Przede wszystkim gospodarze muszą się dostosować do Europy, więc nie ma w tym nic dziwnego. Na Igrzyskach Olimpijskich jest już inaczej, np. w Rio de Janeiro 2016 transmisje z pływania i lekkoatletyki o 3:00 w nocy leciały, zresztą gry zespołowe również.
Co do Euro, faworyci dla mnie to Francja, Hiszpania, Portugalia. Może Holandia? W Anglików nie wierzę, historia za bardzo na nich ciąży jak balast. Na Mundialu w 1/4 z przeciwko Francji też byli lepsi, ale przegrana i powrót bez medalu jak zwykle dla nich obowiązkowe.
Czym? Ustawieniem pod siebie poprzedniego Euro?










