A który brytyjski trener pokazał cokolwiek w słabszym klubie żeby zasłużyć na szansę w lepszej ekipie? Pomijając już Ranieriego, Mou, Manciniego i Pellegriniego, którzy wygrywali ligę to przychodzi taki Bilić do West Hamu gdzie Big Sam siedział 4 lata i z miejsca Młoty stają się konkurencyjne dla czołówki i niemal do końca walczą o LM. Pochettino przyszedł do Świętych i też Southampton przez długi okres okupował miejsca w rejonie top4, wziął Totki a te notują najlepszy sezon od lat. Teraz Święci przy Koemanie także zakwalifikowali się do pucharów. Co by nie mówić Martinez był jednosezonowym wyskokiem ale jego Everton także w 2 lata temu zanotował istotny skok jakościowy.
A Brytole? Tłuką się zwykle bezmyślnie między sobą w ekipach bijących się o utrzymanie, żaden nie był w stanie stworzyć na tyle dobrej i charakterystycznej ekipy żeby zaufać mu na tyle i powierzyć któryś z czołowych klubów. MU zaryzykowało z Moyesem, który stworzył zgraną choć nie jakoś szczególnie zachwycającą ekipę w Evertonie i porządnie sią na tym przejechało. Z ostatnich przypadków to jedynie Rodgers raz wystrzelił z Liverpoolem kiedy miał Suareza i Sturridge'a w super formie i Pardew wyszedł bardzo fajny sezon ze Srokami kiedy Cisse brylował w ataku. Póki co to jednak tylko jednosezonowcy, których wady wyszły bardzo szybko.
Zresztą pomijając już tych największych. Teraz do wzięcia jest taki Everton - ekipa z potencjałem podobnym jak nawet nie trochę większym niż takie Młoty. Da się IMO zrobić z tej ekipy drużynę rywalizując z powodzeniem z najlepszymi co raz się udało Martinezowi. Widzicie jakiegoś brytyjskiego trenera na horyzoncie, któremu mogłoby się to udać? Jedynym choć mocno naciąganym, który przychodzi mi do głowy jest Rodgers ale on odpada z wiadomych względów.



