West Ham United (zbiorczy)

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

West Ham United (zbiorczy)

Post autor: blackmore » 10 maja 2016, 23:28

West Ham United - Manchester United 3:2

do 33. minuty, gdy Rashford wywalczył rzut rożny, niewiele dobrego można było powiedzieć o Czerwonych Diabłach. Niemniej jednak końcówka pierwszej połowy napawała optymizmem i fani tej drużyny mogli z dużą nadzieją wyczekiwać wznowienia gry po przerwie. W pierwszych 45. minutach natomiast słowa uznania dla gospodarzy, którzy odwdzięczyli się kibicom za efektowne przywitanie i z miejsca ruszyli z kopyta na bramkę de Gei. Poza trafieniem na 1:0, wyborną okazję na podwyższenie miał Andy Carroll (pierwszorzędnie to spartaczył), a także w niezłym położeniu znalazł się Payet. Do tego dochodzą strzały z dystansu Antonio oraz Lanziniego. Należało się obawiać, czy Młoty wytrzymają takie tempo i na ich nieszczęście - niewykorzystane okazje się zemściły, a podopiecznym Bilicia jakby w drugiej połowie już znacząco brakowało sił, czemu jednak zaprzeczyli w fantastycznej końcówce.

Manchester nie zagrał nadmiernie zachwycająco, ale znowu wykazał się sprytem i możnością wykorzystania tego, co zostanie wykreowane. W przypadku bramki wyrównującej kluczową rolę odegrał Juan Mata, natomiast w golu na 2:1 z jednej strony szacunek dla Martiala, a z drugiej zachowanie Randolpha... bez komentarza.
Koszmarny mecz Blinda, na którego wystarczyło grać i była gwarancja nieudanego krycia. Przy bramce Reida swoje dorzucił de Gea, który tą nieudolną interwencją być może zabrał United udział w eliminacjach Ligi Mistrzów (abstrahując od tego, ile meczów Hiszpan swojej drużynie wybronił).

Po stronie West Hamu moim zdaniem najlepsze wrażenie pozostawił Cheikhou Kouyaté. Gość był momentami wszędzie i zarówno podłączał się do akcji ofensywnych, jak i pracował w defensywie, czym wyróżnił się na tle niepewnie grających kolegów z obrony, wszak o ile nie można specjalnie wiele zarzucić graczom ofensywnym, tak linia defensywna Bilicia dzisiaj nie była szczelna i przy jeszcze lepiej dysponowanym Manchesterze, mogło się skończyć częstszą kapitulacją przez Randolpha, który mam nadzieję, iż nie będzie pierwszym wyborem O'Neilla na Euro.

Kapitalne widowisko na Upton Park, okraszone pięcioma golami, kilkoma zwrotami akcji, ale również licznymi błędami.

Wróć do „Anglia”