Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 24 maja 2016, 22:35

red85 pisze: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie dysponując wiedzą jaką dysponuję. Jeśli sztab szkoleniowy przedstawiłby przekonywujące argumenty, że w przyszłym sezonie będzie lepiej to niewykluczone, że wobec braku pasującej mi opcji, byłbym skłonny poprzeć jego kandydaturę na kolejny sezon(mając jednak spore wątpliwości, co zaznaczam). Bo wbrew temu, co tutaj się mówi (czemu miał służyć przykład z Fergiem), krok w tył wcale nie oznacza, że kolejne dwa, czy trzy nie będą do przodu.

Nie uważam również, że było tak źle jak niektórzy to przedstawiają, że było jak za Moyesa. A doskonale pamiętam jak za Szkota przed meczem z czołówką nie miałem większych złudzeń. Siadało się przed telewizorem i wiedziało się, że będą baty. Za Luejgo z czołówka prezentowaliśmy się co najmniej dobrze i według mnie była to jakaś podstawa do tego, żeby wierzyć, że jednak coś dobrego Holender może stworzyć.
No i tu nie dojdziemy do porozumienia. Nie wyobrażam sobie jakich argumentów miałby użyć obecny sztab szkoleniowy żeby przekonać dyrekcję po 2 latach, które zakończyły się porażką na niemal każdej płaszczyźnie bo tak trzeba określić ten sezon i FA Cup tego znacząco nie zmienia. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że Van Gaal podpisał 3-letni kontrakt, po którym chciał zakończyć karierę w MU (jeśli nie w ogóle karierę trenerską). To nie była opcja długoterminowa i trener, który miał być wieloletnim następcą Fergusona. Szkot swoją drogą przyszedł na OT jako dość młody szkoleniowiec, mający wiele do udowodnienia, z innymi aspiracjami i jego przykład IMO zupełnie się tu nie wkomponowuje. LVG kończy trenerską przygodę, to raczej autorytet, który po fatalnym epizodzie Moyesa miał przywrócić klubowi charakter i wrzucić go na właściwe tory. Po 2/3 pracy Holendra śmiało można powiedzieć, że się nie udało. Van Gaal dostał środki i swobodę, które umożliwiły mu zrobienie z MU czego chciał. I przez te dwa lata mimo poszukiwań, wielu personalnych przetasowań i setek wydanych milionów stworzył zespół, który gra nie dość, że gra brzydką i nudną to w dodatku nieefektywną piłkę.

Nie oszukujmy się, pierwszy sezon to nie było spełnienie marzeń lecz spełnienie celu minimalnego jakim była kwalifikacja do LM. Dano Holendrowi czas na wdrożenie swojej filozofii i procesu, o których tyle mówił. Cel minimum został osiągnięty, progres jeśli chodzi o wyniki się pojawił, LVG osiągając to zasłużył na kredyt zaufania. Nie jest jednak niczym dziwnym oczekiwanie więcej przy takich nakładach, trenerze z taką renomą i piłkarzach, których miał do dyspozycji. 4 miejsce mogło być celem minimum dla Leicester, Southampton czy Tottenhamu, którzy nie potrafili osiągnąć tej bariery ale nie da MU po takim zbrojeniu się w lecie a nawet tego nie udało się osiągnąć. W drugim roku pracy Holendra, któremu powinien zostać rok z MU, powinniśmy oglądać apogeum jego pracy w MU a nie był nawet w stanie nawet powtórzyć wyniku sprzed roku i załapać się do top4 mimo, że Liverpool, Chelsea i City zrobili co mogli żeby mu pomóc. Cierpliwość w pracy to jedno ale brak jakichkolwiek podstaw by kontynuować współpracę, która nie rokuje w żaden sposób to już inna kwestia.

