Arsenal wchodzi w najlepszej formie od przynamniej dekady, a Bayern chyba w najgorszej formie od dekady. Ale nic to, bo to dalej jest LM, to turniej, dwa mecze, z czego Arsenal pierwszy gra niestety u siebie. Jak to kolega mój zauwazył, LM to inna dyscyplina sportu w której Arsenal nie czuje się dobrze. Pokazał to dwumecz z Porto, który powinniśmy byli wygrać na luzie, a skończyło się w karnych. Z drugiej strony, od tamtej pory gramy tylko lepiej.
W piłce decydują detale, cytując obrońce reprezentacji Polski znanego z przejeżdżania ludzi na pasach. I to właśnie te detale mogą odmienić losy meczu. Mamy najsilniejszą obronę w Premier League w tym sezonie i właśnie to chyba nasza jedyna metoda na zrobienie tego dwumeczu (i następnego też). Jesteśmy jedyną druzyną w lidze, której nie strzeliło City w tym sezonie. Ostatni i jedyny raz kiedy Arsenal doszedł do finału LM wszysstko opierało się właśnie na obronie (w której grał swoją drogą Senderos na CB i Eboue na RB
Co do Bayernu to cóz, kompromitują się u siebie, ale to z drugiej strony może dac im kopa. Wracają u nich kontuzjowani zawodnicy, już podobno ma grać i Neuer i Sane i reszta (oprócz Boeya chyba). Będzie to dla Bawarczyków świeży start po trudnym sezonie, tutaj mają okazję coś wygrać, będzie to dla nich punkt honoru. Punktem honoru będzie też ten mecz dla Kane'a, bo gościu zawsze nam wsadzał w derbach północnego Londynu i tu też będzie na pewno w pełni zmotywowany.
Innymi słowy, nie wiem, co się wydarzy. Liczę na awans i historyczne zwycięstwo nad Bayernem w dwumeczu, ale czy się doczekam? Pieniędzy bym nie stawiał. Cieszę się tylko, ze nie dotyczy nas już zasada bramek wyjazdowych, bo Arsenal nigdy dzięki niej nie wygrał, za to przegrywał kilkukrotnie.








