
To już dziś o 20.45 w Bazylei.
Słychać głosy, że to może być znacznie lepszy mecz niż finał LM i nie są to zapowiedzi bezpodstawne. Obie ekipy dostarczyły wielkich emocji swoim fanom w drodze do tego finału. Dla obu zespołów to także ostatnia szansa na uratowanie tego sezonu, w którym tak bardzo zawiodły w swoich ligach. Co prawda Sevilla ma jeszcze szansę na krajowy puchar ale dziś stawka jest znacznie bo dla obu drużyn dzisiejszy mecz to jedyna przepustka do LM.
Niby te dwa zespoły są podobne a jednak sporo je dzieli. Sevilla to najbardziej utytułowany zespół LE, nikt z taką regularnością nie triumfował w tych rozgrywkach. Nawet jeśli wliczymy przodka LE czyli Puchar UEFA. Ekipa z Andaluzji staje przed szansą dokonania historycznego wyniku - nikt jeszcze nie wygrał tych rozgrywek 3 razy z rzędu i wydaje się, że przy obecnej formule nie będzie to wynik możliwy do powtórzenia. Drużyna Emery'ego jest o tyle ciekawym przypadkiem, że ugruntowała swoją pozycję w tym drugim szeregu czołówki europejskiej - dominuje co roku w Lidze Europy ale nie potrafi tego przełożyć na sukcesy w LM ani w La Liga. Sevilla zawłaszczyła sobie LE ale oczekiwania sięgają nieco wyżej i jak do tej pory na oczekiwaniach się kończy. Mimo wszystko po gorzkim sezonie ligowym wygranie LE byłoby dla tej drużyny olbrzymim sukcesem a skończenie sezonu z dwoma trofeami sprawiłoby, że Sevilla powtórzyłaby swój najlepszy sezon w historii w 2007 roku kiedy to sięgnęła po Puchar Uefa i Copa del Rey.
Na drugim biegunie jest Liverpool. The Reds po świetnym sezonie 2013/2014 gdzie otarli się o upragnione mistrzostwo Anglii stracili Suareza i oddalili się od czołówki ligi mimo ogromnych nakładów finansowych na wzmocnienia. Słabe wyniki sprawiły, że na Anfield w trakcie sezonu trafił Klopp i choć dyspozycja oraz wyniki w lidze nadal były bardzo przeciętne to postawa The Reds w LE i ewentualny triumf w tych rozgrywkach może sprawić, że ten sezon w wykonaniu Liverpoolu będzie znacznie lepszy niż można było przypuszczać. Ekipa z Anfield jest w ciągłej budowie ale świetne występy w drzewku pucharowym sprawiły, że być może po Liverpoolu wreszcie można spodziewać się skoku jakościowego. Dla ekipy Kloppa ten mecz to być albo nie być w pucharach a także być może początek czegoś większego. Po porażce zawód będzie ogromny, przy zwycięstwie Liverpool będzie największym wygranym tego sezonu obok Leicester choć nic tego nie zapowiadało.
Nie da się ukryć, że zapowiada się nam fantastyczne widowisko. Obie ekipy mają bardzo dużo do wygrania i tyle samo do stracenia. Szanse obu ekip oceniam na 50/50 i liczę, że ten mecz będzie tak dobry na jaki się zapowiada.



