The Reds wyglądali pewnie i "suwerennie" jakby powiedział Kołtoń
Na Sevillę nie liczyłem wcale bo są generalnie IMO w ofensywie bezjajeczni, brakuje kreatorów
To co sie stało w drugiej to spora zagadka, tak jakby Liverpool się usztywnił i zjadała ich presja perspektywny wygranej, coś Klopp się w przerwie nie popisał a Eemry wprost przeciwnie



