Mozna mówić, że i gol AFC padł po przypadkowej akcji. Źle piłkę wybił Fletcher, dopadł do niej Arshavin i huknął. Foster szczerze mówiąc mógł to obronić. Kolejną szansę na wykazanie się miał w drugiej połowie i była to jego zarazem ostatnia interwencja.Okey - sytuacja Fletcher'a nawet niezła, chociaż przyznam, że nie spodziewałem się, że trafi z tej piłki - mimo, iż faktycznie gra dobrze w porównaniu z poprzednimi sezonami to przyjęcie szybkiej górnej piłki na klatę oraz precyzyjny i mocny strał na bramkę to w mojej ocenie jeszcze za dużo jak na jego umiejętności - poza tym piłka dotarła do asystującego Rooney'a po piłkarskim bilardzie, więc najwięcej w tym wszystkim było przypadku.
Niektórzy przesadzają. Arsenal nie wypracował sobie wielu sytuacji 100% pomimo tego, że na środku obrony grał chyba jeszcze niezbyt gotowy Brown.
W większości meczów w lidze "gnietliśmy" tylko sytuacji podbramkowych wielu nie stwarzaliśmy. A jak United nie stworzy 5-ciu setek to już mecz w ich wykonaniu musi być przecież kiepski.Faktycznie niektóre meczyki wyglądały tak, że gnietliście cały mecz, więc dajmy na to, nie w połowie, a w 1/3 wszystkich meczów nie graliście porywająco
Nawet jak im nie idzie i ledwo potrafią celnie podać to biegają dużo i niestety trzeba też powiedzieć, że wiele zespołów przegrywa z ManU mecze już w szatni. Liczę, że po meczach z Burnley i Arsenalem trenerzy ich przeciwnikó uodpornią swoich podopiecznych na pseudo mit niezniszczalnych Diabłów.
Uwielbiam kibiców LFC.Wynika z tego, że niewystarczająco szczęśliwie.


