Bowiem najpierw nie przyznana przez macedońską arbiter czerwona kartka dla norweskiej bramkarki za faul na Ewie Pajor! Później kapitalnie wykończona akcja z kontry właśnie piłkarki Wolfsburga przez Nikolę Karczewską, zakończyła pierwszą naszą bramką zdobytą w ogóle w historii pojedynków między obiema reprezentacjami. I jeszcze było kilka szans na wyrównanie, tylko albo zabrakło precyzji, albo szczęścia, bo nawet jak Pajor wyrównała, to sędzina liniowa (jednak słusznie) wskazała że był spalony!
Oby nasza reprezentacja także dzięki temu wynikowi nabierała wiary we własne siły i niechaj to się już okaże w kolejnych eliminacjach do ME, bo te do mundialu na Antypodach są już przegrane.




