interia.plinteria.pl pisze:Co najmniej 90 ofiar, zabitych i rannych, jest na londyńskiej stacji metra Aldgate. Docierają także informacje o kolejnym wybuchu.
Brytyjski minister spraw wewnętrznych Charles Clarke powiedział, że wybuchy w Londynie spowodowały "straszliwe obrażenia".
Rzecznik brytyjskich konserwatystów Alan Duncan powiedział, że eksplozje w londyńskim metrze i w autobusach to "wielki zamach terrorystyczny".
Tymczasem w centrum Londynu doszło do kolejnej eksplozji. Wcześniej do kilku wybuchów doszło w metrze i autobusach. Ostatnia eksplozja miała mieć miejsce na Tavistock Square. Co najmniej jeden ładunek wybuchowy znaleziono na jednej z londyńskich stacji metra - poinformowała włoska agencja ANSA. Nie wiadomo, jaka to stacja.
Agencja powołując się na Scotland Yard podaje, że wcześniej doszło do eksplozji na stacjach metra Aldgate, King's Cross, Old Street oraz Russell Square.
Są ofiary śmiertelne wybuchów w brytyjskiej stolicy / RMF
BBC poinformowała, że są także ofiary śmiertelne eksplozji w londyńskim autobusie. Policja potwierdza, że były wybuchy w co najmniej trzech autobusach. Jedna z tych eksplozji nastąpiła przy Tavistock Square w centrum Londynu i - według niepotwierdzonych doniesień - spowodowała ofiary.
Do kolejnej eksplozji autobusu doszło przy Russell Square. Świadkowie mówią, że wybuch zerwał dach piętrowego autobusu. Brak bliższych informacji o trzecim wybuchu.
Z kolei amerykańska stacja CNN podała, że co najmniej kilkanaście osób odniosło obrażenia. Dodała też, że w brytyjskiej stolicy wstrzymano całkowicie ruch kolejowy.
W tunelach niedaleko jednej ze stacji, na których doszło do eksplozji, utknęły co najmniej dwa pociągi z pasażerami. Trwa ewakuacja podróżnych.
- Ludzie pozostawali przez 30 minut uwięzieni w metrze, niektórzy mdleli w atmosferze ogólnej paniki - powiedział Reuterowi jeden z naocznych świadków na stacji Euston. Londyńskie media donoszą o ambulansach przybywających na stację Liverpool.
Wszystko zaczęło się od głośnego huku w rejonie ulicy Liverpool, na stacji w City, finansowej dzielnicy miasta. Kilkanaście minut później problemy wystąpiły także na innej stacji w centrum miasta. Niepotwierdzone doniesienia sugerują, że mogła to być bomba. Policja i Scotland Yard nie chcą się na razie wypowiadać czy to mógł być atak terrorystyczny.
Jeśli okazałoby się, że jednak był to zamach, to nie wykluczone, że miał on związek z wczorajszą decyzją o wyznaczeniu Londynu na gospodarza igrzysk olimpijskich w 2012 roku.
Tymczasem brytyjski premier Tony Blair pomimo panującego w Londynie chaosu pozostanie na odbywającym się w Szkocji szczycie G-8 - powiedział jego rzecznik. Dodał, że wkrótce premier wygłosi oficjalne oświadczenie.
Na wiadomość o serii eksplozji w Londynie Senat Włoch przerwał posiedzenie. Przewodniczący wyższej izby parlamentu Marcello Pera oświadczył, że senatorowie zawieszają posiedzenie na znak solidarności i przyjaźni z Londynem.
Informacje z Londynu przywołują w pamięci wydarzenia w Madrycie półtora roku temu. 11 marca 2004 roku w stolicy Hiszpanii w czterech pociągach eksplodowało dziesięć bomb, podłożonych przez islamskich terrorystów. Zginęły 192 osoby, prawie 2 tysiące zostało rannych.
Do zamachu doszło również w porannych godzinach szczytu. Do tej pory był to najokrutniejszy zamach w nowożytnej historii Europy. Zorganizowano go na trzy dni przed wyborami parlamentarnymi w Hiszpanii. Terrorystom zależało przede wszystkim na tym, by doprowadzić do wycofania się Hiszpanii z Iraku. I udało im się to w stu procentach.