LVG nauczył dobrze grać zespół z wyżej notowanymi rywalami, zgadza się, tu dokonała się jakaś wewnętrzna przemiana u graczy, którzy nie wychodzili na Arsenal, Chelsea czy City na ścięcie i mecze były bez historii 2 lata wcześniej. Tylko co z tego jak nie nauczył go dobrze grać na wyjazdach i z niżej notowanymi rywalami. To, że drużyna potrafiła stawiać opór rywalom, którzy potrafili grać piłką i atakować nie daje żadnych podstaw do tego, że drużyna lepiej potrafiłaby dominować nad rywalami i nie mam na myśli tu tylko trzymania posiadania, z którego nic nie wynikało w kontekście przebiegu meczu, bo przez większość sezonu biliśmy głową w mur, stąd ten żałosny dorobek bramkowy, przez który zostaliśmy za City. Efektem tego jest to, że MU zdobyło w tym sezonie raptem 2 punkty więcej niż w sezonie Moyesa. A Szkot miał tego pecha, że rywalizował z najbardziej wyrównaną czołówką ligi ostatnich lat i pierwsza trójka była poza zasięgiem. Wystarczy zaznaczyć, że dorobek Chelsea, która zajęła 3 miejsce w sezonie 2013/2014 wystarczyłby w tym roku do mistrzostwa a wówczas 5 Everton byłby wicemistrzem Anglii zamiast Arsenali. LVG nauczył grać drużynę z wyżej postawionymi rywalami ale gubił punkty z tymi zdecydowanie niżej notowanymi a drużyna przez większość z 38 kolejek mordowała się o punkty. Koniec końców 3 punkty w tabeli z Norwich czy z Arsenalem liczą się tak samo. Gdyby jeszcze styl bronił Holendra ale mimo tego, że dostał takich wykonawców jakich chciał, testował kilka systemów gry to jego drużyna jest nijaka, nie jest w stanie rozjechać gładko żadnego rywala i przed kolejnym szkoleniowcem trudne zadanie bo Holender nie zostawia mu ukształtowanego zespołu. Następny trener musi rzeźbić od nowa, nauczyć zespół grać do przodu i spróbować dotrzeć do kilku zawodników bo przecież całej kadry nie wymienimy.

Podsumowując, ja nie widzę tych podstaw pod dalsze maltretowanie MU filozofią LVG, który przez większość sezonu zachowywał się jak dziecko we mgle i sam zmieniał narrację widząc jak walczy z wiatrakami i nie ma pomysłu na ich pokonanie. Opieranie nadziei na tym, że może United cudownie odpali w jego ostatnim sezonie na podstawie tego, że Fergusonowi się udało blisko 30 lat temu w całkiem innych realiach i że zespół potrafił gromadzić punkty z silniejszymi ekipami najsłabszej od lat Premier League są dla mnie irracjonalne wobec tego jak inwestowano pieniądze i jaki tego efekt mieliśmy na boisku. Są także pozytywy pracy Holendra, które wymieniłem w podsumowaniu sezonu ale są one zdecydowanie niewystarczające wobec stylu gry zespołu i wyników jakie osiągał. Oczywiście możemy sobie tylko gdybać jak wyglądałby kolejny sezon z Holendrem na ławce i tu nikt nikogo nie przekona. IMO Holender nie dał żadnych podstaw do tego żeby wierzyć, że za rok United zanotowałoby pod jego wodzą oczekiwany w tym roku progres. Równie dobrze moim zdaniem mogę liczyć, że Grosicki za dwa albo trzy lata będzie w 10 najlepszych piłkarzy na świecie. Podstaw do tego nie ma żadnych ale wykluczyć tego nikt też nie może tak jak tego, że jutro w Warszawie spadnie śnieg. Zaznaczam, że to tylko moje zdanie i szanuję Twoją opinię.
red85 pisze: Zgadza się. Luj ma sporo za uszami, ale to samo można powiedzieć o poprzednikach. Na przestrzeni ostatnich lat po prostu niezbyt dobrze inwestowaliśmy pieniądze, sięgając niekeidy w panice po zawodników. Łudząc się, że nas zbawią. I to jest właśnie to o czym również wspominałem w ostatnim poście. Za dużo działania typu "a nóż się uda", a za mało przemyślanej strategii.
Z tym się oczywiście zgadzam. Próbowano postawić na Moyesa i liczyć, że odpali jak Fergie co dałoby podstawy na jakiś długofalowy projekt. Teraz to wygląda na desperacką próbę przywrócenia do topu jakimkolwiek sposobem. Z drugiej strony, i pytam zupełnie bez napinki, jaki miałbyś lepszy pomysł na przywrócenie klubu na właściwe tory? Kogo zatrudnić jako trenera, kogo sprowadzić? Załóżmy czarny scenariusz z LVG na ławce, który nadal kaleczy wobec silniejszej konkurencji lidze i leci po dwóch miesiącach nowego sezonu a taki Pochettino zapuszcza korzenie w Totkach. Z takiej pozycji IMO już tylko mały krok do tego co się dzieje w Milanie a kolejne sezony na miejscach 5-8 na przykładzie Liverpoolu pokazują jak ciężko wrócić do wygrywania.

