Re: Middlesbrough (zbiorczy)

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesbrough (zbiorczy)

Post autor: blackmore » 05 mar 2016, 2:18

Middlesbrough - Wolverhampton Wanderers 2:1

ostatnio drużyna Karanki nie prezentowała najlepszej dyspozycji, zatem piątkowe zwycięstwo jest tym ważniejsze, iż nie udało się popaść w głębszy kryzys. W porównaniu z minionymi meczami, dzisiejszego wieczoru na ławce usiedli m.in. David Nugent oraz Stewart Downing, a od pierwszych minut szansę otrzymał Gastón Ramírez. Nie ma co ukrywać, że manager gospodarzy trafił w dziesiątkę z tą korektą, albowiem to właściwie Urugwajczyk był bohaterem rywalizacji z Wolverhampton. Nie mówię tylko o dwóch golach, które zdobył, ale również o jego wkładzie w kreowaniu sytuacji przez gospodarzy. Grając za napastnikiem, znakomicie rozsyłał piłki na skrzydła, zagrywał do przodu, a kiedy trzeba było - samemu kończył akcję. Przypominał się dobry Ramírez, grający w barwach Świętych, zwłaszcza w sezonie 2012/2013. Poza dwiema bramkami, Urugwajczyk mógł śmiało zaliczyć z dwie, czy nawet trzy asysty, ale w pierwszej połowie Rhodes dwukrotnie został uprzedzony w dogodnych okazjach przez Ikeme, natomiast w drugiej połowie szwankowała skuteczność Adomahowi, do którego Ramírez bardzo często podawał i w efekcie prawe skrzydło Middlesbrough było zdecydowanie groźniejsze aniżeli lewe, po którym hasał bezbarwny Stuani. O gościach ciężko powiedzieć jakiekolwiek ciepłe słowo, skoro poza golem kontaktowym, który miał miejsce w 90. minucie rywalizacji, nie oddali żadnego uderzenia na bramkę rywala, a przez zdecydowaną większość część spotkania byli skupieni na defensywie. Dlatego de facto dzisiejszy mecz nie stał na wysokim poziomie, gdyby nie wysoka forma Ramíreza, który swoją grał skradł piątkowy spektakl, to nie należałoby liczyć na cokolwiek. Podopieczni Kenny'ego Jacketta, którzy mają bezpieczne miejsce w środku tabeli, chyba rzeczywiście nie wiedzą już o co w tym sezonie walczyć, ponieważ o awansie do Premier League raczej już nie ma mowy, a z kolei mogą ze spokojem spoglądać na dolną część tabeli, w której znaleźć się nie powinni. Zresztą nawet samo trafienie honorowe to raczej efekt rozluźnienia wśród szeregów Middlesbrough, niż jakiegoś gwałtownego skoku jakości u przyjezdnych. Cóż, trzy punkty dla podopiecznych Karanki cieszą tak czy siak i mam nadzieję, że już w trzecim sezonie z rzędu drużyna ta nie spartaczy finału rozgrywek i dokona tego, do czego dąży od 2013 roku - powrotu do Premier League.

Wróć do „Anglia”