Jak dla mnie to co zaprezentowało City jest niejako następstwem tego, że nie potrafią zachować kompromisu pomiędzy prowadzeniem gry, a postawą w defensywie. Podobnie zresztą wyglądało to z Paryżem w Manchesterze. Gdy przez x czasu w Europie próbowali za wszelką cenę przejąc kontrolę nad spotkaniem, to płacili za to kosztowną cenę w obronie. Gdy stawiają na bardziej zachowawczy futbol, to jednak w ataku pozycyjnym tej drużyny nie ma. Owszem, nieco poprawili się w grze bez piłki, ale nie da się ukryć, że ten element wciąż u nich kuleję. Generalnie mam wrażenie, że City wyjątkowo nie pasuję do tego etapu rozgrywek i to może nie tylko pod względem sportowym, co czysto prestiżowym. Zidane mnie jeszcze nie przekonał, ale widać też w pewnych elementach, że przesadzone były opinię jakoby przyświecał mu tylko otwarty futbol i przede wszystkim swoboda i improwizacja w konstruowaniu akcji. Widać coraz częściej w jego Realu dyscyplinę i jakiś zamysł taktyczny.
Napiszę tylko, że awans jest jednak sprawą otwartą. Z całym szacunkiem, ale Real sprawia wrażenie drużyny, która potrafi frajersko przegrywać i nie będzie dla mnie sensacją, gdy w finale zagrają Anglicy.