Mądrzejszy o te 3 lata bez Fergusona żałuję, że Joyce nie dostał szansy. Raczej gorzej by nie było a konsekwencja z jaką buduje kolejne drużyny młodzików. Z drugiej strony przykład Meulensteena pokazuje, że dobrą pracę w cieniu Fergusona niełatwo przełożyć na prowadzenie pierwszej drużyny Diabłów.
janop pisze: Ja nie widzę problemu jeśli nowi zawodnicy przyjdą w miejsce nieudacznika Rojo czy Herrery, w którego odpalenie coraz mniej wierzę. Ma za to problem z ewentualnym ściąganiem gości na miejsce Lingarda czy Rashforda. Pytanie co z Depayem. Doniesienia na temat młodego Holendra są niepokojące. Mam nadzieję, że za rok zmienię zdanie, ale na razie jest to koszmarny transfer.
Rojo od początku był skreślony. Nierówny, nie ogarnia w obronie na tyle na ile trzeba, zbyt chimeryczny piłkarz i za dużo błędów w stosunku do dobrych spotkań jakie rozgrywa. Mourinho takich nie lubi. Za to nie zdziwię się jak przy Portugalczyku (o ile się potwierdzi) taki Herrera czy Schneiderlin mogą wystrzelić bo lubią pracować na całymi boisku i walczyć a Jose takich lubi. Kwestia Depaya jest dyskusyjna, jak Portugalczyk będzie miał na niego pomysł i do niego dotrze jeszcze może odpalić, jak dalej będzie miał siano w głowie i nie ruszy do przodu to pewnie szybko go pożegnamy.

No i zostanie kwestia Rashforda i Lingarda. Nie wiem czy dla Marcusa ten Ibra to nie byłaby najlepsza opcja. Wiek Szweda, choć nie jestem jakimś jego wielkim fanem, może być dla Rashforda atutem bo raz, że Ibra potrzebowałby rotacji, dwa, że do końca kariery ma bliżej niż dalej. Przy jakiejś nowej "9" na lata, młody Anglik poszedłby pewnie w odstawkę albo na zmiennika a nie ulega wątpliwości, że ktoś do ataku na OT trafi. Lingard może mieć ciężko ale jako zmiennik może się uchować bo też lubi pracować na boisku więc swoje szanse może dostać. CBJ, Varela i Fosu-Mensah mogą mieć pod górkę, zwłaszcza dwaj pierwsi, na tych pozycjach Portugalczyk lubi mieć istotne i pewne ogniwa a nie testować młodzików. Fosu-Mensah może mieć trochę łatwiej z racji warunków fizycznych i tego, że po prostu tak dobrze rokuje, że trudno będzie to pominąć. Gorzej rysują się perspektywy dla Pereiry i Januzaja bo mają sezon do tyłu w kontekście gry w Premier League a Portugalczyk raczej nie będzie ich forował i muszą wystrzelić z formą żeby się przebić na swoich pozycjach. Tak sobie tylko wróżę.

Wróć do „Anglia”