja wówczas dostałem płaszcz wojskowy, "Iwan" zaś otrzymał buty z cholewami". W taki sposób GL-owcy dowodzeni przez Korczyńskiego wymordowali ponad 100 ukrywających się Żydów.

Korczyński jak wielu innych dąbrowszczaków stał się po wojnie jednym z filarów komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Został szefem MO na Lubelszczyźnie, potem przeniesiono go do Gdańska. Tam zasłynął pomysłem rozprawienia się z resztkami ludności niemieckiej za pomocą pieców krematoryjnych. Latem 1945 r. powrócił na Lubelszczyznę, gdzie prowadził brutalne pacyfikacje tamtejszych wiosek. W 1946 r. "Grzegorz" został wiceministrem bezpieczeństwa publicznego, potem pełnił wiele kluczowych stanowisk partyjno-państwowych. Polityczną karierę zakończył rzezią robotników na Wybrzeżu w 1970 r.

Inny dąbrowszczak Franciszek Księżarczyk kierował Wojewódzkim Urzędem Bezpieczeństwa w Krakowie, a Roman Grossem vel Orłowski utrwalał władzę ludową jako komendant wojewódzki MO w Rzeszowie. Bezpiekę organizował tam Mieczysław Broniatowski, czynny w resorcie spraw wewnętrznych do 1964 r. Juliusz Hibner stał na czele Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czyli polskich wojsk wewnętrznych wzorowanych na NKWD. Wacław Komar stał na czele Zarządu II Sztabu Generalnego WP, który zajmował się niszczeniem polskich środowisk politycznych na wychodźstwie. Także inni znani dąbrowszczacy byli filarami zbrodniczego systemu.

Dziś obrońcy komunistycznych Brygad Międzynarodowych przedstawiają dąbrowszczaków jako ludzi godnych szacunku i niemal bohaterów. Nie ukrywają powiązań rodzinnych z nimi i faktu wywodzenia się z tego samego środowiska politycznego. W jednym z apeli opublikowanym kilka lat temu w " Gazecie Wyborczej" byłych dąbrowszczaków przedstawiono nawet jako... ofiary totalitaryzmu: "Międzynarodowi ochotnicy na frontach wojny domowej pierwsi doświadczyli okrutnej lekcji XX wieku w całej jej olbrzymiej skali". W ten sposób do ciężko doświadczonych totalitaryzmem można zaliczyć Ławrientija Berię. Ale podobne głosy z pewnością nie będą miały wpływu na wyniki badań naukowych. Tu przy ocenie miejsca i roli dąbrowszczaków w historii Polski liczyć się będą fakty, a nie mity polityczne
.

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 24894
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 5882

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 11 lip 2012, 13:06

11 lipca mija kolejna, pomijana przez media, rocznica bestialskich rzezi ludności polskiej na Wołyniu. Uroczystości upamiętniające Ofiary ludobójstwa na Kresach, organizowane przez środowiska kresowe co rok 11 lipca, rozpoczynają się dzisiaj o g. 10:00 na Skwerze Wołyńskim w Warszawie. O 17:00 spod budynku PAST-y ulicami Warszawy wyruszy Marsz Pamięci.

11 lipca 1943r., w niedzielę, ukraińskie oddziały OUN-UPA zaatakowały o świcie uśpione ponad sto polskich wsi i osad polskich jednocześnie w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Zrównali je z ziemią tak, żeby nie pozostał nawet ślad zamieszkiwani Plaków. Mieszkańców domostw, głównie starców, kobiety i dzieci – brutalnie mordowali. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. Płonęły wsie polskie. Zbrodniarze nie szczędzili księży i kościołów, w których jak co niedziela zgromadzili się wierni. Modlących się w świątyniach wiernych palono w nich żywcem. Komu udało się wydostać, ginął z rąk rozwścieczonych nacjonalistów UPA.

Była to akcja dobrze przygotowana i zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. Mordy na bezbronnej ludności Wołynia miały miejsce jeszcze na długo przed wspomnianą „krwawą niedzielą” i trwały długo po niej ale nigdy przed i po, nie odbywały się na tak wielką skalę.

