Jasne, ale można dla tych totalnie odjechanych dziwactw dać wspólną nazwę, skoro liczba na nie cierpiących osób jest niewielka. Nie ma co tworzyć dziesiątków tysięcy skomplikowanych łacińskich nazw, pod którymi kryją się takie choroby jak strach przed wodą o tempretaturze 18,5*C (wymyślam naturalnie, ale wystarczy spojrzeć na niektóre zaburzenia, żeby się przekonać, że one naprawdę są bardzo "niszowe").futbolowa pisze: Strach to strach, każdy ma prawo do nazwania swojego lęku



