Ale przyznaj, że idzie to w dziwnym kierunku. Jeśli jakaś fobia jest rozpowszechniona, cierpi na nią sporo osób - jasne, można jej nadać nazwę. Zakładam, że problem z sikaniem w miejscach publicznych ma wielu ludzi, więc jakoś to można nazwać, żeby było wiadomo, o co chodzi. Ale jak się spotykam z tworzeniem nazw dla jakichś totalnych dziwactw, np. dla lęku przed żółtymi szalikami, niebieskimi opakowaniami po dezodorancie, drugimi wtorkami miesiacai innymi tego typu rzeczami (z dupy wymyślam, ale wiadomo, o co chodzi, można znaleźć "fachowe nazwy" dla byle gówna), to można stwierdzić, że kogoś porąbało, i to mocno.rekinho pisze: kiedyś też ludzie podcierali sobie dupę ręką



