O meczu wszystko zostało lub zostanie napisane, to ja o czymś innym.
Byłem dziś za Realem, ale przyjąłem ten rezultat bez większych emocji. Tak samo jak poprzednie finały, w których nie grała Chelsea. Tęsknię za czasami, kiedy w Lidze Mistrzów liczyli się angielscy i włoscy giganci. A dziś można spokojnie powiedzieć, że za rok w półfinale znów zobaczymy Barcelonę, Real Madryt, Atletico i Bayern (o ile wcześniej na siebie nie trafią). Mocno liczę, że ostatnie przetasowania na ławkach trenerskich w Premier League coś zmienią.



