Biegałem zanim stało się to modne.
Ogólnie lobię ten sport czysto relaksacyjnie. Jak człowiek jest w dobrej formie i pójdzie sobie pobiegać 15 czy 20 kilometrów to jest to zdecydowanie lepszy "reset" głowy niż zalewanie się alkoholem.
Obecnie w jakiejś wybitnej dyspozycji nie jestem, odnawiające się wciąż te same kontuzje naprawdę dały mi trochę w kość, ale niedawno nabyłem nowe buty (podstawa przy większych dystansach) i powoli staram się wracać do czasów świetności.



