Queens Park Rangers [zbiorczy]

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Queens Park Rangers [zbiorczy]

Post autor: blackmore » 02 maja 2016, 19:54

Burnley - Queens Park Rangers 1:0

po roku przerwy drużyna Seana Dyche'a powraca do Premier League. Dzisiejszy mecz na Turf Moor nie był jednak łatwy, a Burnley przyszło się zmierzyć z podopiecznymi Jimmy'ego Floyda Hasselbainka, którzy jeszcze nie tak dawno mogli również myśleć o walce o awans do elity.

Początek spotkania był w wykonaniu przyjezdnych bardzo agresywny. Najwidoczniej Hasselbaink nakazał swoim piłkarzom rozpoczęć mecz z dużym zaangażowaniem i potraktować przeciwnika bezpardonowo. W efekcie szybciutko żółtą kartkę zarobił Sebastian Polter, a niewiele później sędzia przerwał mecz ze względu na chwilowy uraz sfaulowanego Vokesa. Gospodarze nie byli tak aktywni w przewinieniach, ale mając po swojej stronie Joeya Bartona, można było po cichu liczyć na zrewanżowanie się za niektóre incydenty, z czego słynący z kontrowersyjnej postawy Anglik nie postanowił zrezygnować. Inna sprawa, że poza drobnymi faulami, Barton rozegrał dzisiaj bardzo dobre spotkanie, będąc głównym rozgrywającym w swojej drużynie i z głębi pola wielokrotnie posyłał znakomite piłki do duetu napastników. Queens Park Rangers natomiast największe zagrożenie kreował po stałych fragmentach gry, rzutach rożnych, czy wolnych, które niebezpiecznie wykonywał Matthew Phillips. Najlepszą okazję na gola miał jednak Petrasso, ale w tej sytuacji znakomitą interwencją popisał się Tom Heaton.

Po przerwie do zdecydowanego ataku ruszyli gospodarze i przez dobry kwadrans dominowali nad rywalem, lecz z licznych ataków ekipy Dyche'a niewiele wynikało, zwłaszcza wobec świetnie grających Onuohy oraz Hilla. Przewaga jednak pozwalała gospodarzom na nieustanne bycie w posiadaniu piłki i wywieranie coraz to większej presji na przyjezdnych. W końcu, nieco paradoksalnie, patrząc na wcześniejsze niezłe okazje QPR po stałych fragmentach gry, piłkę do siatki Ingrama skierował Vokes, który wykorzystał doskonałe dośrodkowanie Davida Jonesa z rzutu wolnego.

Liczyłem, że w tych ostatnich 30. minutach jeszcze doczekamy się wielu emocji, lecz najwyraźniej goście nie mieli przesadnej ochoty do odbierania rywalowi awansu do Premier League, natomiast Burnley grało z nastawieniem na kontrę, aby nie ryzykować utraty tego jakże istotnego, acz skromnego, prowadzenia. Zespół Hasselbainka zaatakował nieco w końcówce rywalizacji, gdy na boisku pojawili się zawodnicy ze świeżym zapasem sił, jak Washington, czy Gladwin (zwłaszcza ten pierwszy próbował szczęścia strzałami z dystansu), z kolei w sporadycznych atakach gospodarzy ponownie najaktywniejszy był bohater dzisiejszego meczu, Sam Vokes.

Burnley zgarnia trzy "oczka" i w świetnym stylu wraca do Premier League.

Wróć do „Anglia”