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 11 lip 2012, 17:34

http://www.rp.pl/artykul/877244.html
Polecam ten tekst o rzezi z trochę innej perpektywy. Tekst suchy, ale przykłady mówią same za siebie. Pzykładowo:
Potworność zbrodni, którą charakteryzuje tak wysoka liczba zamordowanych dzieci, jest powiększona okrucieństwem w sposobach zadawania śmierci niewinnym i bezbronnym, dopiero zaczynającym życie, istotom ludzkim. Oto kilka przykładów z Wołynia: we wsi Sytnica (pow. Łuck) dwoje dzieci Władysława i Janiny Hulkiewiczów, jedno sześcioletnie, drugie sześciomiesięczne, banderowcy żywcem zakopali; w osadzie leśnej Małuszka (pow. Kostopol) 13-letniemu Stasiowi Wojciechowskiemu zadano 19 ran kłutych i duszono go sznurkiem; we wsi Zamlicze (pow. Horochów) pięcioro dzieci Usarskich porąbano siekierami, niemowlęciu połamano wszystkie kosteczki i gnojem zatkano usta; w Wiśniowcu Nowym (pow. Krzemieniec) dziecko-noworodek Antoniego i Feli Kozakowskich zostało rozbite o ścianę domu (ten sposób zabijania małych dzieci był bardzo częsty); we wsi Swinarzyn (pow. Kowel) paroletni synek Lipskich został przybity do stołu za język, a pozostałe rodzeństwo zostało wrzucone do studni; w kolonii Czmykos Janince Kotas, lat 12, znajomy Ukrainiec ze wsi Czmykos odrąbał nogi w połowie łydek, zmarła z wykrwawienia w rowie przysypana cienką warstwą ziemi.
[...]
Podczas napadu w Wigilię Bożego Narodzenia w 1943 r. na Polaków w Ołyce (pow. Łuck) w jednym z domów, gdzie zebrała się grupka osób, upowcy kazali trzymać świecę małemu synkowi Balbiny Mroczkowej i oświetlać mordowanie jego matki, brata i innych osób. Na koniec mordu trzymający świecę otrzymał cios siekierą w głowę i stracił oko.
[...]
Maleńkie dzieci nieraz nie rozumiały śmierci i tkwiły przy zwłokach matki, płacząc i dopominając się o jej reakcję. W osadzie Chrynów (pow. Włodzimierz) półtoraroczne dziecko Jana i Marzanny Blicharzów z odrąbaną ręką pełzało po martwej matce, wołając „mama", zaś siedmiomiesięczne dziecko Wacława i Jadwigi Demków z Jadwigina (pow. Łuck) ssało pierś martwej matki.

Awatar użytkownika
Marco Van Basten
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6969
Rejestracja: 19 paź 2005, 19:17
Reputacja: 31
Lokalizacja: Ojczyzna orlich gniazd

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Marco Van Basten » 11 lip 2012, 20:42

Ja o OUN i UPA pisałem pracę magisterską, więc służę wiedzą.

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 24894
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 5882

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 11 lip 2012, 21:05

Czy można przyjąć, tak jak ukraińska wikipedia głosi, że były to polsko - ukraińskie czystki etniczne, że liczba polskich ofiar jest wielce przesadzona (mówią o 35 tys). Polskie źródła podają 3 tys zabitych Ukraińców, natomiast ukraińskie - 10 tyś. Ukraińcy, z którymi rozmawiałem również przychylają się do tych wersji, bo tak ich po prostu uczono. Jak to ocenisz?

Awatar użytkownika
Marco Van Basten
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6969
Rejestracja: 19 paź 2005, 19:17
Reputacja: 31
Lokalizacja: Ojczyzna orlich gniazd

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Marco Van Basten » 11 lip 2012, 21:19

Boromir pisze:Czy można przyjąć, tak jak ukraińska wikipedia głosi, że były to polsko - ukraińskie czystki etniczne, że liczba polskich ofiar jest wielce przesadzona (mówią o 35 tys). Polskie źródła podają 3 tys zabitych Ukraińców, natomiast ukraińskie - 10 tyś. Ukraińcy, z którymi rozmawiałem również przychylają się do tych wersji, bo tak ich po prostu uczono. Jak to ocenisz?
35 tysięcy ? Na samym Wołyniu wg. Ewy Siemaszko zginęło w okolicach 70 tysięcy Polaków. Na Wołyniu liczba ofiar wśród Polaków byłaby prawdopodobnie znacznie większa, gdyby nie pomoc polskich i radzieckich partyzantów, zorganizowanie samoobrony przez miejscowa ludność polską oraz masowy exodus Polaków z zagrożonych terenów A co do zabitych Ukraińców to liczba również wydaje mi się mocno zaniżona. Ja się osobiście skłaniam ku wyliczeniom Wiktora Poliszczuka, który szacuje że wymordowano około 80 tysięcy Ukraińców. Ukrywający się do 1950 roku bojówkarze OUN za odmowę pomocy, głównie w postaci żywności, karali śmiercią chłopstwo ukraińskie. Co więcej, dokonywali masowych mordów na krajanach, których podejrzewali o kolaboracje z sowietami. 10 tysięcy to jest głupi żart.

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 24894
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 5882

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 11 lip 2012, 21:28

Ale te 10 tysięcy co podałem to jest rzekoma liczba ofiar ukraińskich z rąk polskich. Zresztą mniej mi chodziło o liczby, ale o zwrot "wzajemne, polsko - ukraińskie czystki etniczne " czy o "wojna polsko - ukraińska".

Awatar użytkownika
Marco Van Basten
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6969
Rejestracja: 19 paź 2005, 19:17
Reputacja: 31
Lokalizacja: Ojczyzna orlich gniazd

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Marco Van Basten » 11 lip 2012, 21:30

To była eksterminacja ludności polskiej, a nie wojna polsko-ukraińska. Pierwszy raz w ogóle spotykam się z takimi bredniami.

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 24894
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 5882

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Boromir » 11 lip 2012, 21:43

Zarówno ukraińska jak i rosyjska wikipedia tak to określa, od części Ukraińców też tak słyszałem, więc chciałem zapytać...

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Temat historyczny

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 28 lip 2012, 14:27


ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”