Milton Keynes Dons - Middlesbrough 1:1
od pierwszego gwizdka arbitra Andy'ego Daviesa gospodarze nie ukrywali, co jest ich celem. W pierwszej połowie skupili się wyłącznie na defensywie, zostali wręcz zmiażdżeni przez przyjezdnych, a i tak byli w stanie zejść na przerwę z prowadzeniem. Trochę mnie dziwi ustawienie, na jakie się zdecydował Aitor Karanka. W meczu z tak nisko plasowanym zespołem wybór dwóch defensywnych pomocników wydaje się być kontrowersyjny. Inna sprawa, że Forshaw bardzo często przekraczał swój obszar i śmiało wędrował pod pole karne rywala (choćby w około 10. minucie meczu oddał niebezpieczne uderzenie). Oczywiście, tempo akcji w głównej mierze nadawał Gastón Ramírez, który jak na razie zadowalająco się prezentuje w klubie z Riverside, będąc na wypożyczeniu z Southampton. Leadbitter zagrywał dużo piłek z głębi pola, mniej więcej po dwóch kwadransach przebudził się Downing, ale ta aktywność gości na nic się zdawała. Może gdyby Nugent był lepiej dysponowany, to inaczej by to wyglądało, a tak doświadczony snajper wykazał się jedynie zarobieniem żółtej kartki. Dlatego pomijając już absolutną dominację, co zapewne wynikało również z nastawienia gospodarzy, więcej ciepłych słów o Middlesbrough można powiedzieć dopiero w kontekście drugiej połowy. W 52. minucie znakomitą okazję miał Ramírez, ale jego strzał został zablokowany, podobnie jak dobitka Da Laeta (w tym przypadku było jeszcze bliżej, albowiem uderzenie Belga zostało zablokowane na linii bramkowej. Davida Martina zaasekurował bodajże McFadzean). Karanka reagował, dokonywał zmian, ale pomimo dalszej dominacji nad rywalem, do wyrównania dojść nie mogło, a niewiele zabrakło, a mielibyśmy podwyższenie rezultatu dla Milton Keynes Dons. W zasadzie jedyną wartą uwagi akcję dla graczy Robinsona w drugiej połowie przeprowadził Emmanuel-Thomas, oddając ostatecznie niewiele niecelny strzał. Manager Middlesbrough dobrze zrobił przechodząc na grę dwójką napastników i najpierw groźnie główkował Nugent, a kilka minut później (już w doliczonym czasie meczu) na 1:1 trafił rezerwowy Rhodes. Dla szkockiego snajpera było to pierwsze trafienie w barwach Middlesbrough, a dzięki remisowi ekipa Karanki objęła fotel lidera Championship.



