Mnie akurat sami Hiszpanie nie przeszkadzali, a bardziej natarczywi cyganie, którzy nie mieli oporów przed tym, żeby podchodzić jak człowiek spokojnie sobie winko sączył z drugą połówka w knajpiejanop pisze: Hiszpania ma jeden poważny minus, czyli Hiszpanów.
Mieszkaliśmy u Hiszpana, który zabrał nas również do swojego domku letniskowego pod Avillą gdzie podobało mi się dużo bardziej niż w Madrycie. Hiszpańska wieś, niemal wymarłe już miasteczko, w którym mieszkają już tylko emeryci. Byliśmy nawet na jakiejś wiejskiej potańcówce (cała wioska tańcowała) racząc się piwem i churros
Portugalii zazdroszczę, bo to jeden z kolejnych kierunków na mojej liście.


