Sunderland ( zbiorczy )

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Sunderland ( zbiorczy )

Post autor: blackmore » 16 kwie 2016, 15:38

Norwich City - Sunderland 0:3

początek ze wskazaniem na gospodarzy, którzy już w 2. minucie mogli objąć prowadzenie, ale Ryan Bennett został powstrzymany w ostatniej chwili przed skierowaniem piłki do siatki rywala. Kolejno zagrożenie pod bramką Czarnych Kotów wynikało przede wszystkim z bardzo dobrze wykonanych przez Kanarki stałych fragmentów gry. Czy to rzuty wolne, czy rzuty rożne, w każdym przypadku Vito Mannone musiał zachowywać czujność i z każdą akcją podopieczni Alexa Neila byli coraz bliżsi zaskoczenia bramkarza Sunderlandu. Najbardziej szkoda tego uderzenia Olssona, lecz tym większa pochwała dla golkipera gości, że był w stanie wyjąć tak kapitalny strzał. Goście skupili się na szukaniu szansy po grze z kontrataku, ale w ciągu pierwszych 30. minut w tych nielicznych akcjach pod bramką Norwich, gracze Allardyce'a nie spełniali pokładanych w nich nadziei i kilkakrotnie zmarnowali swoje okazje w zawstydzający sposób, podając wprost pod nogi rywala albo grając "na pamięć" (dotyczyło to nawet tego najbardziej doświadczonego zawodnika, czyli Defoe). Tragicznie wyglądał zwłaszcza Jan Kirchhoff, który nie tylko niecelnie podawał, ale również miał problem w odbiorze i dopuścił się dwóch groźnych przewinień. Na szczęście dla Sunderlandu, piłkarz ten o niebo lepiej wypadł w drugiej części spotkania, gdzie był pewniejszy w grze w środku pola i nie tylko skutecznie niwelował zapędy Norwich, jak i dokładnie zagrywał do przodu do swoich partnerów. Bohaterem spotkania chyba i tak Borini, który najpierw bez zarzutu wykonał rzut karny, a kolejno idealnie podał do Defoe, który zamienił jego zagranie na drugą bramkę. Po podwyższeniu prowadzenia Sunderland wyraźnie się cofnął, zamykając na własnej połowie i całkowicie przesunął akcent na obronę wyniku. Przełożyło się to na większe posiadanie piłki przez gospodarzy, którzy starali się ze wszystkich sił zdobyć gola kontaktowego. Sędzia ten wyczyn utrudniał, albowiem najpierw nie podyktował "jedenastki" za faul na Mbokanim, a kilkanaście minut później nie zagwizdał w momencie pchnięcia od tyłu skaczącego do główki Bassonga. W pozostałych sytuacjach, które również były kontrowersyjne, rzutu karnego bym gospodarzom nie przyznał. Z kolei trafienie Watmore'a to typowy gwóźdź do trumny. Po graczach Norwich widoczne było skupienie na ataku i brak koncentracji w poczynaniach defensywnych, przez rudowłosy zawodnik miał tyle swobody i mógł spokojnie pokonać Ruddy'ego (chociaż samo trafienie nieco szczęśliwe, albowiem piłka prześlizgnęła się po rękawicach angielskiego bramkarza i dopiero wtedy wpadła do siatki).

Wróć do „Anglia”