Manchester City - Real Madryt - 1/2 LM 2016

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

Manchester City - Real Madryt - 1/2 LM 2016

Post autor: Morrow » 05 maja 2016, 9:20

Nie przesadzałbym ryba, szukania przyczyn porażki zacząłbym od Pellegriniego. O ile beznadziejny pierwszy mecz można było tłumaczyć jakimś pomysłem na rewanż tak teraz widać czarno na białym, że Pelle pewnego poziomu kolejny raz nie potrafił przeskoczyć. Jak dla mnie Chilijczyk miał znakomitą okazję pokazać na co go stać i dać prztyczka w nos władzom City za zatrudnienie Guardioli a udowodnił tylko, że podjęto dobrą decyzję aspirując wyżej bo z Pelle za sterami ta drużyna pewnie więcej by już nie osiągnęła.

City przez dwa mecze nie miało żadnego pomysłu ofensywnego, wyglądali jakby mieli improwizować z przodu i nic więcej. Nie potrafili zbudować ataku pozycyjnego, słabo wychodzili z kontrami i nie miało znaczenia czy grali przy 0:0 na Etihad czy przy 0:1 na Bernabeu. Gość dostawał piłkę i z nią stał, podobnie jak reszta partnerów. Obrazek dobrze mi znany bo oglądam w tym sezonie MU. Nastawienie na obronę też nie było ich mocną stroną bo jak słusznie zauważono, jednym z nielicznych, który nie musi się wstydzić za ten dwumecz jest Hart, bez niego skończyłoby wyżej.

Obywatele wyszli na ten dwumecz jak na ścięcie, można było odnieść wręcz wrażenie, że chcą odpaść jak najniższym kosztem, to 0:1 brali z pocałowaniem ręki. Kolejna kwestia to zaangażowanie. Patrzenie na człapiących albo stojących w miejscu kolesi, którzy gonią wynik w półfinale LM nigdy nie przestanie mnie dziwić. Dla odmiany gwiazdki Realu, z których większość wygrała już wszystko w piłce wyglądali jakby im zależało minimum kilka razy bardziej. To wszystko kamyczek do ogródka Inżyniera bo o ile sam awans do 1/2 dla City jest sukcesem tak przygotowanie taktyczne, mentalne i fizyczne do tego dwumeczu zostało przez niego i sztab całkowicie położone. City w dwumeczu nie było po prostu równorzędnym partnerem dla przeciętnego Realu.

Nie demonizowałbym też tych kontuzji bo gdyby sumować osłabienia to Real nie wypadał wcale wyraźnie lepiej. City po to wywalało po 30 albo 50 milionów funtów na Otamendiego, Mangalę, De Bruyne czy Sterlinga żeby kontuzje Kompanego czy Silvy nie były im tak straszne. Kadrowo Obywatele mieli się czemu przeciwstawić Realowi bez jedynego klasycznego DMa i w zasadzie tylko z Balem zdrowym z całego trio BBC ale nie potrafili. Nikt by pewnie nie miał do nich żalu za odpadnięcie z Realem ale styl pozostawił sporo do życzenia bo poza tym, że sportowo obie ekipy zaprezentowały się biednie to po jednej z nich w ogóle nie było widać determinacji żeby awansować do finału.

Tak jak napisał Doktorek, City po prostu jeszcze tego nie ma.

Wróć do „Puchary Europejskie”